Nowy numer 24/2019 Archiwum

Chwalą nas!


W wywiadzie „Wielkie milczenie” padają takie słowa: „Dlatego cała nadzieja w Polsce.


Mówię to z przekonaniem, bez patosu” (ss. 22–23). Autorem tej opinii jest Alain Besançon, wybitny francuski historyk, politolog, świetny znawca Rosji. Ale też wielki dłużnik Kościoła, do czego otwarcie się przyznaje. Powie ktoś, że przesadził, bo skąd niby miałaby pochodzić nasza siła. Ano stąd – to już moja opinia – że w Polsce ciągle jest mnóstwo ludzi, którzy szczerze wierzą, gorliwie się modlą, wytrwale praktykują. Dwa przykłady. Kilka dni temu spotkałem na cmentarzu kobietę. Powiedziała, że we Wszystkich Świętych krótko jest na cmentarzu, a potem w kościele odmawia wszystkie cztery części Różańca. Do domu wraca około godziny 20. Ile w Polsce jest osób, które codziennie odmawiają nie tylko jedną część Różańca, ale wszystkie cztery. A poza tym niczym szczególnym się nie wyróżniają. Żyją cicho, często skromnie, bez pretensji do świata i w wielkim zaufaniu do Boga.



Drugi przykład. Od poniedziałku pierwszego tygodnia Adwentu setki tysięcy dzieci w całej Polsce ruszą na Roraty, często odprawiane wcześnie rano. Rodzice zwykle stają na głowie, by dzieci zdążyły do kościoła i do szkoły, a oni do pracy. I tak przez cztery tygodnie. Czy coś podobnego jest możliwe w innym europejskim Kościele? Nie sądzę. Może sobie tego nie uświadamiamy, ale ci, którzy chodzą na Roraty, uczestniczą w czymś naprawdę wielkim. Tego rodzaju modlitwa i gorliwość muszą budować duchową siłę, ale też chrześcijańską tożsamość. Nie myli się zatem Besançon, który w Polsce widzi lekarstwo na europejskie choroby.



I jeszcze jedna uwaga na temat modlitwy. Chyba w każdym kościele księża modlą się za ofiary takiego czy innego zamachu. I dobrze robią. Brakuje mi jednego – modlitwy za prześladowców czy terrorystów – o ich nawrócenie, o żal za grzechy, o pokutę. Zabici mają prawo oczekiwać od nas choć jednej zdrowaśki, ale mordercy są w o wiele większej potrzebie. Oni muszą się nawrócić, a to nie jest łatwe.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • chrześcijanka
    26.11.2015 14:16
    Roraty byłyby jeszcze popularniejsze, gdyby w 99% kościołów nie przemieniono ich na infantylne msze dla dziec (zresztą z tego powodu mało gdzie odprawiane są o świcie, bo to przecież byłoby za trudne dla dzieci tak wstać i przed szkoła iść do kościoła).
    Mam to szczęście, że w moim kościele roraty to normalna msza o świcie, a kościół jest pełen dorosłych. Szkoda że niewielu katolików ma szansę chodzić na roraty.
    doceń 10
  • Maluczki
    29.11.2015 10:38
    Ja bym nie chwalił!
    Chociażby przez to:
    http://gosc.pl/doc/2848693.Jak-skutecznie-promowac-kulture-zycia
    Nie wiedzą na szczytach uczoności katolicyzmu!
    Czy takie coś zasługuje na pochwałę?
    A przecież odpowiedź jest bardzo prosta: Przez odrodzenie małżeństwa i rodziny!
    Jest tylko jeden problem: Zapomnieliśmy już co to jest małżeństwo, bo pożądania cielesne (bogactwo, seks i panowanie) odebrały nam zdolność widzenia i poznawania prawdy.
    PS. Co ma na celu blokowanie wypowiedzi dla niemających konta na portalu wiara pod niektórymi tekstami?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji