Nowy numer 33/2018 Archiwum

O kapłanie wiernym do śmierci

Po okrutnie zamordowanym ks. Antonim Dujloviciu, proboszczu nieistniejącej dziś polskiej wsi Gumjera w Bośni, pozostał tylko symboliczny grób, kilka osobistych pamiątek i przekonanie parafian, że ich proboszcz powinien być wyniesiony na ołtarze. Starają się o to od kilkudziesięciu lat, teraz ich pragnienie zaczyna się spełniać.

Pod koniec lipca tego roku swoje prace zakończyła Diecezjalna Komisja ds. Beatyfikacji ks. Antoniego Dujlovicia, którą powołał biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski. Komisja podzieliła przekonanie dawnych mieszkańców Gumjery o świętości chorwackiego kapłana. Zebrana dokumentacja została przekazana biskupowi Banja Luki Franjowi Komaricy, który sprawie procesu beatyfikacyjnego nadał dalszy bieg.

Mieszkańcy Gumjery wyjechali z Bośni w 1946 roku. Osiedlili się w Ocicach i Mierzwinie (powiat bolesławiecki). Opuszczając Bośnię, zabrali ze sobą dzwon z parafialnego kościoła, figurkę Matki Boskiej i portret ks. Dujlovicia. Umieścili go w wejściu do kościoła. Figurę Matki Boskiej postawili przy bocznym ołtarzu. Odlany w Zagrzebiu dzwon zawiesili na dzwonnicy. Do dzisiaj bije na gumjerską modłę: gdy ktoś umrze, tylko w jedną stronę. Tak samo jak w niedzielę 11 lipca 1943 r., gdy obwieszczał śmierć ks. Antoniego. Za sznur ciągnął wtedy zmarły niedawno Piotr Burniak, brat Katarzyny.

„Księdza nam zabili!”

88-letnia dziś Katarzyna Burniak jest jedną z niewielu żyjących osób, która pamięta tamten dzień. – Miałam wtedy 15 lat – wspomina. – Rano szykowałam się do kościoła. Msza miała być szczególnie uroczysta, bo połączona z I Komunią Świętą. I wtedy usłyszałam, jak nasz sąsiad Gałuszka woła głośno do mojego starszego brata Piotra: „Ej, Piotr, księdza nam zabili!”. Pamiętam, jak mróz mi przeszedł po plecach. Brat z ojcem od razu pobiegli do kościoła, ja za nimi. Ksiądz leżał na dwóch stołach na plebanii. Złamana ręka zwisała bezwładnie, dziwnie wykręcona. Był pokryty zakrzepłą krwią i żółtą gliniastą ziemią. Ojciec krzyknął do Piotra, żeby uderzył w dzwon.

– Księdza mył i ubierał do trumny mój ojciec Edward – mówi s. Magdalena Karaban ze zgromadzenia adoratorek Krwi Chrystusa, która miała wtedy 3 lata i jak przez mgłę pamięta tylko niektóre wydarzenia z tamtych dni. Zamordowany miał na ciele 11 ran zadanych nożem i 3 rany postrzałowe. Zwłoki mordercy zrzucili z wysokiego urwiska w przepaść.

Na dźwięk dzwonu przed plebanią zebrał się tłum. Ludzie klęczeli, modlili się, płakali. Przyszedł Kubasiewicz, stolarz. Miał ze sobą deski i narzędzia. Na podwórku przed plebanią zrobił księdzu trumnę. Gdy skończył, złożono do niej umyte i ubrane w liturgiczne szaty ciało ks. Dujlovicia. Późnym popołudniem trumnę w uroczystej i smutnej procesji przeniesiono do kościoła, gdzie modlono się bez przerwy. Z obawy przed napaścią, uzbrojeni w karabiny mieszkańcy Gumjery trzymali przed kościołem wartę. – Ojciec opowiadał mi, że we wsi było 7 karabinów. Na początku wojny władze wydały je mieszkańcom dla obrony przed bandytami – wspomina Franciszek Kwaśniak, rówieśnik s. Magdaleny. Jego wujek, rówieśnik ks. Dujlovicia, przyjaźnił się z proboszczem. – Uzbrojeni w karabiny mieszkańcy każdej nocy trzymali wartę we wsi. W nocy z 10 na 11 lipca warta zauważyła idący w kierunku plebanii oddział. Doszło nawet do strzelaniny. Ksiądz musiał to słyszeć, miał więc czas, by uciec, ale on pozostał wierny swemu postanowieniu, by nie opuszczać parafii.

Miesiąc przed śmiercią ks. Dujlović napisał do Severina Pernekova, przyjaciela z seminarium (i późniejszego biskupa Dubrownika): „Jest mi bardzo ciężko, bo jestem sam na tych terenach. A jakie są warunki – Bóg sam wie. Nie ma spokoju, niestety już osiwiałem. Nerwy mam na wyczerpaniu, ale chcę być prawdziwą ofiarą swego świętego powołania i ofiarą dla tych wszystkich dusz nieśmiertelnych. Broni mnie tylko dobry Pan Bóg. Ucieczkę stąd nakazywano mi już kilka razy, ale ja nie chcę”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł
  • sama prawda
    30.12.2015 20:55
    Ja myślę, że już powinno zacząć się procedurę wyniesienia na ołtarze Lecha Kaczyńskiego- męczennika za Polskę i Kościół!
    doceń 0
  • 1
    03.01.2016 09:18
    Ważna jest pamięć, stawiamy krzyże upamiętniając naszych pradziadów, a jednocześnie (praktycznie w tym samym czasie) stawiamy altany na mogiłach beszczeszcząc szczątki zmarłych jak to miało miejsce w Ocicach a starym poniemieckim cmentarzu.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji