GN 19/2022 Archiwum

Siedem światów z apostołami


„Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy”. 


1 To zagajenie Jakuba i Jana brzmi bardzo zwyczajnie. To normalne, że prosimy przyjaciela o pomoc. Prosimy także Boga w modlitwie o różne dary. Nie ma w tym nic złego. Kiedy jednak treść prośby obu braci zostaje ujawniona, mamy ochotę oburzyć się na Jakuba i Jana tak samo, jak to zrobili ich kamraci. Chłopakom ewidentnie uderzyła woda sodowa do głowy. Marzą o wielkości, o sławie, o chwale. Owszem, ale zauważmy, że wiążą swoją przyszłość i karierę z Jezusem. Może tak bardzo kochają Pana, że chcą widzieć siebie na liście Jego przyjaciół na pierwszych miejscach? Może więc nie trzeba ich zbyt ostro oceniać. A jakie są moje pragnienia? Każdy z nas, na swój sposób, marzy o wielkości. Chce być kimś, chce coś znaczyć, coś osiągnąć, chce być u kogoś na pierwszym miejscu. W tym nie ma nic złego. Czy wiążę moje najgłębsze pragnienia z Jezusem, czy marzę o miejscu w niebie obok Niego?



2 „Co chcecie, żebym wam uczynił?”. Jezus zna ich serca. Ale chce żeby wypowiedzieli, co im w duszy gra. Aby walczyć ze swoją pychą, trzeba ją zobaczyć, a czasem usłyszeć. Przyznać się do niej. I odróżnić słuszne pragnienia od chorych ambicji, pysznych dążeń. Powie ktoś: no dobrze, ale jak to odróżnić. „Nie wiecie, o co prosicie” – mówi Jezus. No właśnie, dokładnie tak. Nie rozumiemy siebie, jesteśmy mieszanką wybuchową słusznych pragnień, ale i pychy, kompleksów, zdrowych i niezdrowych ambicji. Pan mówi nam: „nie znacie siebie, nie rozumiecie, czego chcecie”. Trzeba więc razem z Jezusem zajrzeć w głąb swojego serca. Zobaczyć swój nieład, próbować go z Nim porządkować. 


3 „Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?”. W Biblii kielich jest symbolem cierpienia, śmierci, losu. Jezus pyta o to, czy Apostołowie są gotowi dzielić Jego los? Ich szybka deklaracja – „możemy” wygląda na mieszankę gorliwości i niedojrzałości. W tym momencie na pewno nie wiedzą, na co się decydują. Potem pojawia się jeszcze oburzenie pozostałych dziesięciu. Siedem światów ma Pan Jezus z tymi Apostołami. A czy z nami ma lepiej? Trochę w nas wiary i miłości do Chrystusa, i sporo w tym projekcji naszych oczekiwań, ambicji, przycinania Boga do wymiarów, które nam odpowiadają.



4 „Jezus przywołał ich do siebie”. „Chodźcie tu bliżej do Mnie” – mówi Pan. „Posłuchajcie… Problem nie leży w tym, że chcecie być pierwszymi czy wielkimi. Człowiek wręcz powinien dążyć do wielkości. Ale szukacie jej w niewłaściwy sposób. Między nami ma być inaczej niż w świecie. Prawdziwe mistrzostwo świata jest w służbie, w zgodzie na to, że »moje« nie musi być na wierzchu. Miłość wywraca światową hierarchię kariery, znaczenia, sukcesu. Miłość umywa nogi, służy z pokorą. Godzi się iść w dół, aby nieść pomoc tym, którzy w tym dole leżą. Być niewolnikiem wszystkich. Co więcej, wybrać tę niewolę z miłości”. 
Jezu, pomóż nam to zrozumieć.
Ulecz nasze serca z pychy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama