Nowy numer 33/2018 Archiwum

O kapłanie wiernym do śmierci

Po okrutnie zamordowanym ks. Antonim Dujloviciu, proboszczu nieistniejącej dziś polskiej wsi Gumjera w Bośni, pozostał tylko symboliczny grób, kilka osobistych pamiątek i przekonanie parafian, że ich proboszcz powinien być wyniesiony na ołtarze. Starają się o to od kilkudziesięciu lat, teraz ich pragnienie zaczyna się spełniać.

„To był święty człowiek”

Parafia w Gumjerze była pierwszą parafią ks. Antoniego Dujlovicia. Objął ją 3 lipca 1940 r., tuż po zakończeniu studiów teologicznych w Wyższym Seminarium Duchownym w Sarajewie. Miał wtedy 26 lat. Trochę się bał – nie wiedział, czy podoła. Był Chorwatem, nie znał polskiego. Parafia była bardzo biedna. Pierwsza prośba do biskupa – o zezwolenie na używanie nafty do lampki wiecznej, ponieważ parafii nie stać na zakup oleju.

Serca polskich parafian zdobył sobie od razu. – Na początku było tak – nabożeństwo ksiądz odprawiał po łacinie, kazanie głosił po chorwacku, a myśmy modlili się i śpiewali po polsku – opowiada Katarzyna Burniak. – Ale ksiądz bardzo szybko zaczął mówić po polsku i tak go traktowaliśmy jak swego.

– Słowami „to był święty człowiek” zaczynała swoje relacje większość świadków, z którymi rozmawiała Komisja – mówi Franciszek Kwaśniak, notariusz Diecezjalnej Komisji ds. Beatyfikacji ks. Antoniego Dujlovicia. – To przekonanie było w nich bardzo silne i niezachwiane. I poparte szczegółowymi relacjami. Opowiadali, że kiedyś chodząc po kolędzie, ks. Dujlović otrzymał od bogatszego gospodarza kilka jajek. Następna w kolejności była rodzina biedaków, której te jajka podarował. Wspominali, jak wstawiał się za zatrzymanymi przez Chorwatów i skazanymi na śmierć Serbami, doprowadzając do ich uwolnienia. Takich świadectw jest wiele.

Do myślenia daje nie tylko to przekonanie, ale i stała pamięć o zamordowanym kapłanie, modlitwy za niego, nabożeństwa odprawiane w Ocicach w każdą rocznicę jego śmierci i w dzień Wszystkich Świętych. „Kto tu rządzi: ja czy ksiądz?!” W kwietniu 1941 r. Niemcy napadły na Jugosławię. Państwo się rozpadło. Chorwacja ogłosiła secesję, chcąc stworzyć Wielką Chorwację, sprzymierzoną z Niemcami. Komuniści, którym przewodził Tito, mieli w planach budowę komunistycznego państwa federacyjnego. Wierni królowi czetnicy pragnęli odbudowy Jugosławii przedwojennej. Jedni i drudzy złym okiem patrzyli na katolików, którzy kiedyś przybyli w te strony z nadania austriackiego cesarza. Każde ugrupowanie miało swoich partyzantów. Wszyscy partyzanci potrzebowali jedzenia i rekrutów. Na początku wojny Gumjera znalazła się na terenach kontrolowanych przez czetników, czyli serbskie siły zbrojne wierne królowi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł
  • sama prawda
    30.12.2015 20:55
    Ja myślę, że już powinno zacząć się procedurę wyniesienia na ołtarze Lecha Kaczyńskiego- męczennika za Polskę i Kościół!
    doceń 0
  • 1
    03.01.2016 09:18
    Ważna jest pamięć, stawiamy krzyże upamiętniając naszych pradziadów, a jednocześnie (praktycznie w tym samym czasie) stawiamy altany na mogiłach beszczeszcząc szczątki zmarłych jak to miało miejsce w Ocicach a starym poniemieckim cmentarzu.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji