Nowy numer 27/2020 Archiwum

Najmłodsza córa islamu

Wy wszyscy z francuską flagą, symbolem zdrajców, zasługujecie na kule w łeb – napisał na Facebooku jeden z terrorystów przed zamachem w Paryżu. Wychował się we Francji. Kilkanaście tysięcy takich jak on myśli podobnie. Najstarsza córa Kościoła stała się łatwym łupem dla islamu.

Każdego dnia koresponduje z jednym z bojowników organizacji islamskiej Al-Nasra. Na pięciu tysiącach stron ich korespondencji Syryjczyk wyjątkowo sprytnie manipuluje dziewczyną. Straszy ją piekłem i obiecuje raj. Wmawia, że Allah wybrał ją na jego żonę. „Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę twoje oczy pod nikabem” – pisze do niej. Dziewczyna daje się przekonać, że „Francja to ziemia piekieł”, że żyją tam „innowiercy”, że kraj ten „trzeba wyludnić” i zasiać tam islam. Bojownik Al-Nasry obiecuje dziewczynie kokosy. „Napisz nam, co najbardziej lubisz, żebyśmy byli przygotowani, jak przyjedziesz”. Korespondencja trwa trzy miesiące. Adele angażuje się i składa tzw. shahada, czyli formułę wiary w „Jednego Boga i Mahometa, jego jedynego proroka”. Przechodzi na islam. To islam staje się motorem jej działań, absurdalnego myślenia i nienawiści, rozbudza pragnienie zniszczenia własnego kraju. I pewnego dnia po Adele zostaje już tylko list. Ona zaś ucieka do Syrii, by „walczyć o zbawienie świata”.

Historia tej nastolatki otwiera wstrząsający reportaż Douni Bouzar pt. „Marzyły o raju, znalazły piekło”. Książka była rozchwytywana. „To było jak wulkan, kiedy się ukazała na półkach” – przekonuje mnie sprzedawczyni w największej księgarni FNAC na Polach Elizejskich. Od kilku lat zresztą osobne regały uginają się pod publikacjami o islamie. Bouzar, była muzułmanka, antropolog i socjolog (Nicolas Sarkozy desygnował ją do Obserwatorium Laickości, zajmującego się m.in. egzekwowaniem zasad laïcité w przestrzeni publicznej), od ubiegłego roku przyjęła zgłoszenia zaginięcia dzieci od ponad pół tysiąca rodziców, takich jak ojciec i matka Adele. We wszystkich powtarza się ten sam scenariusz. W Paryżu jesienią ubiegłego roku Bouzar zgromadziła rodziców zwerbowanych w szeregi islamistów dzieci na demonstracji na placu Republiki. W mediach aż wrzało. „Oddajcie nam dzieci!”; „Islam ma twarz terroru!” – krzyczały transparenty. „Nie stygmatyzujmy islamu” – odpowiadał premier Manuel Valls. Niemal natychmiast w wielu domach rozdzwoniły się telefony z Syrii. „Salam alejkum, Mamo! Allah daje mi tu wszystko, nie wolno go obrażać! Będziemy musieli poderżnąć wam gardła” – Adele po drugiej stronie słuchawki brzmiała jak przybysz z obcej planety.

Wielu rodziców bezskutecznie walczyło o wsparcie służb specjalnych i policji w poszukiwaniu dzieci. Jak się okazuje, w tych przypadkach w grę nie wchodziło nawet zgłoszenie porwania, a co za tym idzie, poszukiwanie nastolatków. Bowiem 1 stycznia 2013 r. nad Sekwaną wprowadzono nowe prawo. Pozwala ono osobom niepełnoletnim bez zgody rodziców opuszczać terytorium Francji. Dla policji dodatkowo listy zostawione przez zwerbowanych Francuzów „były dowodem, że dobrowolnie przeszli oni na islam i wyjechali w pełni woli do Syrii”. Zrozpaczeni rodzice nowych bojowników w wielu przypadkach porywają się na samobójczy niemal akt desperacji i sami wyjeżdżają do Syrii, by szukać dzieci.

To, z czym się zderzają, określają jako „piekło”. Wśród opisanych przez Bouzar historii znalazła się przypadkiem i opowieść o zwerbowaniu Samiego, jednego z kamikadze, który wysadził się w powietrze w klubie Bataclan w Paryżu 13 listopada. Samie pracował wcześniej jako kierowca autobusów miejskich linii RATP. „Nie podawał kobietom ręki na powitanie, odmawiał też prowadzenia autobusów, których kierowcami były przed nim kobiety” – relacjonowała w telewizji Élisabeth Borne, jedna z jego przełożonych w RATP. Potem Samie wyjechał do Syrii i wrócił z kałasznikowem w ręce. Kolejny z terrorystów niemal zapowiedział rzeź na... Facebooku. Bilal Hadfi (imię dawne Billy) miał 20 lat. Wysadził się przy stadionie. Został zwerbowany, tak jak Adele, przez ISIS jako 16-latek. Na swoim profilu przyjął pseudonim „Billy Du Hood”. Zamieszczał zdjęcia z bronią w ręku. Jedno z nich wykonano przed wejściem głównym na Stade de France. Przed zamachem jeden z jego przyjaciół w Syrii, napisał posta pod zdjęciem Billego: „Allah y rahmek (Niech Allah cię strzeże) bracie, nigdy cię nie zapomnimy, oby Allah otwarł ci bramy raju, insha’Allah”. Billy na Facebooku zostawił ostatni wpis: „Wy wszyscy z francuską flagą, symbolem zdrajców, zasługujecie na kule w łeb”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama