Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Zapomniana teologia ciała

Jestem prawie bez szans. Ale próbuję. Tuż przed kolejnym synodem o rodzinie proponuję cztery katechezy o teologii ciała, czyli miniwprowadzenie do nauczania św. Jana Pawła II o seksualności. Ksiądz mówiący o „tych sprawach” zawsze naraża się na uśmieszki. Trudno. Znam małżonków, którzy mówią, że to działa. Oni mnie przekonali. 


Teologia ciała wpisuje się w kontekst walki duchowej, która toczy się we współczesnej kulturze. Sprawa ludzkiej miłości, seksu, małżeństwa to jedno z najważniejszych pól bitewnych tych zmagań. Jeśli nowa ewangelizacja ma być odpowiedzią Kościoła na współczesny sekularyzm, to musi obejmować również życie małżeńskie, rodzinne. Tak to widział Jan Paweł II. Jego teologia ciała jest formą ewangelizacji. Jest konkretną pozytywną propozycją uzdrawiającego spojrzenia na ludzką seksualność. Nie da się jej ani zrozumieć, ani przyjąć bez wiary, bez Ewangelii, bez Chrystusa, ostatecznie bez osobistego nawrócenia. 


Karol Wojtyła zrozumiał ogromną wagę tych spraw już jako młody duszpasterz akademicki, potem jako biskup, naukowiec i wreszcie papież. Towarzyszył młodym narzeczonym, małżonkom, rodzinom. Jako ksiądz, ale też jako przyjaciel czy wręcz brat. W „Przekroczyć próg nadziei” zapisał: „Jako młody kapłan nauczyłem się miłować ludzką miłość. To jest jedna z tych podstawowych treści, na której skupiłem swoje kapłaństwo, swoje posługiwanie na ambonie, w konfesjonale, także używając słowa pisanego”. Najbardziej dojrzałym owocem tego „miłowania miłości” jest właśnie teologia ciała. Przez 5 lat (1979–1984) papież wygłosił 130 katechez środowych poświęconych tej tematyce. Zostały one potem zebrane w tomie „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”. To jest trudny tekst, nawet dla teologa. Wiele razy słyszałem z ust księży „to nie jest dla ludzi, kto to przeczyta”. A jednocześnie w wielu publikacjach o małżeństwie można znaleźć setki razy powtarzaną opinię George’a Weigla o „teologicznej bombie zegarowej, która wybuchnie w trzecim tysiącleciu”. Mało kto kwapi się odbezpieczyć tę bombę. 
Wiele lat papieski tom stał na moje półce. Nietknięty. Zostałem zmuszony do lektury przez pewne małżeństwo. Małżonkowie ci przekonywali, że teologia ciała uratowała ich małżeństwo i pokazała zupełnie nowe horyzonty. Od lat prowadzą małżeńskie rekolekcje oparte na teologii ciała. Prosili o pomoc, o konferencje. Mocowałem się z papieskim tekstem. Próbowałem przełożyć język Wojtyły na słowa bardziej zrozumiałe, przystępne, bez uszczerbku dla głębi. Widziałem po reakcjach małżonków, że to jakoś działa. Więc może i na łamach GN uda się choćby tylko rozbudzić zainteresowanie, zapalić małą lampkę pokazującą kierunek myślenia.
Teologia ciała jest nauczaniem na wskroś biblijnym. To zaskakujące, bo spodziewałem się po papieżu filozofie przede wszystkim rozważań etycznych. (Taki charakter ma praca naukowa z czasów lubelskich „Miłość i odpowiedzialność”). W gruncie rzeczy teologia ciała to rozbudowana refleksja wokół dosłownie kilku biblijnych tekstów. Jan Paweł II świadomy tego, jak bardzo seks został dziś odarty z tajemnicy, z sacrum, z godności, zredukowany do biologii, techniki szukania przyjemności, szukał ratunku w słowie Bożym. Starał się na nowo odczytać Boży pomysł na te sprawy. Pokazać, jak seksualność i miłość widzi sam Bóg. Skoro On sam to wymyślił, więc wie, jak to powinno działać, by działało dobrze. 
Przed nami kolejny synod o rodzinie. Jak dotąd mamy sporo zamieszania. Ale nadziei tracić nie wolno. Dziwi to, że w dokumencie przygotowawczym (Instrumentum laboris) nie ma żadnego odniesienia do teologii ciała. Dlaczego zignorowano nauczanie papieża nazwanego przecież podczas kanonizacji Papieżem Rodziny? Nie wiem. Być może ta bomba wciąż czeka na swój wybuch. Nie zgrywam bohatera. Absolutnie nie mówię, że wszystko zrozumiałem. Ale chcę powalczyć. Jeśli te katechezy wydadzą się zbyt teoretyczne, to chciałbym zwrócić uwagę, że jeden z podstawowych błędów w dziedzinie seksualności jest taki, że zbyt szybko przechodzi się do praktyki. Ksiądz Franciszek Blachnicki mawiał, że najbardziej praktyczną rzeczą jest dobra teoria. „Miłość nie jest do wyuczenia, a równocześnie nic nie jest tak bardzo do wyuczenia jak miłość!” – pisał Jan Paweł II. Ufam, że pobłogosławi z nieba także ten cykl katechez.


« 1 »
oceń artykuł
  • Maluczki
    04.09.2015 09:27
    Kiedyś w RM o. Janusz o takich naukach powiedział, że to tak jakby wspinaczki górskiej uczyli ci, którzy znają ją tylko z opowiadań.
    Ale sprawa małżeństwa jest tylko jedną z wielu takich spraw. Na przykład o gospodarce i ekonomii księża też niewiele mówią, choć na tych polach jest wiele grzechu, a nawet można powiedzieć, że jest tam sam grzech.
    Dlaczego więc Kościół nie powołuje do nauki o tych sprawach ludzi, którzy bardzo dobrze znają te sprawy i potrafią je przedstawiać zgodnie z Prawem Bożym?
    W sprawach rodziny Kościół całkowicie zbłądził i nieugięcie tkwi w tym błędzie. Jest to bardzo wielkie gorszenie maluczkich. Oczywiście mnie się już nie da zgorszyć.
  • zjw
    05.09.2015 22:45
    1. Warto przypomnieć, że Karol Wojtyła uprawiając swój personalizm i filozofię miłości korzystał z wiedzy nie tylko filozoficznej, ale też psychologicznej.
    2. Teologia ciała. A ciało to nie tylko seksualność, ale też czułość, obecność, mowa, wspólne działanie. Czy ktoś nie żyjący w małżeństwie może coś o małżeństwie wiedzieć i mówić? To mi się wydaje dość oczywiste, ale zamiast argumentować wskażę na jedną rzecz: ludzie tyle gadają o księżach, choć oczywiście doświadczenia kapłaństwa (tzw. służebnego) nie mają - a to co gadają nieraz jest sensowne, ważne i pomocne.
    doceń 3
  • Ludwika
    14.09.2015 20:02
    Niezwykłym doświadczeniem jest pragnienie czystości. Jest tajemnicą, którą może poznać ten, kto wzbudzi pragnienie czystości. Nie jest to łatwe, ale jest możliwe po doświadczeniu grzesznego życia, jako wymodlona łaska.Zaświadczam osobiście:-)
    doceń 2

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji