Nowy numer 43/2020 Archiwum

Złaź prędko!

Oczekujemy od innych, by najpierw odpokutowali za swe winy, a dopiero później, jeśli zasłużą, dostąpili miłosierdzia. U Boga działa mechanizm odwrotny.

Nie powiedział: „Zacheuszu, zejdź z drzewa, a jeśli połowę swego majątku rozdasz ubogim, a tym, których skrzywdziłeś zwrócisz poczwórnie, ewentualnie przyjdę do ciebie na kolację”. Nie! U Jezusa nie ma tego uprzedniego: „jeśli”. On mówi: „Zejdź prędko, albowiem dziś MUSZĘ się zatrzymać w twoim domu”. Muszę zatrzymać się u ciebie. A przecież jest Bogiem i… niczego nie musi.

Jego miłość, tęsknota za „tym, co zginęło” jest skandalicznie bezwarunkowa. Często oczekujemy od innych, by najpierw odpokutowali za swe winy, a dopiero później, jeśli zasłużą, dostąpili miłosierdzia. U Boga działa odwrotny mechanizm. Wiem, to dla nas – starszych braci Syna Marnotrawnego – gest potwornie irytujący.

Jaki jest Jego scenariusz? Najpierw przychodzi łaska (znienawidzony przez ludzi Zacheusz gości Jezusa), a dopiero potem, pod wpływem doświadczenia miłości zaczyna przemieniać swe życie i wchodzi w pokutę. Widziałem taki scenariusz setki razy. Również w naszej wspólnocie. Miłość wyprzedza sąd.

Wielokrotnie spotykałem ludzi, którzy po doświadczeniu Bożej miłości decydowali się na zerwanie z grzechem (np. wychodzili z konkubinatów). Poruszeni przesłaniem Dobrej Nowiny zaczynali akceptować naukę Kościoła. To był ruch właśnie w tę stronę! Nie spotkałem dotychczas nikogo, kogo przekonałaby jedynie żonglerka moralnymi zasadami.

– Przepowiadania nie można zaczynać od moralności, od recytowania dziesięciu przykazań – opowiada biskup Grzegorz Ryś – To stawanie wozu przed koniem. Nie dziwmy się, że nie jedzie… Papież Franciszek otwierając Synod o Rodzinie powiedział, by nie nakładać na ludzi ciężarów nie do uniesienia. Co to znaczy? Nie wolno głosić etyki (nawet w tak istotnych kwestiach, jak małżeństwo) jeśli najpierw nie pokaże się człowiekowi Jezusa Chrystusa. Jeśli nie doświadczy tej relacji, to każde przykazanie będzie ciężarem nie do uniesienia. Nawrócenie to spotkanie z Jezusem, w którym doświadczam tego, że jestem przez Niego kochany.

Wróciłem z Weekendu Alpha. Rozmawiałem z ludźmi, którzy jeszcze przed dwoma miesiącami byli pewni, że ośmieszany każdego dnia Kościół jest ostatnim miejscem, w którym znajdą odpowiedzi na dręczące ich pytania. Po doświadczeniu miłości żywego Boga okazało się, że w Kościele znaleźli cały pakiet środków, za którymi tęsknili.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także