Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Najciemniej
 pod latarnią

Z zadyszką gonimy Europę, ale i tak pozostajemy w końcówce peletonu – to częsta spotykana w mediach diagnoza. „Polska przemieni Stary Kontynent. Bóg ma wobec was wielki plan” 
– zapowiadają charyzmatyczni rekolekcjoniści przylatujący nad Wisłę z całego świata. I kto tu ma rację?


Słucham podobnych głosów od dawna. Ich wspólny mianownik? „Polska ma ogromne znaczenie na duchowej mapie Europy i świata”. Takie deklaracje padają z ust katolików, protestantów. Przesadzają?
Rozwiązania są dwa: albo to jedynie zwrot grzecznościowy, rodzaj kokieterii i familiarne poklepanie polskiej publiki po ramieniu. Albo proroctwo.
Brat Roger, założyciel wspólnoty Taizé, twierdził, że przebudzenie religijne nastąpi dzięki Polakom. Podobne słowa słyszałem z ust ewangelizatora o. Daniela Ange. 
Gdy przed laty przed kamerami Telewizji Polskiej Amerykanin ks. Richard John Neuhaus rzucił: „To, co dzieje się w Polsce, z punktu widzenia kultury, polityki, religii jest znacznie ciekawsze od tego, co dzieje się w Niemczech czy Holandii” – zapadła kłopotliwa cisza. „Polska stanowi laboratorium przyszłości – kontynuował pisarz i filozof polityki. – Od lat staram się o tym przekonać moich polskich przyjaciół, ponieważ bardzo często w kontekście Europy Polskę uważa się za kraj zacofany. Twierdzi się, że jest wczorajsza i najważniejsze pytanie brzmi, czy ten kraj będzie w stanie dołączyć do Brukseli. To kompletny nonsens. Polacy nie powinni się dać na to nabrać!”. 


Poland? Fire and light


Maria Vadia, urodzona w Hawanie charyzmatyczna ewangelizatorka, często opowiada o strategicznym znaczeniu Polski w duchowej przestrzeni świata. „Macie być ogniem i światłem” – powtarza. 
– Kiedyś jechałem z nią samochodem i rozmawialiśmy na ten temat – opowiada Marcin Zieliński, lider wspólnoty „Głos Pana” ze Skierniewic. – Maria opowiadała, że od lat czuła, że ma tu przyjechać, bo nad Wisłą dzieje się coś wyjątkowego. Wielu misjonarzy, ewangelizatorów (i katolickich, i protestanckich) od lat odczuwało silne przynaglenie, by modlić się za Polskę, bo według Bożego planu to ona właśnie ma zanieść ogień Europie. To zresztą już się dzieje. Widzę w Polsce wielkie duchowe przebudzenie. Patrzę na posługi moje czy naszej wspólnoty. Właśnie wróciłem z Litwy, wcześniej byłem w Niemczech. Przed kilku laty Maria Vadia brała udział w wielkiej konferencji „Days of glory” („Dni chwały”) w Bostonie. Uwielbienie prowadził wówczas człowiek z międzynarodowego Domu Modlitwy IHOP w Kansas. To uwielbienie przerodziło się we wstawiennictwo, a liderzy (Amerykanie, protestanci!) nagle – ni z gruchy, ni z pietruchy – zaczęli... modlić się za Polskę. Padły proroctwa o wyniesieniu tego kraju, o znakach jedności między Kościołami, o ogniu. Mam te rzeczy nagrane na płycie. Niezwykle mnie poruszają. Pamiętam, że odsłuchiwałem tych nagrań w czasie podroży samochodem z Marią Vadią.


Kowalski
dogania Europę


Polacy powinni mieć ciągle zadyszkę. Nieustannie bezskutecznie doganiają Europę, ale stale, jak informują media, są na szarym końcu – zaczepiam o. Antonello Cadeddu, promującego w Warszawie kilka książek, które właśnie ukazały się nakładem wydawnictwa Esprit. – Na końcu? To powinniście się cieszyć! To świetnie, że jesteście na końcu! Biblijna obietnica brzmi: „Ostatni będą pierwszymi”. To nie metafora. Słuchajcie Boga, a wywyższy was. Gdy siedem lat temu przyjechaliśmy tu po raz pierwszy, otrzymaliśmy wyraźny obraz, proroctwo – opowiada kapłan z Sardynii, który przed laty pod wpływem lektury „Dzienniczka” ruszył do slumsów São Paulo. – Bóg pokazał nam, że dotyka dziś Europy z dwóch wysuniętych punktów. Z Polski, poprzez obraz Jezusa Miłosiernego, który wylewa krew i wodę na Stary Kontynent, i przez stygmaty Ojca Pio, z których wypływało przebaczenie dla ludów Europy. To był mocny, czytelny obraz. Od tej pory byliśmy tu wielokrotnie i widzimy, że to prawda. W Polsce ocalała żywa wiara, widzę w was (nie tylko w świeckich!) ogromną otwartość na Ducha Świętego. Obserwuję to w każdym miejscu, gdzie jestem: na północy, południu. Weszliście teraz jako Kościół w niezwykle ważny, strategiczny czas. Czas wylania Ducha. To bardzo delikatna materia. Gdy w Brazylii nadeszło przed laty duchowe przebudzenie, a biskupi zamknęli się na nie, mnóstwo ludzi odeszło do sekt. W Sãn Paulo z 90 proc. katolików pozostało 60. Dopiero wówczas biskupi zorientowali się, że popełnili błąd i otwarli się na to nowe tchnienie Ducha. Jesteście w tym właśnie momencie. Nie prześpijcie tego! Otwórzcie oczy, uszy, serca. Nie możecie zmarnować tego Bożego poruszenia. Polska ma wyraźną misję: macie głosić światu Pięćdziesiątnicę Miłosierdzia. Opowiadajcie o tym pogrążonej w letargu Europie, która nie zna już słowa „miłosierdzie”, ale żyje jedynie zajęta swymi finansowymi interesami. Nie patrzcie na statystyki, rankingi. Nawet jeśli jesteście ostatni, to znaczy, że Bóg chce przez was wykonywać swoje dzieło.


Nie prześpijcie tego!


Donald Turbitt, nowojorski strażak, założyciel ruchu Mężczyzni św. Józefa, opowiada: „Jak tu nie kibicować Polsce, skoro w niedalekiej Holandii do kościoła na niedzielną Mszę chodzi 2 proc. katolików? Wierzę, że ludzie, którzy zewangelizują Europę, wyjdą z waszego kraju. Mam nadzieję, że to przebudzenie, które widzę nad Wisłą, ożywi polski Kościół. Bardzo wiele zależy od tego, jak zostanie przyjęte przez jego pasterzy. Badam tę rzeczywistość od lat i wyraźnie widzę, że tam, gdzie to nowe wylanie Ducha zostało przyjęte przez hierarchię, Kościół ożył. W każdym kraju, w którym zostało ono przyjęte (większość krajów Afryki, Chiny, Filipiny), Kościół zaczął rozkwitać. W Brazylii na to przebudzenie patrzono z ogromną podejrzliwością. Efekt? W ciągu trzydziestu lat Kościół stracił 40 proc. wiernych. Odeszli do nowych wspólnot zielonoświątkowych. Dopiero gdy przed pięciu laty biskupi powiedzieli: »Charyzmatycy, wracajcie!«, statystyki zaczęły rosnąć. Władze kościelne powinny z otwartością powitać to wylanie Ducha. Nieważne, czy to Odnowa Charyzmatyczna, czy inne ruchy odnowy Kościoła. Naprawdę nie ma czasu na to, by przyglądać się im z podejrzliwością… Nie jesteście w punkcie krytycznym. Walka trwa, a szala zwycięstwa może przechylić się na korzyść Kościoła. Wierzę, że tak będzie…”.


« 1 2 »
oceń artykuł
  • jp
    26.07.2015 18:44
    A myślałem, iż jest tylko jeden naród wybrany
    doceń 1
  • Agnostyk
    26.07.2015 20:31
    Ja sam uważam się za agnostyka. Myślę że owe charyzmaty wywyższają Polskę, ze względu na to że w Europie i świecie jesteśmy postrzegani jako kraj katolicki. Coś co można racjonalnie wytłumaczyć przed każdym sądem zostało by uznane za słuszne. Te charyzmaty można właśnie racjonalnie wytłumaczyć. Nie sposób się dziwić że owi charyzmatycy twierdzą że duch odnowy wyjdzie z kraju gdzie osób całkowicie niewierzących według badań CBOS z roku 2015 jest 8%, natomiast 50% uczestniczy we mszy co niedzielę, niż z przytoczonej Holandii gdzie 2% uczestniczy regularnie we mszy. Ja bym obok Polski dodał Maltę, to z Malty wyjdzie duch odnowy. Sprawdzimy kto ma charyzmaty. Na Malcie wierzących Katolików jest 97%, z czego praktykujących 52%.
    doceń 2
  • Stefan
    26.07.2015 21:49
    Nie dajmy sie nabrac na te "proroctwa" czy "przepowiednie" poboznosciowo-zyczeniowe. Zycie wiara na codzien, to calkiem inna sprawa.Zapomnijmy o tanim, falszywym tryumfalizmie i wmawianiu nam, przez wszelkiego rodzaju "charyzmatykow", ze jestesmy mesjaszem Europy, swiata. Kosciol tryunfujacy jest w niebie, to ci, ktorzy tam dotarli zyjac prawdziwa wiara w Boze obietnice do ostatniej chwili swoejego ziemskiego zycia. Tu na ziemi toczy sie walka duchowa o niebo.Nie darmo w dzisiejszej Ewangelii Chrystus oddala sie, gdy z powodu cudow, uzdrowien chca go obwolac krolem. Jego Krolestwo nie jest z tego swiata (a moze o tym zapominamy?). Dopiero przed ukrzyzowaniem przyznaje, ze jest krolem ale Jego krolestwa nie jest z tego swiata i dopiero na krzyzu zostalo napisane INRI.
    doceń 3
  • Ajja
    27.07.2015 08:42
    Wymowa artykułu wydaje się być taka, że Kościół w Polsce powinien ulec pentakostalizacji. Tymczasem to oznaczać będzie odejście od tego, za co nas te osoby ze zlaicyzowanych krajów cenią.
    doceń 2

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji