GN 43/2020 Archiwum

Niebezpieczny oberek

Czy taniec jest szkodliwy? – Tak – odpowiada zdecydowanie Marcin Kędziora, od tego roku emerytowany tancerz Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Przetańczył zawodowo 20 lat i 10 lat w szkole baletowej.

Trudno w to uwierzyć, widząc na scenie fruwajace jak na skrzydłach tancerki i unoszących je w górę, bez cienia zmęczenia na twarzach, tancerzy. Kiedy widzowie siedzący w pierwszych rzędach widzą pot cieknący spod nałożonych na czoła artystek kwiecistych wianków, myślą, że to tylko oznaka zwykłego zmęczenia wysiłkiem. – Taniec działa destrukcyjnie na mięśnie, stawy, kościec tancerza zawodowego – wylicza Marcin Kędziora, dziś specjalista bhp w zespole „Śląsk” i od roku członek zarządu Sekcji Tańca i Baletu Związku Artystów Scen Polskich. – W jednej sekwencji oberka musimy wykonać 12 przeskoków przez ciupagę.

Okazuje się, że wtedy podłoże, po którym skaczemy, z ogromną niszczącą siłą oddziałuje na nasze ciało. – Jednorazowe obciążenia uderzeniowe, które mają miejsce po lądowaniu po skoku baletowym, dochodzą do 10-krotnej wartości ciężaru ciała tancerza wykonującego ten element techniczny – mówi dr Joanna Gorwa z Katedry Biomechaniki Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, fizyk medyczny, instruktorka tańca sportowego oraz specjalistka bhp. – Można sobie wyobrazić, co się wtedy dzieje z naszymi stawami skokowymi, kolanowymi i biodrami – dodaje Marcin Kędziora. Doktor Joanna Gorwa od ponad 12 lat zajmuje się badaniem przeciążeń układu ruchu tancerzy zawodowych w Polsce, dążąc do tego, żeby tańczyli bezpieczniej. Od początku tego roku kierowała badaniami, określającymi obciążenia uderzeniowe, jakim są poddawani podczas wykonywania swojej pracy. W Instytucie Biomechaniki i Biomechatroniki Politechniki Śląskiej w Zabrzu, pod nadzorem dr. Roberta Michnika, wzięło w nich udział sześciu tancerzy z Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”.

Z czujnikiem i w kombinezonie

– W czasie doświadczeń, jakim byliśmy poddawani, okazało się, że oberek, taniec chustkowy, tańce góralskie są poważnym zagrożeniem dla zdrowia tancerzy – mówi Marcin Kędziora. Szkodliwe są też partie solowe z baletu „Carmen” czy „Jeziora łabędziego”. Wszystko zależy od częstotliwości i intensywności tańczenia, dlatego dotyczy tancerzy zawodowych. Tancerze w trakcie doświadczenia przeprowadzanego w Zabrzu przypominali trochę kosmonautów. Byli ubrani w specjalne kombinezony wyposażone w czujniki inercyjne, rozmieszczone na poszczególnych częściach ciała. Poruszali się między innymi na wbudowanej w podłogę platformie dynamometrycznej. Badania potwierdziły, że codzienny ruch tańczących zawodowo bardzo mocno obciąża ich układy kostny, mięśniowy i stawowy. – Tancerz, zanim opanuje prawidłowe wykonanie techniczne jakiegoś elementu, musi go powtórzyć co najmniej 200 razy – wyjaśnia dr Gorwa. – To wpływa na powstawanie kontuzji zmęczeniowych albo po prostu powoduje tzw. zmęczenie materiału, co w rezultacie może doprowadzić do złamania kości, zerwania mięśni lub ścięgien. Wszystkie te uszkodzenia powstają w wyniku powtarzanych przez wiele lat układów ruchowych i powtarzalnych impulsów uderzeniowych.

Dobrze, że boli

Marcin Kędziora wspomina wyczerpującą, trwającą półtora miesiąca, trasę Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” w 2005 roku. – W sumie to było 50 koncertów, które odbywały się codziennie. Minimum kilkanaście razy w jednym tańcu trzeba było przeskoczyć przez ciupagę, wielokrotnie podnosić w górę partnerkę. Jeśli takie ruchy powtarza się przez 25 lat kariery, organizm nie wytrzymuje i wszystko coraz bardziej boli. Mówimy: „jak boli, to dobrze” – zdradza tajniki życia tancerza M. Kędziora. – Zaciskamy zęby, uśmiechamy się, wychodząc na scenę, i tańczymy dalej. Tancerze zatrudnieni na etatach w teatrach i zespołach przychodzą do pracy rano na ćwiczenia i rozgrzewkę i z przerwą na obiad trenują aż do wieczornego spektaklu.

Ich życie zawodowe trwa zwykle od wtorku do niedzieli z przerwą jedynie w poniedziałek. – Widzowie na koncercie oglądają efekt finalny naszej codziennej, morderczej pracy – podkreśla pan Marcin. – Tancerze są fenomenalnym „materiałem badawczym” z wielu względów: mają nieprzeciętną kondycję, są specyficznie ukształtowani anatomicznie przez trening, który w świecie tańca zawodowego zaczyna się już od około 10. roku życia, dysponują wyjątkowymi zakresami ruchów w stawach – opowiada dr Gorwa. – To wszystko zawdzięczają ciężkiej pracy i wyrzeczeniom. Ich praca to przede wszystkim godziny treningów, podczas których w bardzo specyficzny sposób obciążany jest ich aparat ruchu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się