Nowy numer 29/2019 Archiwum

Zobaczyć cienkie nitki

Spotkanie papieża Franciszka z patriarchą moskiewskim Cyrylem niewątpliwie przejdzie do historii, a lotnisko w Hawanie i data 12 lutego 2016 roku znajdą się we wszystkich opracowaniach o relacjach katolicko-prawosławnych.

O takie spotkanie nie tylko zabiegali, ale usilnie go pragnęli i Paweł VI, i Jan Paweł II, i Benedykt XVI. Zawsze słyszeli krótkie „niet”. Pozytywnej odpowiedzi doczekał się Franciszek. Choć nie spodziewam się jakiegoś wyraźnego przełomu w postawie Moskwy wobec Rzymu, to jednak trzeba powiedzieć: Bogu niech będą dzięki! Dobrze, że Franciszek stanie obok Cyryla. Dobrze, że popatrzą sobie w oczy. A przede wszystkim dobrze, że razem się pomodlą. Kontekst polityczny spotkania jest ewidentny, o czym piszemy na kolejnych stronach. Naiwnością byłoby uważać, że patriarcha Cyryl podjął decyzję o zbliżeniu z Rzymem bez zgody najwyższych władz rosyjskich. Z jakichś powodów władze na Kremlu uznały, że dla interesów Rosji takie spotkanie na szczycie będzie pożyteczne.

Nie można mieć co do tego żadnych złudzeń. Oczywisty kontekst polityczny chciałbym jednak pozostawić na boku. W kubańskim spotkaniu interesuje mnie to, na ile wzmocni ono wiarygodność chrześcijaństwa. Jak wielką siłę ewangelizacyjną będzie w sobie miało? Zapewne niemożliwą rzeczą jest uchwycenie nitek łączących jakieś wielkie spotkanie z wiarą zwykłego człowieka, ale ważne, by takie nitki były. Ostatecznie każde działanie papieża, biskupa powinno mieć na celu budzenie żywej wiary w Jezusa Chrystusa u każdego człowieka. W tym kontekście irytują mnie kościelne komentarze mówiące, że spotkanie – i tu padają dosyć wyświechtane frazesy – przyczyni się do wzrostu pojednania i pokoju między narodami. To jasne, że pojednanie i pokój są bezdyskusyjnie ogromnymi wartościami. I trzeba o nie zabiegać. I nie dziwi mnie, jeżeli na pierwsze miejsce wysuwają je politycy czy dyplomaci. To jest ich święty obowiązek. Od komentatorów kościelnych oczekiwałbym pytań o wiarę w Jezusa, o zbawienie wieczne. Niestety, tego rodzaju refleksja jest albo w ogóle nieobecna, albo błąka się gdzieś na marginesie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • kresowiak
    16.02.2016 10:45

    Piękny, smutny ale jakże prawdziwy wiersz! Lech Makowiecki - Wołyń 1943

    Czy pamiętasz Panie Boże
    Nad Wołyniem łunę krwawą
    I ten krzyk z płonącej chaty
    Mordowanych przez sąsiadów.

    Chyba byłeś w tamtej porze
    Gdzieś po innej stronie świata,
    Bo byś pewnie się zasmucił
    i przystanął i zapłakał...

    Czy słyszałeś modłę Panie,
    Oczy ojca czy pamiętasz,
    Gdy hańbili córkę jego
    Banderowcy jak zwierzęta...

    On na drzwiach ukrzyżowany
    Błagał "Zmiłuj się nad nami!"
    Zlitowali się oprawcy
    Skłuli oczy bagnetami...

    Czy widziałeś Ojcze Święty
    Patrząc z góry przez firnament
    Dzieci śliczne jak aniołki
    Na sztachety powbijane...

    Kto je teraz poprowadzi
    Na spotkanie z Tobą Boże,
    One przecież takie małe
    Zbłądzą same w tych przestworzach...

    Czy spamiętasz Panie Świata,
    Męczenników tych z Wołynia,
    Umierali z myślą o Tej,
    która nigdy nie zaginie.

    Polska o nich zapomniała,
    rozpłynęła się w oddali,
    Czasem drżąca ręka starca
    świeczkę jeszcze tu zapali.

    Porastają chwastem zgliszcza,
    groby toną w bujnej trawie,
    Jutro już nie będzie komu
    świeczki za Nich tu postawić.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji