Nowy numer 25/2018 Archiwum

Będą strajki w górnictwie?

W poniedziałek spotykają się przedstawiciele związków. Powód: brak zgody w spółkach węglowych.

W poniedziałek w Katowicach zbierze się Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy, skupiający wiodące regionalne centrale związkowe. Równolegle w Kompanii Węglowej toczyć się będą rozmowy związkowców z zarządem spółki, przy udziale wiceministra energii.

Główne tematy spotkania związkowców to sytuacja zabrzańskiej kopalni Makoszowy i brak porozumienia w rozmowach prowadzonych w spółkach węglowych. Natomiast rozmowy w Kompanii mają dotyczyć przyszłego kształtu i zamierzeń tej firmy, która wiosną ma przekazać 11 kopalń do innej spółki - Polskiej Grupy Górniczej (PGG). Górnicy nie godzą się m.in. na obniżkę wynagrodzeń po przejściu do PGG.

"Z przedstawionych założeń planu techniczno-ekonomicznego Kompanii widać przede wszystkim drastyczne cięcie kosztów osobowych; nie widać natomiast działań prowadzących do stabilizacji i faktycznego uzdrowienia sytuacji" - ocenił szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz. Jego zdaniem takie propozycje są dla strony społecznej nie do przyjęcia.

Zaniepokojony jest również lider Sierpnia 80 Bogusław Ziętek. "Sygnały płynące z Kompanii są niepokojące; zarząd spółki nie idzie w kierunku, który uważamy za właściwy" - powiedział. Zastrzegł, że rozmowy z zarządem Kompanii są w toku. Związkowcy nie ukrywają, że plany spółki na 2016 rok budzą ich obawy.

"To, co zostało przedstawione stronie związkowej, jest niepokojące na tyle, że zaowocowało wnioskiem, aby w kolejnym spotkaniu wzięli udział minister i wiceminister energii" - relacjonował Ziętek.

Kolejną turę rozmów początkowo zaplanowano na piątek, później jednak rozmowy przełożono na poniedziałek 1 lutego; ma wziąć w nich udział - co potwierdzili przedstawiciele Kompanii - wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski. Przed tygodniem zapowiadał on, że niebawem rozpoczną się rozmowy ze stroną społeczną dotyczące Polskiej Grupy Górniczej.

Podczas środowych rozmów zarząd Kompanii przedstawił związkowcom założenia planu-techniczno-ekonomicznego na 2016 r., w tym dane dotyczące planowanej wielkości wydobycia i sprzedaży węgla oraz zatrudnienia; pojawiły się też nieoficjalne informacje o propozycji zmniejszenia górniczych wynagrodzeń, np. poprzez rezygnację z niektórych świadczeń (w tym czternastej pensji). Oznaczałoby to zauważalne zmniejszenie średniego wynagrodzenia, choć prawdopodobnie bez spadku płac zasadniczych.

Obawy związków budzi również zakładany duży udział w działaniach spółki prywatnych firm świadczących usługi górnicze w kopalniach, kosztem załogi własnej kopalń. Zatrudnianie takich firm jest tańsze m.in. dlatego, że pracujący tam górnicy nie otrzymują takich świadczeń jak ci zatrudnieni bezpośrednio przez kopalnię.

"Wygląda to na model +kopalni outsourcingowej+, opartej w coraz większym stopniu o wynajmowanie do pracy firm zewnętrznych" - skomentował Kolorz. Zaznaczył, że takie działanie nie może zyskać akceptacji związków.

Rzecznik Kompanii Tomasz Głogowski potwierdził, że w środę firma przekazała związkowcom dokumenty związane z tegorocznymi planami, nie podał jednak szczegółów, tłumacząc to tajemnicą przedsiębiorstwa. Do poufności zostali również zobowiązani związkowcy.

Na piątek zaplanowano kolejne spotkanie związkowców z zarządem Katowickiego Holdingu Węglowego, dotyczące zasad wypłaty należnej górnikom 14. pensji. Podobnie jak w Kompanii, zarząd chciałby wypłacić ją w ratach, zamiast w całości w lutym. Związki z holdingu już kilka dni temu zwróciły się o interwencję w tej sprawie do premier Beaty Szydło, apelowały też o włączenie się w rozmowy szefów resortu energii.

