Nowy numer 24/2018 Archiwum

Mistrzowska gra bezpieki wiedzą o jej agentach

W trwającej od tygodnia ożywionej dyskusji na temat tego, jak długo Lech Wałęsa współpracował z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa, pomijany jest bardzo ważny aspekt psychologiczny tej sprawy.

Dla historyków istotne są tylko - i słusznie - możliwe do ustalenia na podstawie wiedzy źródłowej fakty: kto, co, gdzie, kiedy? Nie należy jednak pomijać także trwałych zmian w psychice ludzi, którzy kiedyś zgodzili się donosić na swoich kolegów. Nawet jeżeli po pewnym okresie „urwali się ze smyczy” i przeszli na drugą stronę barykady, mieli świadomość pozostawienia licznych śladów swojej haniebnej działalności i tego, że mogą być one wykorzystane przeciw nim w dowolnym, dogodnym dla politycznego przeciwnika momencie w bliższej lub dalszej przyszłości.

Historia tajnych agentów służb specjalnych obfituje w „przypadkowe” spotkania z ich dawnymi oficerami prowadzącymi podczas późniejszych przełomowych wydarzeń. Dla przypomnienia im o tym, o czym chcieliby raz na zawsze zapomnieć (a równie żarliwie jak kłamliwie przekonywano ich wcześniej, że usunięto wszelkie kompromitujące ich akta), wystarcza niekiedy, że w trakcie zasadniczych rozmów politycznych kształtujących nowy ład ustrojowy nagle na korytarzu pojawi się niebiorący w nich udziału człowiek, któremu kiedyś składało się raporty i pobierało za to wynagrodzenie.  Dla bardziej inteligentnych skuteczne bywają też aluzje w stylu Bułhakowskiego cytatu: „rękopisy nie płoną”.

Komunistyczna bezpieka potrafiła znakomicie wykorzystywać wiedzę o swoich tajnych współpracownikach, kontaktach operacyjnych, nierejestrowanych źródłach informacji. A skoro głównym architektem Okrągłego Stołu mianowany został przez generała Wojciecha Jaruzelskiego naczelny oberpolicmajster PRL gen. Czesław Kiszczak, takie gry operacyjne były na porządku dziennym, służąc stronie partyjno-rządowej do szantażowania partnerów z obozu tzw. konstruktywnej (niektórzy nazywali ją koncesjonowaną) opozycji w celu osiągania założonych celów, skutkujących tym, że III Rzeczpospolita była bardziej PRL bis niż w pełni suwerennym państwem.

Takiej wiedzy nie odnajdziemy w dokumentach przechowanych w bezpieczniackich szafach, ale to właśnie ona jest kluczowa dla zrozumienia różnych dziwnych zachowań wielu prominentnych działaczy „Solidarności” i opozycji demokratycznej oraz niepodległościowej nie tylko w latach 80., ale także w znacznie późniejszych.

 

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • kuba
    25.02.2016 12:44
    Pytanie do autora - który agent prowadzący ukazał się w korytarzach Sejmu posłom PiS, gdy sprzeciwiali się objęciem SKOKów nadzorem KNF?
    http://m.onet.pl/biznes/kraj,j74m3z
    doceń 5
  • potop
    25.02.2016 12:53
    ciekawe ze szpicle istnieją tylko w naszej historii albo do roku 1989. Przykład z historii: Kuklinowski - człowiek pozbawiony sumienia, narodowej tożsamości, wszelkich uczuć, służy jako najemnik tym, którzy mogą więcej zapłacić. Jest cyniczny, okrutny i bezwzględny. To starszy mężczyzna - jest nieco siwy, w jego oczach czają się drapieżność i okrucieństwo. Często zdrabnia wyrazy, co zwiększa szyderstwo w jego głosie. Namawia do zdrady Kmicica, bierze udział w oblężeniu Częstochowy. Jest Polakiem, ale wyrzeka się swojej przynależności narodowej. Ponosi karę - zostawiony przez Kmicica w szopie - umiera. Jest przykładem zdrajcy.
    A po 1989 nie mamy szpicli pracujących dla sąsiadów z bliska i z daleka?
    doceń 5
  • MP
    25.02.2016 22:16
    Do passenger. Podziwiam Twój upór ale Maluczkich myślenia nie nauczysz. Ja z moim bratem zaczynaliśmy w tej samej rodzinie, ta sama szkoła podstawowa, przyjaciele, itd. On ledwo wiąże koniec z końcem, jak patrze na którą wyspę na wakacje lecieć. Wszystko zależy od pracowitości, nastawienia, wytrwałości. Niestety teraz tacy Maluczcy próbują nam wmówić, że to wina SB, Gru i pewnie Hutu...że im w życiu nie wyszło.
  • baobachter
    26.02.2016 09:19
    Z radością stwierdzam, że teraźniejszą Polskę podarowali mam MARSJANIE!!.
    doceń 5

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama