Nowy numer 43/2020 Archiwum

Kapelani pojechali na front

Kilkuset duchownych różnych wyznań ruszyło zupełnie za darmo do Donbasu.

Od początku wojny na Wschodzie, duchowieństwo wszystkich największych Kościołów chrześcijańskich Ukrainy wspiera wysiłek swych wojsk. Jako kapelani służą w jednostkach armii ukraińskiej, ochotniczych batalionów oraz Gwardii Narodowej. Dorobek ich rocznej służby został podsumowany w czasie międzynarodowej konferencji w Kijowie, która zgromadziła nie tylko kapelanów z całej Ukrainy, ale także gości z Europy Środkowej, m.in. Polski. Wszyscy oni dzielili się swym doświadczeniem oraz próbowali odpowiedzieć na pytanie, jakim wyzwaniem jest obecność kapłana wśród żołnierzy na polu walki, często w miejscach bardzo niebezpiecznych. Należy podkreślić, że wszyscy oni jadą na pierwszą linie frontu, jako ochotnicy. Na Ukrainie służba kapelańska nie ma uregulowanego statusu. To w istocie ciągle jest wolontariat. Nie mają żadnych stanowisk, ani stopni w wojsku. Za swą pracę nie otrzymują nie tylko żadnych pieniędzy, ale nie są objęci także ubezpieczeniami społecznymi na wypadek ran, kontuzji, czy śmierci.

Do tej pory żaden z nich nie zginął, ale kilku było już rannych, bądź kontuzjowanych. Byli także w niewoli u separatystów. Przyjazdy kapelanów są koordynowane przez specjalne centra, utworzone przez każdy z Kościołów, które współpracują ze sztabem generalnym oraz jednostkami w terenie. Przebywają wśród żołnierzy w różnym okresie czasu: przez kilka, lub kilkanaście dni, albo nawet kilka tygodni. Sprawują posługę duszpasterska, ale także starają przywozić ze sobą żywność, ciepłą odzież oraz listy z kraju. Sprawują liturgię w polowych namiotach, adaptowanych na cele kultu. Udzielają sakramentów, a także prowadzą katechezę, a często po prostu są wśród żołnierzy i sama ich obecność dodaje im otuchy.

Najwięcej kapelanów poszło służyć w rejon tzw. Operacji Antyterrorystycznej z Kościoła greckokatolickiego. Większość z nich prowadziła posługę duszpasterską już podczas protestów na Majdanie. Gdy rozpoczęła się wojna na Wschodzie i wielu spośród tych, których wspierali duchowo poszło bronić kraju przed separatystycznym buntem oraz rosyjską agresją, oni poszli za nimi. Za przykładem grekokatolików na front pojechali kapłani prawosławni z Patriarchatu Kijowskiego oraz ukraińskiego Kościoła autokefalicznego. Dołączyli do nich także prawosławni ze struktur ukraińskiego Kościoła prawosławnego uznającego kanoniczną zwierzchność Patriarchatu Moskiewskiego, choć tych jest najmniej i są to bardziej osobiste ich decyzje, aniżeli wynik zorganizowanych działań hierarchii kościelnej.

« 1 2 »

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się