Nowy numer 43/2020 Archiwum

UE zapłaci Turcji

Przed niedzielnym szczytem UE-Turcja spotkali się przywódcy kilku krajów unijnych, które są gotowe rozmawiać o przyjęciu syryjskich uchodźców bezpośrednio z obozów w Turcji, by powstrzymać falę nielegalnej migracji - potwierdził szef KE Jean-Claude Juncker.

Według nieoficjalnych informacji w spotkaniu poprzedzającym szczyt wzięło udział dziewięć krajów, przede wszystkim płatnicy netto do budżetu UE.

"Turcja przyjęła 2,5 mln uchodźców. Musimy uzgodnić, w jaki sposób maksymalnie powstrzymać tranzyt (uchodźców z Turcji) przez Grecję na północ Europy. Jestem za tym, by wypracować system, który pozwoli na maksymalne zabezpieczenie granic przez Turcję, a także rozmieszczenie części uchodźców przebywających w Turcji" - powiedział Juncker dziennikarzom w Brukseli.

Przewodniczący KE podkreślił, że "nie jest to spotkanie płatników netto, ale krajów, które są gotowe legalnie sprowadzić dużą liczbę uchodźców" z Turcji. Nie potwierdził, że chodzi o przejęcie 400 tysięcy osób z tureckich obozów dla uciekinierów z Syrii. Taką liczbę podała niemiecka gazeta "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung".

Kanclerz Niemiec Angela Merkel podkreśliła, że w rozmowach uczestniczy kilka krajów UE chcących jak najszybciej zrealizować unijno-turecki plan działania, który ma zostać przyjęty na unijnym szczycie. "Kraje te, które w tym roku przyjęły bardzo wielu uchodźców, mówią, że chcemy możliwie szybko wypełnić życiem plan działania" - powiedziała Merkel. Plan działania wspomina m.in. o przesiedleniach uchodźców z obozów w Turcji.

"Ten plan działań pokaże, że z wielu powodów będziemy bliżej współpracować z Turcją - powiedziała Merkel. - Istotna część planu działań będzie dotyczyć tego, jak nielegalną migrację zastąpić imigracją legalną i w jaki sposób możemy poprawić sytuację uchodźców w Turcji".

Niemiecka kanclerz dodała, że Turcja przyjęła ponad 2 mln uchodźców z ogarniętej wojną Syrii. "Otrzymała za to niewiele wsparcia międzynarodowego i teraz słusznie oczekuje, że UE i jej kraje członkowskie odciążą Turcję w tym zadaniu" - oceniła.

Austriacki kanclerz Werner Faymann wskazał z kolei, że kryzysem związanym z napływem uchodźców są szczególnie dotknięte kraje będące płatnikami netto do budżetu unijnego. "Nie chcemy być tylko płatnikami netto, chcemy też móc liczyć na solidarność w kwestii uchodźców" - powiedział. "Chodzi o to, by także beneficjenci netto dostrzegli, że problem (migracji) można rozwiązać tylko wspólnie" - dodał.

"Część krajów zachowuje się tak, jakby można było rozwiązać ten problem w pojedynkę, na przykład stawiając płoty z drutów kolczastych. To błąd. To nie zadziała i nie jest humanitarne" - ocenił Faymann.

Według niego na razie jest jednak za wcześnie, by mówić o konkretnej liczbie uchodźców, którzy mieliby zostać przesiedleni z Turcji.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama