Nowy numer 42/2019 Archiwum

Dwie rewolucje


Po liście papieża Franciszka z ubiegłego tygodnia pojawiły się komentarze, że ojciec święty dokonał rewolucyjnego posunięcia.


Przypomnę, że Franciszek zarządził, by w Jubileuszowym Roku Miłosierdzia każdy ksiądz mógł rozgrzeszać z grzechu aborcji. Rewolucyjność decyzji – zdaniem wspomnianych komentatorów – miałaby polegać na tym, że do tej pory Kościół nie był miłosierny, a teraz takim się stanie. Trudno o większą bzdurę. Każdy spowiadający ksiądz doskonale zna uczucie ogromnej radości – od której nie ma chyba większej – kiedy może rozgrzeszyć z poważnych grzechów, a takim na pewno jest aborcja. Jeżeli Kościół wprowadził dodatkowe obwarowania dotyczące rozgrzeszania z tego grzechu (o czym szerzej piszemy na ss. 26–27), 
to zrobił to tylko po to, by wskazać na wagę spowodowanego nim zła. Franciszek dostrzega ten problem, bo w liście napisał m.in.: „Dramat aborcji przeżywany jest przez niektóre osoby ze świadomością powierzchowną, jakby niemal nie zdawały sobie sprawy z tego, jak wielkim złem jest ten akt”. 



Wróćmy jednak do rzekomej wyjątkowości papieskiej decyzji. Pod pewnym względem była ona rzeczywiście rewolucyjna. Otóż przez dwa dni w wielu programach telewizyjnych dziennikarze i komentatorzy mówili o tym, że aborcja jest grzechem, a każdy, kto żałuje i prosi o przebaczenie, może je otrzymać w konfesjonale. Cudowna katecheza! Za sprawą papieskiego listu religijny język wszedł do przestrzeni publicznej. Franciszkowi udała się znakomita rzecz – sprowokował dziennikarzy do rozmowy o grzechach, żalu za grzechy, spowiedzi. 
To prawdziwa rewolucja, nawet jeżeli trwała tylko parę dni. Przypuszczam, 
że niejedna osoba mogła zostać zachęcona 
do wyspowiadania się, niekoniecznie dopiero w Roku Miłosierdzia, ale od razu.



A teraz jeszcze raz o imigrantach. Przed 
tygodniem napisałem, że bogaci mają obowiązek pomagać biednym, ale ci ostatni nie mają prawa pomocy wymuszać, a nielegalne przekraczanie granic 
czy wdzieranie się do pociągów jest stosowaniem siły. Nie ukrywam, że z oceną fali imigracji mam niejaki problem. Nie jestem przeciwny przyjmowaniu uchodźców z otwartymi rękami, ale pewnych zachowań nie rozumiem. Dlaczego wielu z nich nie chce pozostać w Austrii, na Węgrzech czy choćby w Grecji. Każdy z tych krajów jest nieporównanie bogatszy i bezpieczniejszy od ojczyzny, którą opuścili. Jasne, że w Grecji czy na Węgrzech nie byłoby im tak dobrze jak w Niemczech, ale zapewne ani głód, a tym bardziej śmierć tam im nie zagrażają. Z kolei apel Franciszka, by każda parafia przyjęła jedną rodzinę, uważam za rewolucyjny. Wymagający, ale godny wsparcia. Przede wszystkim dlatego, że papież obowiązek miłosierdzia składa na barki konkretnych wspólnot, a nie instytucji państwowych, unijnych czy jakichkolwiek innych. Łatwo rozdaje się cudze pieniądze, o wiele trudniej własne. Miłosierny Samarytanin zapłacił za opiekę nad ocalonym z własnych pieniędzy. 
Po drugie, gdyby rzeczywiście każda parafia przyjęła jedną rodzinę, można by uniknąć tworzenia wielkich skupisk imigrantów. Byłaby szansa, że każda rodzina zostanie potraktowana indywidualnie, a nie jak bezimienny tłum. Oczywiście taka rodzina też zostałaby postawiona przed trudnym zadaniem, by jakoś dostosować się do trybu życia ludzi, którzy ją przyjmują.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • sorcier
    10.09.2015 16:18
    sorcier
    Nie mam nic przeciw imigrantom, tyle, że pod określonymi warunkami: nawet Jean Marie Le Pen powtarzał, że nie ma nic przeciw Wietnamczykom, ja również, a przecież traktuje się ich w Polsce skandalicznie, mimo, iż nie słyszałem o wypadku by którykolwiek z nich zwracał się o pomoc państwa, czy Kościoła - jako organizacji (owszem zdarza się, że proszą o pomoc (np. prawną) poszczególnych księży, ale żaden z nich nie usiłuje pozostawać na garnuszku jakiejkolwiek wspólnoty.
    A przechodząc do propozycji Ojca Świętego (abstrahując od faktu, że przynajmniej 70% z nich to mężczyźni, a nie rodziny): Każdy kto nie wagarował w podstawówce na arytmetyce, z łatwością obliczy sobie, że dosłowna realizacja propozycji Franciszka, oznacza dla Kościoła w Europie wzięcie sobie na utrzymanie ponad miliona imigrantów - z których wielu wcale nie jest uchodźcami. Nota bene oburza mnie zamienne traktowanie słów: uchodźca i imigrant, a nie są to wcale pojęcia tożsame.
    doceń 1
  • Szczepan
    10.09.2015 16:59
    Franciszek chce dobrze, ale rozmija się z realiami. To emigranci a nie uchodźcy w większości. Mężczyźni, a nie rodziny. I nie chcą do naszych parafii tylko do Niemiec. Nie chcą do Polski. Nie chcą do chrześcijan. Dlaczego nie zwraca uwagi na postępującą islamizację Europy Zach? Na to, że niedługo będzie za późno by to zatrzymać. Jedyne wyjście to znieść system socjalnych zapomóg. Nie wpuszczać. Agresywnych i popełniających przestępstwa (rabunki, dewastacje) areszstować i deportować.
  • Pablo
    10.09.2015 23:13
    Dużo księży ma myślenie i mentalność lewicowa, socjalistyczna i niezgodna z nauką Chrystusa. Oby najpierw im było dobrze. Co ten ksiądz plecie bzdury. Jak chce żyć w sprawiedliwości to powinien domagać się od państwa, żeby nie finsowalo kościół, religię. Niech sam zapracuje i weźmie uchodźców. Zawsze przed miłosierdziem jest sprawiedliwość. Gdzie on się uczył, że tak mało się nauczył.
  • pajaczek
    13.09.2015 14:00
    Szczęść Boże,
    Myślę, że falę emigracji patrzeć warto szerzej, sięgając od Starego Testamentu. Wszystko to już było, a jak mawiał dziek Romana Bbrandstaettera - W Starym Testamencie zawarte są wszystkie książki... i dzieje.Europa o korzeniach chrześcijańskich...nie idzie bożymi drogami, deprawacja, Sodoma i Gomora pchają się do Polski z Europy. A przecież w Europie są katolicy - budzą się we Francji i innych krajach - ostrzegali Polaków, nie pozwólcie wprowadzać złego prawa, juz uchwalone trudno zmienic... - jak było napisane o Narodzie Wybranym - "cudzołoży z obcymi bogami" Więc niewola i Babilon. Jeśli się nie obudzimy, będziemy mieć (już mamy?) islam. Wczoraj było Święto Imienia NMP - wprowadzone w Hiszpanii w XVIw na pamiątkę zwycięstwa króla Jana III Sobieskiego nad Turkami. Przypominam, że powiedział - "Venimus, vidimus, Deus vicit (Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył).a nie JA.....A miłosierdzie jest niejednokrotnie trudne, nie oznacza zgody na zło. Dla katolika - warto przypomnieć- "co uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych... natomiast nie powinna fala emigracji tak wyglądać jak wygląda. Kto wprowadzał tzw demokracje do krajów obecnie stanowiących grupy uchodźców? To tam chrześcijanom świat powinien pomóc i ich obronić.
    Dyskusja jest odwróceniem uwagi od rzeczywistych odpowiedzialnych za istniejąca sytuację...
    Błogosławionej Niedzieli i nastającego tygodnia.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji