Nowy numer 24/2018 Archiwum

Brakuje policjantów i wiary


Nie wygląda to dobrze. Kolejne zamachy we Francji są tylko kwestią czasu. 


Przyznał to nawet premier francuskiego państwa Manuel Valls. Moim zdaniem są dwa zasadnicze powody pesymistycznej prognozy. Po pierwsze, Francuzi mają za mało policjantów, a po drugie – za mało ducha. Znawcy przedmiotu są zgodni, że francuska policja i siły specjalne należą do najlepszych na świecie. Ale nawet one nie są w stanie upilnować tysięcy potencjalnych terrorystów. Najlepsza metoda ochrony przed zamachami polega na wytypowaniu przestępców i śledzeniu każdego ich ruchu oraz wyprzedzaniu ich działań. Problem jednak w tym, że liczba potencjalnych terrorystów wynosi nie sto, czy pięćset, ale idzie w tysiące. Ilu by trzeba mieć funkcjonariuszy, aby śledzić każdy ich kroki? Jakie zaangażować siły? Dokładnie kontrolować można setki ludzi. Z tysiącami jest już duży problem. Dlatego napisałem o niewystarczającej liczbie francuskich policjantów, ale nie ta liczba jest największym kłopotem Francuzów i szerzej – zachodnich Europejczyków. 
Nie na tym chciałbym się skupić, bo nie jestem ekspertem od zwalczania terroryzmu.


Co robić, gdy brakuje siły militarnej? Należy odwołać się do siły ducha. 
Ale tej Francuzi też nie mają. W państwie nad Sekwaną żyje od 4 do 7 milionów muzułmanów. Nie ma dokładnych danych, bo gromadzenie tego typu oficjalnych informacji jest we Francji zabronione. Nie wolno nikogo pytać o wyznanie. Poprawność polityczna posunięta jest do granic absurdu, ale to tylko na marginesie. Większość z tej ogromnej, kilkumilionowej rzeszy muzułmanów nigdy nie zintegrowała się ze społeczeństwem. Dlaczego? Czy tylko dlatego, że są z reguły biedniejsi, gorzej wykształceni i bez perspektyw? Może tak. A może jest jeszcze jedna przyczyna, która odrzuca muzułmanów od wyrafinowanej francuskiej kultury? Ta kultura jest bezbożna. Francja od dziesięcioleci szczyci się przecież swoją laickością. Może dla pobożnego, a nawet mało pobożnego muzułmanina świat, który programowo odrzuca Boga, jest nie do zaakceptowania. Dlatego od takiego świata trzyma się on z daleka, mieszka we własnej dzielnicy, gdzie kieruje się własnym prawem i żyje zgodnie z własnymi obyczajami. A w skrajnym przypadku brutalnie atakuje świat wyprany z Boga. Zamachowcy w klubie Bataclan zabijali z okrzykiem muzułmańskiego wyznania wiary „Allah Akbar”. Mam wrażenie, że Francuzi w zdecydowanej większości nie mają nawet odwagi zastanowić się nad tym, w jakim stopniu ich programowa laickość jest powodem muzułmańskiej agresji. Muzułmanie nie chcą świata bez Boga. I dobrze robią. Dramatyczny problem polega jednak na tym, że posiadają fałszywy obraz Boga, w którego imię zabijają.



Co robić w takiej sytuacji? Głosić muzułmanom Jezusa. Niespełna tydzień przed zamachem dziennikarka „Gościa” Joanna Bątkiewicz-Brożek poleciała do Paryża, by spotkać się z nawróconymi na chrześcijaństwo muzułmanami. Co od nich usłyszała? Wyrzut – dlaczego Kościół nie ewangelizuje muzułmanów (więcej na ss. 18–23). Mam wrażenie, że ich pretensja jest słuszna. Może słabo śledzę życie Kościoła we Francji, ale nie słyszałem o jakiejś otwartej i zakrojonej na szeroką skalę akcji ewangelizacyjnej skierowanej do muzułmanów. Nigdy nie natrafiłem na deklarację biskupa, że pragnieniem jego serca jest przyprowadzić wszystkich muzułmanów do Chrystusa. Ktoś może zarzucić, że taka deklaracja spotkałaby się z odrzuceniem, wyśmianiem, a nawet agresją, a żaden muzułmanin i tak by się nie nawrócił. To już zmartwienie Pana Boga. 
On jest od zapewniania owoców. Od głoszenia Ewangelii jest człowiek. Niech więc Kościół francuski zacznie to robić!

« 1 »
oceń artykuł
  • czytelnik
    22.11.2015 18:15
    Księże Redaktorze Naczelny! Dlaczego stosujecie tsk ostrą cenzurę? Żadne,powtarzam, żadne medium nie stosuje tak restrykcyjnej cenzury ja GN! Boicie się prawdy? Prawda wyzwala - jak powiedział kard. Dziwisz! Więc o co chodzi?
    doceń 1
  • Jacek Ostaficzuk
    22.11.2015 21:19
    Zgadzam się z Księdzem. To trafne. Dziękuję.
    doceń 0
  • Anna Panna
    23.11.2015 11:54
    1) Kościół nawracał muzułmanów od VII wieku - z widocznym skutkiem: islam jest dziś drugą co do liczby wyznawców religią.

    2) W 1683 roku w nawracaniu przeszkodził Jan III Sobieski, który nie wpuścił spragnionych duchowo Turków do Wiednia i Rzymu (dokąd zmierzali w bardzo licznej pielgrzymce).

    2) Od czasu Soboru Kościół przestał już nawracać i zaczął prowadzić bardzo owocny DIALOG w pełnym wzajemnym poszanowaniu.

    3) Jak się miewa przykładnie wielodzietna rodzina muzułmańska, którą zgodnie z apelem papieża Franciszka przyjęła redakcja GN? Czy już się nawrócili?
    doceń 0
  • Marcin
    26.02.2016 09:26
    1) Można nawrócić tylko tych muzułmanów którzy są muzułmanami z urodzenia i nie mają pojęcia o Koranie oraz życiu ich proroka. Oni nie wiedzą co to znaczy żyć w kraju rządzonym przez szariat. Trzeba im to jak najszybciej uświadomić to sami zwrócą ku Chrystusowi.
    Ci którzy są tak zniszczeni psychicznie przez tą religię prędzej zabiją niż zmienią wiarę.
    2) Kościół moim zdaniem boi się i to strasznie za nic ma sobie nauki Apostołów którzy nauczali pod karą śmierci, i z radością oddawali życie. Widać to po naszym Papieżu który nie wspomina nawet nazwy Islam, wyrzeka się prawdy w imię poprawności politycznej.
    3) W tym momencie tylko Bóg może nam pomóc bo w ciągu 50 lat Europa będzie muzułmańska a jej miasta będą wyglądać albo jak Bagdad ( walka do końca ), albo jak Mekka pełne poddanie się Islamowi.
    4) Tu już nie pomoże Ewangelizacja, tylko walka w obronie własnej, kultury i rodziny.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji