Nowy numer 29/2019 Archiwum

W górę, nie na boki


Rok Życia Konsekrowanego zakończy się 2 lutego.


Został nieco przesłonięty przez inne ważne wydarzenie kościelne, jakim jest Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia. Jeden rok nałożył się na drugi, ze szkodą dla tego pierwszego. Nie ma co ukrywać, że życie zakonne w Europie, ale i w Polsce, jest w kryzysie. Poza nielicznymi wyjątkami, liczba sióstr i braci zakonnych spada z każdym rokiem. Statystyki są bezlitosne. Zanim spróbuję odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje, chciałbym wyrazić mój wielki szacunek dla wszystkich sióstr i braci zakonnych. Odważę się na wyznanie – jesteście moją wielką radością. Chciałbym, żeby każde zgromadzenie rozwijało się i miało coraz więcej kandydatów. Dlaczego tak się nie dzieje?


Za taki stan rzeczy nie obwiniałbym współczesnej cywilizacji, a przynajmniej nie w pierwszej kolejności. Przyczyna tkwi raczej w Kościele, a nie w świecie. To, że tzw. świat zajmuje się sam sobą, w najmniejszym stopniu mnie nie dziwi. To naturalne. Dziwne, niepokojące i szkodliwe jest natomiast to, że światem w pierwszej kolejności zajmuje się również Kościół. A najpierw powinien zajmować się Panem Bogiem, chwałą Bożą, wiecznością, zbawieniem duszy nieśmiertelnej, nawróceniem, pokutą itp. Mam wrażenie, że te i podobne słowa także w Kościele wyszły z mody. Ktoś powie, że przesadzam i wyostrzam. Być może, ale jak powietrza brakuje mi jasnej świadomości, że ludzie Kościoła żyją dla Boga, dla Jego chwały. Uspokajam od razu, że jeżeli o tym będą pamiętać, to i ludziom nie stanie się krzywda. Kościół, zamiast patrzeć w górę, raczej rozgląda się na boki. To oczywiście też jest potrzebne, absolutnie konieczne, ale najpierw trzeba patrzeć w niebo. Jak to się mądrze mówi, perspektywa wertykalna musi dominować nad horyzontalną.



Jaki związek ma to, co napisałem powyżej, z powołaniami zakonnymi? Stracić życie w zakonie można tylko dla Boga, dla Jego chwały. Wszystkie inne motywy są za małe. Żeby opiekować się chorymi, nie trzeba być zakonnicą, wystarczy zostać pielęgniarką. Tych ostatnich też brakuje, ale raczej z powodu ciężkiej pracy i niskich zarobków. Żeby domy zakonne na nowo się zapełniły i pękały w szwach, młodzi ludzie muszą ciągle słyszeć jasny komunikat: najpierw patrzymy w górę, dopiero potem na boki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • ceres
    29.01.2016 18:02
    To jest wlasciwa diagnoza i wyjscie z sytuacji. Zbyt mocno, zbyt czesto, ogladamy sie na boki. A trzeba wrocic do zrodel. Zalozyciele poszczegolnych Zakonow dali tego jasny wyklad. Inaczej bedzimy sie kurczyc w szybkim tepie. I jeszcze jednego coraz bardziej brak: wzajemnej ludzkiej zyczliwosci z naszych domach zakonnych.
    doceń 1
  • nn
    31.01.2016 10:29
    Bardzo dziękuję za odwagę w powiedzeniu prawdy, bo moim zdaniem o to właśnie chodzi!!! Nie może byc tak, żeby zakonnik nie miał w zakonie czasu na modlitwę, albo żeby jesgo styl życia niewiele sie różnił od tego, co w świecie. Wbrew pozorom to właśnie RADYKALIZM jest czymś, co przyciąga ludzi młodych, życie głęboką duchowością. Wystarczy popatrzec na przykład nowych zgromadzeń, które sie prężnie rozwijają, jak choćby Siostry Zawierzenia. Mnóstwo powołań, ale tam nie ma kina, telewizorów, komórek i laptopów, tylko wieczysta adoracja Najśw. Sakramentu, klimat modlitwy, milczenia i siostrzanej miłości. Nie ma psychologów, którzy niszczą powołania zakonne, co jest teraz na topie w niektórych zakonach.Zakony nie potzrebują udziwnionych psychologicznych reform, tylko powrotu do spotkania z Jezusem i radykalizmu życia Ewangelią! Serdecznie pozdrawiam wszystkie zakony i dziękuję że jesteście i trwacie!!!!!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji