GN 41/2018 Archiwum

Pieniądze to nie wszystko

W kwestii franka politycy robią to, co łatwiejsze: oferują (publiczną) kasę, a nie sprawiedliwość.

Rząd chce ulżyć frankowiczom. W końcu wybory za pasem, a tu w grę wchodzi 700 tysięcy toksycznych kredytów wziętych zarówno przez rodziny, przedsiębiorcze singielki, jak i pary pozostające z związkach nieformalnych. W dużej mierze młodych, wykształconych i z dużych ośrodków. Socjologicznie rzecz biorąc – w sporej części przez elektorat PO. 

Propozycja przedstawiona w środę przez posłów tej partii jest bardziej kołem ratunkowym dla banków, niż dla ludzi nabitych we franka. Chodzi w niej bowiem przede wszystkim o sytuacje, w których spłata kredytu jest zagrożona. Nikt natomiast nie mówił o tym, że obywatele zostali w tego franka nabici w sposób nieuczciwy. Politycy robią więc to, co łatwiejsze: oferują (publiczną) kasę, a nie sprawiedliwość.

Kasa ma jednak to do siebie, że zawsze jest jej za mało. I nie da się pomóc wszystkim. Cała energia idzie więc – jak zwykle – w komplikowanie, zamiast upraszczanie prawa, w tworzenie kolejnych  kryteriów i wyznaczanie granic. Pomożemy… jeśli mieszkanie jest o takiej, a nie innej powierzchni, nie kosztuje więcej niż wartość kredytu itd., itp. Wszystkie piętra, bramki i śluzy poznamy już wkrótce. Na razie wiemy, że ma szanse przecisnąć się przez nie co dziesiąty frankowicz. I możemy być pewni, że potem trzeba będzie zatrudnić batalion urzędników, którzy będą kontrolować, czy przypadkiem ktoś nieuprawniony z pomocy państwa nie skorzystał. 

Grozi nam więc brnięcie w kolejne piętra absurdu. Skoro bowiem jednym z kluczowych kryteriów uzyskania wsparcia państwa przy spłacie kredytu jest powierzchnia zakupionej nieruchomości, która nie może przekraczać 75 m kw. w przypadku lokalu mieszkalnego, to większe szanse ma na nią Ewa Kopacz, niż rodzina Nowaków. Pani premier zaciągnęła bowiem kredyt na lokal o powierzchni 43,4 m2, a Nowakowie z dwójką dzieci i niepełnosprawną babcią „porwali się” na 76 m kw. W dodatku wzięli kredyt na połowę wartości mieszkania. Płaczą, ale płacą i tak zostanie. Ustawa ich bowiem nie obejmie.

Pani premier oczywiście wzięła kredyt w złotówkach, a nie frankach. Nowakowie nie mieli wyjścia, bo na złotówki nie mieli (zdaniem banku) zdolności kredytowej. Ale Ewie Kopacz rodzaj waluty wcale nie musi zamykać drogi po wsparcie, skoro deklaruje: „chcemy pomóc nie tylko tym, którzy brali swoje kredyty we frankach czy euro, ale też tym, którzy są w trudnej sytuacji i wzięli kredyt w złotówkach”. Zimą, w razie konieczności zmiany pracy, obecna pani premier może być faktycznie w trudnej sytuacji, bo spłaca pięć kredytów na łączną sumę 430 tys (jak czytamy w jej zeznaniu podatkowym). 

Złośliwość wobec E. Kopacz jest o tyle uzasadniona, że udaje Greka, choć doskonale wie, o co frankowiczom chodzi: nie o pomoc społeczną, ale ukaranie bezprawia. Niedawno Maciej Pawlicki, jeden z liderów frankowego protestu, przypominał w „Gościu Niedzielnym”, że nie chce żadnego „ratowania”. Odwrotnie: to oni, frankowicze, chcą ratować polskie państwo. - Chcemy pomóc mu, żeby nie było „kamieni kupą”, ale istniało, żeby było w nim przestrzegane prawo. Także przez wielkie, międzynarodowe korporacje i zagraniczne banki. To, że dajemy się tak łatwo przez nie „strzyc”, przeraża mnie i upokarza – mówił M. Pawlicki. 
Nie znamy jeszcze szczegółów ustawy proponowanej przez PO, ale z pewnością nie będzie ona żadnym przełomem. Nawet nie ze względu na marginalny zasięg pomocy, ale sam fakt, że nadal sankcjonuje bankowe bezprawie. 
 

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • ZwZ
    09.07.2015 16:01
    Zawiniły tutaj banki, bo to one nie pozwalały ludziom z małą zdolnością kredytową na branie kredytu w złotówkach no i nie informowały o pgromnym ryzyku walutowym, kiedy frank był po 2zł.


    Na tych wszystkich programach ratowniczych zyskują tylko banki i prywatne firmy, czy to singiel na swoim, czy teraz dofinansowanie pieniędzmi podatnika frankowiczów. PO jak długo jest u władzy, będzie działać w interesie swoich mocodawców, czyli zagranicznych bankow i korporacji oraz nomenklatury PZPRowskiej szafując pieniądzem podatnika.

    A w polsce setki tysięcy dzieci chodzi głodne. Dla nich jednak nie ma, boo musi być kasa dla banków, na in vitro, dla singla, żeby był na swoim, muszą być zwolnienia podatkowe dla zagranicznych korporacji itp. itd.

  • Marcin
    10.07.2015 07:54
    Kredytobiorcy wiedzieli co robią biorąc kredyt. Kredyt zaciągnęli dobrowolnie zgodnie z regulaminami bankowymi i obowiązującym prawem.
    Nie powinni wyciągać ręki po pomoc państwa.
    doceń 8
  • grzegorzku
    11.07.2015 08:30
    @Marcin pisze: „Kredytobiorcy wiedzieli co robią biorąc kredyt. Kredyt zaciągnęli dobrowolnie zgodnie z regulaminami bankowymi i obowiązującym prawem. Nie powinni wyciągać ręki po pomoc państwa”.

    Zgadzam się. Nikt nikogo nie przymusza do zaciągania kredytu. Jest to dobrowolna decyzja, którą zwłaszcza ze względu na wysoka kwotę jak i potencjalne ryzyka każdy powinien przemyśleć - również w zakresie jaki bank i jaką ofertę wybrać. Jeśli kredytobiorca dostaje do ręki umowę i godzi się na to, żeby był to kredyt w obcej walucie ze splatą w złotówkach, to musi zdawać sobie sprawę, że w przypadku zmian kursu nie zawsze będzie spłacał raty w tej samej wysokości. Co znaczy, „że obywatele zostali w tego franka nabici w sposób nieuczciwy”? Że nie zdawali sobie z tego sprawy, że ktoś im wmówił, że kurs franka w stosunku do złotówki będzie stabilny przez następne ćwierć wieku? Że bank – co sugeruje Legutko – nie dawał możliwości wyboru?

    Jeśli banki – zdaniem red. Legutki – powinny wyrównać „straty” fankowiczów (bo taki jest chyba sens jego wypowiedzi), to dlaczego nie pomagać wszystkim tym, którzy poczynili złe i nieprzemyślane inwestycje, albo stali się ofiarami rzeczywistych naciągaczy. Zadam retoryczne pytanie: dlaczego red. Legutko nie wstawi się za ofiarami systemów parabankowych (przeróżne „chwilówki”), które w przeciwieństwie do statystycznego farnkowicza często nawet nie wiedzą co podpisują, a pożyczka (z lichwiarskimi odsetkami lub prowizjami) oznacza dla nich być lub nie być (żyć lub nie żyć).

    Jakoś wspomniany największy krzykacz w „aferze” frankowej (znajomy Legutki?), jakoś nie wpisuje się w tezę, że to „socjologicznie rzecz biorąc – w sporej części elektorat PO” . (https://pl.wikipedia.org/wiki/Maciej_Pawlicki)

    Poczekamy jeszcze kilka miesięcy. Ciekawe jak wtedy PiS ulży frankowiczom i jak red. Legutko będzie się do tego tematu odnosił.
    doceń 1
  • trew
    13.07.2015 19:39
    Podobno banki są/powinny być instytucjami zaufania publicznego. Jeśli ktoś w to jeszcze wierzy, niech przeczyta blog: https://bylambankowymtrolem.wordpress.com/
    W komentarzach, które czytam na tej stronie są praktycznie wszystkie scenariusze opisane na blogu. W czyim ten trolling jest interesie? Pytanie retoryczne. Kto za to płaci? Nie trzeba być detektywem, żeby się domyślic.
    Polecam też tekst prof. Dadaka w ostatniej GN. Poza tym ktoś przekonuje, że to podatnicy zapłacą, bo inaczej banki stracą. Banksterzy po prostu jedynie nie zarobią, co dla ludzi, którzy zarabiają od kilkunastu do kilkudziesieciu tys. PLN/mies. nie bedzie bardzo dotkliwe. Stracą inwestorzy giełdowi, ale oni wiedzą, że grają w rodzaj ruletki (mBank już traci na giełdzie).
    Ciekawe, czy banksterzy zdają sobie sprawę, jak wpływa to na ich wizerunek? Pewnie mają to w nosie, bo dzięki osiągnięciom 25. lecia nie mamy polskich banków, a zyski z dojenia rodzimych kredytobiorców (także frankowych) płyną do "ubogich" krajów Zachodu. PO miało to w nosie i wiele się nie zmieniło i nie zmieni - naiwny nie jestem. Może stopień wkurzenia Polaków doprowadzi do zmian... Tutaj mam nadzieję.
    doceń 2

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy