Nowy Numer 28/2019 Archiwum

O soleniu zupy


Nie tylko przemytnicy imigrantów rozwinęli w ostatnim czasie skrzydła.


Za przemyt wzięły się także polskie dzieci. W tajemnicy przed władzą przynoszą do szkoły sól i cukier. Wszystko za sprawą ustawy o "śmieciowym jedzeniu”. Towarzyszące ustawie rozporządzenie ministra zdrowia wymienia, co dzieci w szkole mogą jeść, a czego nie mogą. A ponieważ na cenzurowanym znalazł się również cukier, więc uczniowie wzięli sprawy w swoje ręce (więcej na ss. 36–37). Wspominam o tym nie dlatego, jakobym miał coś przeciwko zdrowemu jedzeniu. Niech wszystkie dzieci będą szczupłe i zdrowe jak rydze. Nie podoba mi się, że rząd, wypowiadając wojnę drożdżówkom, złamał jedną z fundamentalnych zasad, jaką jest zasada pomocniczości. Mówi ona, że jeżeli coś można zrobić na niższym szczeblu, to wyższy szczebel nie powinien się do tego wtrącać. Nie rozumiem więc, dlaczego premier i ministrowie zajmują się solą w szkolnym sklepiku. Jest to sprawa na tyle prosta, że rodzice dzieci razem z dyrekcją i nauczycielami sami mogą zdecydować, czy makaron z serem podawany w stołówce ma być słodzony białym cukrem czy miodem. 
Ktoś powie, że zajmuję się drobnostkami. A tak w ogóle to lepiej, żeby dzieci jadły miód niż cukier krystaliczny. Nie zaprzeczam. Uważam tylko, że o tym powinni decydować rodzice, a nie premier. I nie jest to, w moim przekonaniu, czepianie się drobnostek. Władza ma to do siebie, że lubi poszerzać swój stan posiadania. Jeżeli pozwolimy jej decydować o soleniu zupy, to zaraz będzie chciała zabierać głos w sprawach o wiele ważniejszych, na przykład na temat wychowania do życia w rodzinie. Krótko mówiąc, nie tylko o solenie zupy tu chodzi, ale o przestrzeganie zasady pomocniczości. Co mogą zrobić rodzice, niech zostawią w spokoju ministrowie. Konsekwentne odchodzenie od zasady pomocniczości zawsze kończy się wszechwładzą państwa. A to jest bardzo szkodliwe dla zdrowia.
W poprzednim tygodniu o jeszcze jednej zasadzie było dosyć głośno. W sejmowej dyskusji o imigrantach Jarosław Kaczyński odwołał się do chrześcijańskiej zasady ordo caritatis. Łacińską nazwę można przetłumaczyć jako "porządek miłowania”. Zasada ta próbuje odpowiedzieć 
na pytanie, czy mamy obowiązek 
pomagać wszystkim jednakowo. 
Otóż nie mamy takiego obowiązku. Najpierw powinniśmy się troszczyć o rodzinę, potem o sąsiadów, następnie o rodaków. Zresztą wyczuwamy to intuicyjnie. Najpierw troszczymy się o własne dzieci, a dopiero potem o dzieci sąsiada, jeżeli potrzebują pomocy. Ta sama zasada dotyczy różnic religijnych. Chrześcijanie mają większe obowiązki wobec swoich braci w wierze, podobnie jak muzułmanie wobec swoich współwyznawców. Zasada ta wyrasta ze zdrowego realizmu. Nawet gdybyśmy mieli jak najlepsze chęci, nie da się pomóc wszystkim jednakowo. Dlatego również w miłości musi obowiązywać pewien porządek - wspomniane ordo caritatis.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Maluczki
    24.09.2015 11:22
    Parę lat temu, gdy o.Rydzyk w eurostagu powiedział, "to jest totalitaryzm", to wszystkie gadzinówki antypolskie chciały go pożreć żywcem.
    Aczy jest to, oczym Ksiądz pisze?
    Ja nie mam żadnych wątpliwości! To jest jeden z przejawów totalitaryzmu!
    doceń 1
  • Piotr
    25.09.2015 11:43
    "Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5, 43 - 48)
    Szczęść Boże!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji