Wpisy na portalu zachęcają chrześcijan do wieszania krzyży w domu i noszenia ich ze sobą. Jeden z użytkowników napisał: „Niech krzyż zakorzeni się w sercu każdego”.
Ks. Chen Kaihua z seminarium duchownego prowincji Syczuan na swoim profilu wezwał wiernych z innych części Chin, by przyłączyli się do tej akcji w „bezpiecznym i zgodnym z prawem ruchu nieposłuszeństwa bez użycia przemocy”. - Jutro zobaczycie krzyże w całej Zhejiang - zapowiedział duchowny.
Akcja ta jest reakcją na trwające od półtora roku usuwanie krzyży znajdujących na zewnątrz kościołów pod pretekstem, że są nielegalnie postawione i zagrażają bezpieczeństwu.
Maya Wang z organizacji Human Rights Watch zauważa, że chińskie władze zawsze były podejrzliwe wobec religii i ściśle kontrolują wszelkie jej przejawy. Chińczycy mogą wyznawać tylko jedną z pięciu oficjalnych religii. - Ale trzeba podkreślić, że wiele świątyń, z których usunięto krzyże to kościoły oficjalne, uznane przez władze. Fakt, że znalazły one teraz pod dodatkową kontrolą jest znakiem, że i tak niska tolerancja dla działalności religijnej jeszcze się zmniejszyła za rządów prezydenta Xi Jinpinga - powiedziała Wang.
W piątek 24 lipca uznawany przez władze bp Zhu Weifang z diecezji Wenzhou stanął na czele grupy księży protestujących przeciwko niszczeniu krzyży. Przed siedzibą władz w Wenzhou domagali się oni szacunku dla religii.








