Nowy numer 43/2020 Archiwum

Polityczny wyrok

Potraktowanie Mariusza Kamińskiego, twórcy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, jak pospolitego przestępcy rodzi podejrzenie, że mamy do czynienia z dintojrą wobec polityka rzeczywiście walczącego z korupcją wśród elit politycznych, finansowych oraz gospodarczych naszego kraju.

Przedmiotem tego procesu była operacja CBA przeprowadzona w 2007 r. w tzw. aferze gruntowej. Zaczęło się od Andrzeja K., który w rozmowach z funkcjonariuszem CBA pod przykryciem mówił, że może załatwić dowolne odrolnienie gruntu w Polsce. Wówczas CBA wprowadziło w jego otoczenie działającego pod przykryciem agenta, który przedstawił podrobione dokumenty samorządowe, dotyczące gruntów na Mazurach, które miały podlegać „odrolnieniu”. W toku dalszych działań Piotrowi Rybie i Andrzejowi K. wręczona została tzw. kontrolowana łapówka za „odrolnienie” gruntu na Mazurach w kierowanym przez Andrzeja Leppera Ministerstwie Rolnictwa. Prowadzący operację zakładali, że w sprawę zamieszany był także szef Samoobrony.

Finał jednak nie nastąpił, gdyż operacja została spalona przez ówczesnego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Później ludzi występujących w aferze gruntowej skazano za płatną protekcję, czyli powoływanie się na wpływy w instytucjach publicznych w zamian za obietnicę załatwienia sprawy za łapówkę. Afera wstrząsnęła polską sceną polityczną. Jej konsekwencją był upadek koalicyjnego rządu PiS, Samoobrony oraz LPR, z Jarosławem Kaczyńskim jako premierem. We wrześniu 2007 r. Sejm podjął uchwałę o samorozwiązaniu, a miesiąc później doszło do przedterminowych wyborów, które wygrała Platforma Obywatelska, i rządzi do dziś. Żadnego mandatu nie zdobyły już Samoobrona oraz LPR, co oznaczało koniec tych formacji.

CBA na cenzurowanym

Po 7 latach tamta sprawa ma ciąg dalszy. Postępowanie przed Sądem Rejonowym w Warszawie toczyło się na wniosek Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, która oskarżyła Kamińskiego i jego najbliższych współpracowników o przekroczenie uprawnień i prowadzenie nielegalnych działań operacyjnych. Sąd w Warszawie pod przewodnictwem Wojciecha Łączewskiego podzielił większość z tych zarzutów i w ustnym orzeczeniu sformułował następującą wersję wydarzeń: W grudniu 2006 r. Mariusz Kamiński, wówczas szef CBA (dziś poseł PiS, wiceprezes tej partii), zaplanował i zorganizował prowokację, której celem było nie tyle udowodnienie, że Andrzej K., zatrudniony w dolnośląskiej spółce Telefonia Dialog, oraz Piotr Ryba, znajomy Andrzeja Leppera, są łapownikami, ale że w przestępczym procederze uczestniczy także wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper.

W istocie więc, zdaniem sądu, celem operacji nie była walka z korupcją, ale pragnienie zdobycia haków na szefa Samoobrony w celu wyeliminowania go z życia politycznego. Polecenia Kamińskiego realizowali: jego zastępca Maciej Wąsik (obecnie lider samorządowców PiS, skazany tak jak Kamiński na 3 lata więzienia i 10-letni zakaz sprawowania stanowisk we władzach, administracji i służbach państwowych), a także Grzegorz Postek i Krzysztof Brendel z pionu operacyjno-śledczego CBA (obaj skazani na kary po 2,5 roku więzienia i 10 lat zakazu sprawowania stanowisk). W ocenie sędziego Łączewskiego nie było żadnych powodów, aby CBA prowadziło wobec Piotra Ryby, skazanego w listopadzie 2014 r. za płatną protekcję nieprawomocnym wyrokiem, specjalną operację. CBA nie miało bowiem wiarygodnej informacji o przestępstwie. Na potrzeby operacji biuro sfabrykowało – zdaniem prokuratury i sądu bezprawnie – dokumenty, które potem przedłożono zainteresowanym, aby doprowadzili do „przepchnięcia odrolnienia” przez resort rolnictwa. Miało też dojść do nielegalnego podsłuchiwania polityków Samoobrony, m.in. Andrzeja Leppera. W wersji opisanej w ustnym uzasadnieniu wyroku CBA, wszczynając operację specjalną, w istocie nie walczyło z domniemanym przestępstwem, ale samo je stworzyło, co w języku prawnym nazywa się „podżeganiem” do korupcji.

Tymczasem nie ulega wątpliwości, że Andrzej K. przechwalał się, że ma możliwości „odrolnienia” dowolnej działki za odpowiednią opłatą. Stosowne procedury w tej sprawie mogły być wykonane jedynie w Ministerstwie Rolnictwa, a znajomym Andrzeja K. był skazany później Piotr Ryba, mający kontakty z Andrzejem Lepperem. Czy zachodziły więc ustawowe przesłanki, aby rozpocząć taką operację? Poprzedni skład sędziowski, rozpoznający tę sprawę, nie miał wątpliwości, że choć akcja CBA się nie powiodła, zgromadzony materiał daje podstawę do skazania zarówno Andrzeja K., jak i Piotra Ryby. Jednocześnie w sentencji tamtego wyroku sąd podkreślił, że choć w pracy agentów CBA można się dopatrzeć „uchybień”, nie dyskwalifikuje to zgromadzonych dowodów. Skład pod przewodnictwem sędziego Wojciecha Łączewskiego miał w tej sprawie inne zdanie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama