Nowy numer 43/2020 Archiwum

Szef FBI: Polacy wspólnikami morderców w holokauście

Ambasador RP w USA Ryszard Schnepf wystosował list do dyrektora FBI Jamesa Comeya z protestem przeciwko jego wypowiedzi na temat roli Polaków w Holokauście. To niedopuszczalne słowa świadczące o niewiedzy; oczekujemy sprostowania - powiedział w sobotę PAP Schnepf.

"Jestem głęboko wstrząśnięty niestosownością wypowiedzi dyrektora Comeya. Ta wypowiedź jest obraźliwa dla Polaków, dla pamięci o ofiarach, o hitlerowskiej okupacji w Polsce i wskazuje na głęboką niewiedzę o historii tego okresu. To wywołuje u mnie ogromny smutek, że tak wysoki urzędnik publiczny i to z okazji dnia Pamięci o Holokauście mówi rzeczy tak dalece zniekształcające historię i zamazujące granicę pomiędzy sprawcami a ofiarami" - powiedział PAP Schnepf.

Chodzi o przemówienie Comeya wygłoszone 15 kwietnia w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, a następnie przedrukowane w dzienniku "Washington Post" z okazji Dnia Pamięci o Holokauście. Comey mówił w nim, że Holokaust był "najbardziej znaczącym wydarzeniem w historii ludzkości" i zapowiedział, że każdy nowy funkcjonariusz FBI będzie miał obowiązek odwiedzić Muzeum, by zobaczyć, że "dobrzy ludzie pomagali mordować miliony", podporządkowując się ideologii nazistów.

"Za chorymi i złymi ludźmi, sprawcami Holokaustu, szli także ludzie, którzy kochali swoje rodziny, nosili zupę choremu sąsiadowi, chodzili do kościoła i wspierali cele charytatywne. Dobrzy ludzie pomogli zabić miliony" - powiedział szef FBI. Tłumaczył, że najbardziej przerażającą lekcją Holokaustu jest to, iż pokazał on, że ludzie są w stanie zrezygnować z indywidualnej moralności i przekonać się do prawie wszystkiego, poddając się władzy grupy.

"W ich mniemaniu mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu, wielu innych miejsc nie zrobili czegoś złego. Przekonali siebie do tego, że uczynili to, co było słuszne, to, co musieli zrobić" - dodał Comey.

W ocenie ambasadora Schnepfa słowa Comeya, "to jest de facto zrównanie pomiędzy sprawcami a ofiarami". "To rzecz niesłychana i niedopuszczalna. Tam nie ma nic o okupacji hitlerowskiej, o bezprzykładnych mordach i obozach koncentracyjnych, które stworzyli nazistowscy Niemcy, o masowej zagładzie. Jest natomiast o tym, że ludzie - Polacy i Węgrzy - patrzyli na zło, nie dostrzegając zła w tym, co się działo. To jest gigantycznym kłamstwem i niewiedzą" - powiedział dyplomata.

Ambasador powiedział PAP, że już w piątek wieczorem wysłał list z protestem do Comeya, jednocześnie wysyłając kopię do "Washington Post", z nadzieją, że zostanie ona opublikowana.

"Liczę na to, że dyrektor Comey odpowie pisemnie, lub może będzie chciał spotkać się i porozmawiać o tym. Zdecydowanie liczę, że te słowa będą wyjaśnione i może sprostowane i że zasadna polska wrażliwość będzie uwzględniona w świadomości historycznej pana Comeya" - powiedział ambasador. Dodał, że jeśli nie będzie reakcji, to nie wyklucza, że wraz z Muzeum Holokaustu podejmie jakieś kolejne kroki. "Oczekiwalibyśmy przeprosin i wyjaśnień" - wskazał.

Ambasador nie przekazał PAP kopii listu do Comeya, tłumacząc, że chce dać najpierw szansę pierwszeństwa publikacji "Washington Post", skoro ta gazeta opublikowała przemówienie dyrektora FBI. Ale zapewnił, że jeśli waszyngtoński dziennik nie opublikuje w najbliższych dniach jego listu, to podzieli się jego treścią z polskimi mediami.

Schnepf wyjaśnił, że w liście nie tylko zaprotestował przeciwko niedopuszczalnym, jego zdaniem, sformułowaniom i błędom Comeya, ale też opisał szerzej, czym była okupacja hitlerowska w Polsce i jaka była postawa społeczeństwa polskiego.

"Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę przypadki osób, które nie zdały egzaminu z dojrzałości i ludzkiej wrażliwości w okresie hitlerowskiej okupacji, będąc świadkami zbrodni na ziemiach polskich, to (przemówienie Comeya) nie bierze pod uwagę całej postawy polskiego społeczeństwa i polskiego podziemia, które karało śmiercią za kolaborację i wydawania Żydów hitlerowcom" - powiedział Schnepf.

W liście - jak dodał - wspomniał m.in. o działalności Żegota, polskiego kuriera Jana Karskiego i "tysiącach osób, które straciły życie ratując swoich sąsiadów".

Ambasador przyznał, że sprawa bardzo głęboko go dotknęła także ze względów osobistych. "Miała miejsce w Muzeum Holokaustu, które upamiętnia osoby, które poświęcały swoje życie dla ratowania Żydów podczas okupacji hitlerowskiej. Wśród tych osób jest moja babcia i mama" - zaznaczył.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama