GN 43/2020 Archiwum

Spalili chrześcijan i są bezkarni

Dokładnie rok temu – 4 listopada 2014 r. – tłum fanatyków muzułmańskich spalił żywcem w miejscowości Kasur w północnym Pakistanie młode małżeństwo chrześcijańskie Szamę i Szahzada Masihów, rodziców czwórki dzieci.

Do dzisiaj sprawcy tej barbarzyńskiej zbrodni nie zostali ukarani – przypomniał ks. Michelle Chaudry, przewodniczący chrześcijańskiej Fundacji im. Cecila i Iris Chaudhrych (CICF).

W tym dniu pamięci "ściskamy Szamę i Szahzada w swoich sercach, dwie niewinne ofiary, które zginęły z powodu fanatyzmu naszego społeczeństwa. Okropność tamtego przeklętego dnia pozostanie w naszych umysłach i sercach przez następne lata" – powiedział kapłan. Nawiązując do miejsca zbrodni – pieca do wypalania cegieł – podkreślił, że spalono w nim "nie tylko dwa bezcenne życia ludzkie, lecz całą ludzkość, spalono zasady islamu i Pakistanu Jinnaha [Muhammad Ali Jinnah (1876-1948), prawnik, twórca Pakistanu, zwany Ojcem Narodu – KAI] i żadne odszkodowanie pieniężne nie może odkupić tak okrutnej przemocy".

2 listopada 2014 r. właściciel cegielni oskarżył dwoje swych pracowników – 26-letniego Szahzada i jego o dwa lata młodszą żonę Szamę Masihów z Kasuru (ok. 60 km od miasta Lahaur w północno-wschodnim Pakistanie), rodziców czwórki dzieci i piątego "w drodze", o spalenie kilku kartek Koranu. Tymczasem według chrześcijańskiego prawnika i obrońcy praw człowieka Sardara Musztaqa Gilla, wezwanego na miejsce przez tamtejszych chrześcijan, sprawa wyglądała następująco.

Dwa dni przed zdarzeniem zmarł ojciec Szahzada i jego synowa, porządkując mieszkanie po nim, znalazła tam kilka rzeczy osobistych: kartki, listy itp., po czym uznawszy je za niepotrzebne, ułożyła je na małym stosie, aby je spalić. Ale obecny przy tym muzułmanin stwierdził, że wśród nich było także kilka stronic Koranu, o czym powiadomił zaraz sąsiadów. Natychmiast przed domem Masihów zgromadził się tłum rozwścieczonych muzułmanów, którzy wyciągnęli małżonków z domu i zawlekli do cegielni. Po dwóch dniach oblężenia budynku ok. 400 fanatyków, podburzanych jeszcze przez miejscowego imama, z 5 okolicznych wiosek wrzuciło 4 listopada rano oboje małżonków do pieca i żywcem ich spalili.

Policja, powiadomiona przez tamtejszych chrześcijan, przybyła na miejsce już po śmierci ofiar i zatrzymała do wstępnych przesłuchań co najmniej 45 osób. Do dzisiaj jednak nikt z nich nie poniósł żadnej odpowiedzialności za swój czyn.

Fundacja, kierowana przez ks. M. Chaudry’ego, której patronami są weteran lotnictwa i pakistański działacz katolicki Cecil Chaudhry i jego żona Iris, podjęła się wychowania osieroconych dzieci Masihów, mających obecnie od 2 do 9 lat. Pokrywa opłaty za naukę, dostarcza podręczniki i mundurki szkolne, opłaca prywatnych nauczycieli i przewozy publiczne z domu do szkoły i z powrotem. Wszystkie dzieci uczące się uzyskują bardzo dobre wyniki.

Wspólnota katolicka w tym kraju nie ustaje w działaniach na rzecz żądania sprawiedliwości dla winowajców. "Nadal walczymy o Pakistan sprawiedliwy i równych szans, złożyliśmy pozew o stosowanie orzeczenia Sądu Najwyższego z 19 czerwca 2014 r., zaproponowanego przez byłego sekretarza sprawiedliwości Tassaduqa Hussaina Jillamiego. Zawiera ono wytyczne dla rządu w sprawie popierania tolerancji religijnej i społecznej oraz ochrony mniejszości religijnych w Pakistanie" – oświadczył ks. Chaudry.

Zdaniem analityka chrześcijańskiego Ata ur-Rahmana Samana, "rząd pokazał dotychczas zbrodnicze zaniedbania, gdy chodzi o sprawy nadużywania prawa o bluźnierstwie". Jednocześnie komentator zauważył, że z drugiej strony policja dowiodła, że potrafi kontrolować sytuację w terenie i np. jej czujność w czasie zamieszek w kilku miejscach w Lahaurze i Kangapur Kasu uratowały tamtejsze wspólnoty chrześcijańskie od większych zniszczeń.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama