Nowy numer 42/2020 Archiwum

Kogo wybierze Polonia?

Polacy mieszkający w USA już w sobotę będą głosować w wyborach do Sejmu i Senatu. Do wyborów w całych Stanach Zjednoczonych zarejestrowało się ponad 27 tys. osób, czyli zainteresowanie jest porównywalne z tym, jakie towarzyszyło majowym wyborom prezydenckim.

W Stanach Zjednoczonych polskie wybory odbędą się, jak dotychczas, w czterech okręgach konsularnych: Chicago, Nowy Jork, Waszyngton i Los Angeles. Ale na ich terenie utworzono tym razem aż 32 komisje wyborcze, o 10 więcej niż w majowych wyborach prezydenckich.

"Jest bardzo duże zainteresowanie. To są ważne wybory, napięcie polityczne jest bardzo wysokie i ta Polonia, która jest aktywna politycznie, chce głosować" - powiedział PAP konsul generalny w Waszyngtonie Piotr Konowrocki. Ale zastrzegł, że choć zainteresowanie jest duże, to nie rekordowe. "Największą frekwencję mieliśmy podczas wyborów prezydenckich w 2010 roku, ale to były specyficzne wybory, po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego" - wyjaśnił.

Jak dodał, "wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Polonii", w okręgu konsularnym Waszyngtonu, który obejmuje 10 stanów oraz takie terytoria jak stołeczny Dystrykt Kolumbii, Wyspy Dziewicze czy Portoryko, utworzono cztery komisje do głosowania, podczas gdy dotychczas były tylko dwie. W samym Waszyngtonie zarejestrowało się ponad 700 osób, co jest bardzo dobrym wynikiem w porównaniu z poprzednimi elekcjami. We wrześniowym referendum w Waszyngtonie głosowało zaledwie 35 osób.

Potencjalnie największy elektorat polonijny znajduje się w okręgu konsularnym Nowego Jorku obejmującym 11 stanów, w których mieszka ok. 3,6 mln osób polskiego pochodzenia, oraz w okręgu konsulatu Chicago, obejmującym aż 13 stanów środkowej części USA, gdzie jak się szacuje elektorat polonijny liczy 3,2 mln osób.

Jak powiedział PAP wicekonsul Nowego Jorku Mateusz Stąsiek, w nowojorskim okręgu też zwiększono liczbę komisji do dziewięciu, a do wyborów zarejestrowało się ponad 9,5 tys. osób, czyli podobna liczba do tej z drugiej tury majowych wyborów prezydenckich. Najwięcej - prawie 2,8 tys. osób zgłosiło się do głosowania w komisji utworzonej w Centrum Polsko-Słowiańskim na Greenpoincie w Nowym Jorku.

"Wiele organizacji polonijnych zaangażowało się w mobilizowanie ludzi do zarejestrowania się na te wybory" - powiedział Stąsiek. Ponadto kilku kandydatów przyjechało do Nowego Jorku na spotkania z wyborcami lub prezentowało się w polonijnej prasie.

Dane Biura Spisu Ludności z 2000 roku mówią o 9,5 mln mieszkańców USA, deklarujących polskie pochodzenie. Oznacza to, że te ponad 27 tys., które się zarejestrowały do głosowania, to tylko znikomy ich odsetek.

Polonia będzie głosować na kandydatów do Sejmu RP zarejestrowanych w okręgu wyborczym nr 19 w Warszawie oraz na kandydatów do Senatu RP zarejestrowanych w okręgu wyborczym nr 44 w Warszawie.

 - Koszt jednego głosu oddanego w wyborach za granicą wynosi między 15 a 50 zł - mówi PAP wiceminister spraw zagranicznych Artur Nowak-Far.

"Im frekwencja wyborcza za granicą jest wyższa, tym koszty pozyskania jednego głosu są mniejsze. Na sfinansowanie głosowania za granicą przeznaczone jest z budżetu około 3,5 mln zł, koszt pozyskania jednego głosu w różnych wyborach, w zależności od frekwencji, liczby osób głosujących korespondencyjnie, kształtuje się między 15 a 50 zł" - mówi PAP wiceminister spraw zagranicznych Artur Nowak-Far.

Jak zaznacza, z głosowaniem za granicą wiąże się również duży wysiłek organizacyjny. "Po pierwsze trzeba zorganizować lokal wyborczy, po drugie muszą tam zostać zapewnione takie warunki, które umożliwią głosowanie wszystkim uprawnionym do głosowania, a takich osób jest zwykle dużo więcej, niż tych, które rzeczywiście przychodzą do lokali wyborczych i oddają głos" - mówi Nowak-Far. "Bardzo namawiam naszych rodaków mieszkających i przebywających za granicą, aby głosowali(...), to będzie bardzo dobrze służyło większej racjonalności wydawania pieniędzy podatników" - podkreśla wiceminister.

Nowak-Far dodaje, że MSZ zawsze prowadzi akcje informacyjne dotyczące wyborów, ale prowadzenie akcji informacyjnej w mediach takich jak telewizja jeszcze bardziej powiększyłoby koszty związane z organizacją wyborów za granicą. Jak mówi, informacje na temat wyborów przekazują m.in. urzędy konsularne, a także media polonijne.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama