Nowy numer 44/2020 Archiwum

Wystawa „Gościa” w Kijowie

Wystawa zdjęć Jakuba Szymczyka „Majdan w obiektywie Gościa Niedzielnego” prezentowana jest od ubiegłego tygodnia w obszernym holu klasztoru ojców dominikanów w Kijowie.

Znajduje się w przestrzeni poza częścią klasztorną, jest więc dostępna dla ludzi z zewnątrz. Jej sprowadzenie było możliwe dzięki pomocy polskiej służby konsularnej na Ukrainie, która wystawę prezentowała z sukcesem w wielu miastach Zachodniej Ukrainy oraz na Wołyniu, a teraz pomogła w jej przewiezieniu do Kijowa.

Nie była to pierwsza wystawa poświęcona prezentacji zdjęć zrobionych podczas protestów na Majdanie w pomieszczeniach ojców dominikanów. Żadna jednak z poprzednich, jak mi powiedziano, nie ukazywała z taką dosłownością grozy tamtych wydarzeń. Poprzednie koncentrowały się na elementach życia religijnego albo pokazaniu wspólnotowej atmosfery tamtych wydarzeń. Natomiast zdjęcia Szymczuka, opowiadają – jak to ujął jeden z uczestników otwarcia wystawy – nagą prawdę o zabijaniu na Majdanie. Otwarcie wystawy było wydarzeniem kameralnym, wzięli w niej udział ojcowie dominikanie, nie tylko z Kijowa, ale także z innych domów na Ukrainie oraz studenci z Wyższego Instytutu Nauk Religijnych św. Tomasza, który mieści się w tym samym budynku. W otwarciu wziął także udział radca – minister Rafał Wolski, zastępca ambasadora RP w Kijowie.  Niestety, zabrakło na otwarciu wystawy autora zdjęć. Prawdopodobnie jednak wystawa będzie pokazywana także w innych miejscach w Kijowie, gdyż zainteresowanie nią wyraziły inne środowiska, które chcą zaprosić Jakuba Szymczuka. Moja obecność na otwarciu była przypadkowa, gdyż termin pokrył się z prywatną wizytą w Kijowie. Przy okazji opowiedziałem kilka słów o okolicznościach powstania zdjęć i pracy dziennikarzy „Gościa” na Majdanie.

Niezwykłość ekspozycji zdjęć Szymczuka w Kijowie polegała na tym, że oglądały je często osoby, które brały udział w tych wydarzeniach. Wielu na gorąco dzieliło się swoimi spostrzeżeniami, a nawet rozpoznawało niektórych uczestników wydarzeń. Podkreślali nie tylko perfekcjonizm zdjęć Szymczuka, ale i fakt, że robiąc je potrafił znaleźć się bardzo blisko przedstawionych wydarzeń. Dlatego w sposób wyjątkowy udało mu się uchwycić dramat i grozę tamtych wydarzeń. Istnieje także szansa, że dzięki wystawie będziemy mogli poznać biografie niektórych innych, przedstawionych tam osób, jak to już miało miejsce w przypadku najbardziej znanego zdjęcia, dokumentującego śmierć Anatolija Żałowagi oraz próbującego go ratować Olega Packana.

Następnego dnia poszedłem na ul. Instytucką, gdzie w „czarny czwartek” 20 lutego 2014 r. Jakub Szymczuk znalazł się na najbardziej wysuniętej, ósmej barykadzie, położonej na wysokości górnej stacji metra Chreszczatik. Na całym przebiegu ul. Instytuckiej, gdzie zastrzelono ok. 50 osób, znajdują się miejsca upamiętniające zabitych. Obecnie ten odcinek ulicy został przemianowany na Bohaterów Niebiańskiej Sotni. W miejscu, gdzie znajdowało się ósma barykada, znajduje się symboliczny kopczyk ułożony z kamieni oraz kasków, a także 12 fotografii osób, które w tym miejscu zginęły, m.in. Anatolija Żałowagi. Z pewnością było to najbardziej niebezpieczne miejsce na całej ul. Instytuckiej tego dnia. 
 

« 1 »

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się