Oprócz sytuacji w największych spółkach, związkowców niepokoi sytuacja kopalni Makoszowy w Zabrzu, która w ubiegłym roku, po wydzieleniu z należącej do Kompanii Węglowej kopalni Sośnica-Makoszowy, trafiła do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK), gdzie nadal wydobywa węgiel. Związki liczyły, że po wyłączeniu z Kompanii kopalnia pozyska inwestora, stanie się rentowna i będzie lokować swój węgiel na rynku; teraz boją się likwidacji zakładu.

8 stycznia związkowcy z kopalni Makoszowy zawieźli do Kancelarii Premiera list podpisany przez ponad 2 tys. pracowników i przedstawicieli ich rodzin. Związki uważają, że kopalnia Makoszowy jako samodzielna jednostka potrafi się obronić i utrzymać bez strat, jednak obecnie - ich zdaniem - ma zablokowany rynek zbytu; niemożność sprzedaży węgla pogarsza wyniki zakładu, stąd obawy o jego przyszłość i oskarżenia o łamanie ustaleń zawartego z poprzednim rządem porozumienia.

"Intencją zawartą w porozumieniu było pozyskanie dla kopalni Makoszowy inwestora, podobnie jak dla kopalni Brzeszcze. Jednak nie poszły za tym żadne działania ani decyzje, a rozmaite pomysły - jak np. spółka pracownicza - nie zostały wykorzystane. Im dłużej kopalnia znajduje się w SRK, tym mniejsza ma szanse na pozyskanie inwestora, bo dochodzi do tego kwestia zwrotu udzielonej pomocy publicznej" - powiedział Kolorz, który podziela zdanie związkowców z kopalni, że porozumienie w punktach dotyczących kopalni Makoszowy zostało złamane.

Właśnie sytuacja zabrzańskiej kopalni Makoszowy stała się formalną przyczyną zwołania poniedziałkowego spotkania Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego - jest to związkowy sztab powołany na szczeblu regionalnych (a nie branżowych) central związkowych. Jego członkowie mają jednak omówić sytuację w całym górnictwie i przedyskutować możliwe scenariusze dalszych działań; nie zapadną natomiast żadne decyzje dotyczące ewentualnych protestów.

« 1 »

Zobacz także

  • xxx
    28.01.2016 22:24
    Ależ oczywiście - jeszcze i 15-będą w końcu przyszła dobra zmiana
    doceń 3
  • spoko
    29.01.2016 10:05
    Nieważne jak to się będzie nazywało czy 14-stka, czy "strachowe", ale dodatkowe pieniądze należą się górnikom jak psu buda, ale ... chodzi mi o pracowników dołowych i tylko o nich, reszta czyli czapka administracyjna tylko 12 gołych pensji. Węgiel jest jakby nie patrzeć surowcem strategicznym i dlatego kopalnie muszą zostać. Zwolnienia tak ale tylko w administracji, a związki powinny być ale poza kopalniami, wtedy będą dbały o interes pracowników, a nie własną kabze.
    doceń 0
  • gość
    29.01.2016 13:53
    po co jest 140 związków w polskim górnictwie? powinny być maximum trzy! a czternastki jak was stać to sobie wypłacajcie mafio weglowa ze swoich pieniedzy
    doceń 0
  • agapi13
    01.02.2016 07:00
    co do związków się zgadzam-patrzą na siebie i swoich dobrych znajomych z kopalni bo dla nich zawsze jest miejsce np na super wycieczce za małe pieniądze...ale co do pracujących na dole za średnią płacę 6000zł-jak to ktoś tu napisał to się nie zgadzam.Mój mąż jest sztygarem:po 10 godzin w pracy odpowiedzialność za ludzi ogólnie masa obowiązków no i praca na dole. No i co? ani razu nie widziałam na koncie 6000.A szkoda....
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama