Nowy numer 44/2020 Archiwum

Polskie rozczarowanie decyzją MON

- To smutna wiadomość dla całego polskiego przemysłu obronnego - tak decyzję w sprawie przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii skomentował prezes PZL Świdnik Krzysztof Krystowski. Wybrano firmę, która produkuje poza granicami kraju - zaznaczył.

Prezydent Bronisław Komorowski poinformował we wtorek, że w przetargu na śmigłowiec dla polskiego wojska do etapu testów przechodzi maszyna oferowana przez Airbus Helicopters - H225M (wcześniej znany jako Eurocopter EC725 Caracal).

Odrzucono dwa inne śmigłowce - Black Hawk amerykańskiej korporacji Sikorsky i jej polskiego zakładu PZL Mielec (dla zastosowań morskich proponowana jest wersja Seahawk) oraz AW149 proponowany przez PZL Świdnik i jego właściciela - grupę AgustaWestland.

"Będziemy analizowali przyczyny takiej decyzji, będziemy się wnikliwie im przyglądać. Istnieją plotki czy przesłanki, że ta decyzja ma jakieś podstawy natury formalnej, w związku z czym jest to obszar do analiz prawnych" - powiedział Krystowski dziennikarzom podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

"Przedstawiliśmy w przetargu najnowocześniejszy śmigłowiec wielozadaniowy świata, produkowany docelowo przez największego polskiego producenta śmigłowców PZL Świdnik - firmę, która zatrudnia 3,5 tys. pracowników, która jest trzecim co do wielkości pracodawcą województwa lubelskiego" - dodał prezes PZL Świdnik.

"To oczywiście smutna decyzja dla nas, jako zarządu, ale ja myślę, że jest to smutna decyzja dla polskiego przemysłu obronnego, lotniczego, ale myślę też, że w jakimś sensie dla całego przemysłu" - podkreślił Krystowski.

Pytany, czy PZL Świdnik będzie się odwoływał od decyzji o odrzuceniu oferty tej firmy, Krystowski odpowiedział: "Na pewno będziemy analizowali przyczyny, dlaczego taka decyzja została podjęta, i oczywiście w naturalny sposób będziemy dążyli do tego, żeby je głębiej zrozumieć i oczywiście bronić naszych praw".

"Dla nas, dla PZL Świdnik, szansa, jaką jest ciągle ten przetarg - bo on w końcu nie jest zakończony - to możliwość uzyskania bardzo poważnego, solidnego miejsca w strukturze grupy AugustaWestland i w ogóle w krajobrazie światowego przemysłu lotniczego" - wskazał.

"Jeżeli zgadzamy się z tym (), że przemysł obronny jest integralnym elementem systemu obronności państwa, to dzisiaj polski przemysł obronny bardzo poważnie ucierpiał taką decyzją, bo w przetargu, w którym startują dwie firmy produkujące na terenie kraju, wybieramy firmę, która produkuje poza granicami naszego kraju; to jest na pewno duży uszczerbek dla przemysłu" - podsumował prezes.

W przekazanym PAP we wtorek oświadczeniu PZL-Świdnik napisano, że spółka jest bardzo rozczarowana decyzją MON. "Swoją decyzją Ministerstwo Obrony Narodowej poważnie zakwestionowało ugruntowaną pozycję, jaką PZL-Świdnik posiada w polskim przemyśle lotniczym oraz unikalny wkład świdnickiego zakładu, będącego jedyną polską firmą zdolną do samodzielnego projektowania, produkcji oraz serwisowania śmigłowców, w rozwój polskiej gospodarki" - głosi oświadczenie.

Wyrażono w nim także przekonanie, że spółka PZL-Świdnik "przedstawiła najlepszą ofertę odpowiadającą ambitnym wymaganiom Sił Zbrojnych, łączącą najnowszej generacji śmigłowiec, który mógłby być w pełni produkowany w Polsce ze znacznym potencjałem eksportowym, z najwyższym poziomem zaangażowania przemysłowego i największymi korzyściami ekonomicznymi dla kraju". Podkreślono, że wybór oferty PZL-Świdnik "zapewniłby Polsce wiodącą rolę w sektorze światowych technologii lotniczych, większe bezpieczeństwo oraz lepsze zdolności wojskowe przez kolejne 40 lat. Zagwarantowałby również wysoki poziom zatrudnienia nie tylko w zakładach w Świdniku, ale też w przedsiębiorstwach z Lubelszczyzny i całego kraju".

"Zamiast tego, Ministerstwo Obrony Narodowej wybrało starzejący się model o mniejszych możliwościach, oferowany przez producenta, który nie poczynił żadnych inwestycji przemysłowych w Polsce. Ta decyzja zmusi naszego udziałowca, koncern Finmeccanica-AgustaWestland, do przewartościowania strategicznej roli PZL-Świdnik w grupie" - głosi oświadczenie.

Airbus Helicopters nie ma w Polsce zakładów związanych z produkcją śmigłowców, do grupy Airbus należą natomiast zakłady na warszawskim Okęciu. W razie wygranej w przetargu Airbus zapowiadał uruchomienie linii produkcyjnej w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi, firma deklarowała, że zamówienia będą związane nie tylko z kontraktem na śmigłowce wielozadaniowe dla polskiej armii.(PAP)

kon/ pz/ abr/

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama