Nowy numer 49/2020 Archiwum

Pomnik, który żyje

– To jest przyszłość i siła Kościoła oraz Polski – mówi ks. Jan Drob o setkach stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. To żywy pomnik św. Jana Pawła II.

Ponoć w czasie jednej z pielgrzymek do Polski Jan Paweł II na widok własnego pomnika ze spiżu miał odwrócić głowę. Nie wypada wskazywać, w jakim mieście, ale ta żartobliwa anegdotka dała do myślenia organizatorom papieskiej wizyty.

– Papież zdecydowanie bardziej cieszy się z pomnika żywego, jakim są młodzi ludzie, którzy znają i propagują jego nauczanie – mówi ks. Jan Drob, przewodniczący zarządu Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Obecnie dzięki programowi stypendialnemu Dzieła w Polsce uczy się dwa i pół tysiąca gimnazjalistów, licealistów i studentów z ubogich rodzin. Wielu z nich od ponad 10 lat. Sześćset osób zaś to już absolwenci Dzieła, setki odbyło staże i wyjeżdża na rozmaite obozy. Niektórzy pochodzą z 15- i 17-osobowych rodzin. – Wszystko to dzięki sercu i ofiarności Polaków. A to z kolei jest efekt miłości do Jana Pawła II – dodaje ks. Drob.

Dzieło to nie tylko materialna pomoc, ale i duchowy zastrzyk dla młodych, wysoka poprzeczka intelektualna i nadzieja – choć zabrzmi patetycznie – dla Kościoła i Polski.
 

On musi żyć

Był rok 1999. Czerwiec. Jan Paweł II przyjechał po raz siódmy do Polski. – Wiele mediów pisało, że ta podróż jest dla papieża sentymentalna – mówi ks. Jan Drob, który był wówczas w tzw. komisji sponsoringowej zbierał środki na sfinansowanie pielgrzymki. W planie papieskiej podróży były wtedy i rodzinne Wadowice, i drogie mu Stary Sącz oraz Kraków. Papież odprawił Mszę św. w katedrze wawelskiej, odwiedził grób rodziców na Cmentarzu Rakowickim. W obecności 300 tys. wiernych modlił się na Jasnej Górze.

– Wyczuwaliśmy, że to jest pielgrzymka pożegnalna. Nie przypuszczaliśmy, że Jan Paweł II wróci jeszcze do nas w 2002 r., już w 1999 roku widać było, że jest w nie najlepszej formie – dodaje ks. Drob.

Papież wtedy odwołał zaplanowane na 15 czerwca nieszpory w Gliwicach. – Potem dowiedzieliśmy się, że poślizgnął się w łazience. Pamiętam, jak jechał między sektorami i wyciągał ręce. Jakby z każdym z nas chciał się pożegnać. Do historii już przeszło z tej wizyty słynne wystąpienie Jana Pawła II na wadowickim rynku, seria wspomnień, cytaty z „Antygony” i żarty o kremówkach. Papież nawet wywijał laską.

Ks. Drob: – Pomyśleliśmy wtedy z bp. Pieronkiem, który też był w komisji sponsoringowej, że przecież tego entuzjazmu nie można zmarnować i wtopić go w spiżowe pomniki. Trzeba wybudować żywy pomnik! On musi żyć w ludziach.

W czasie pielgrzymki zresztą z ust papieża padła wyraźna sugestia, że taki dar byłby dla niego radością: młodzi ludzie jako żywe ikony Kościoła.

Komisja wpadła więc na pomysł, aby za zgodą sponsorów odłożyć 700 tys. zł z budżetu pielgrzymki na propagowanie nauczania Jana Pawła II wśród młodzieży. Rok później Konferencja Episkopatu Polski oficjalnie powołała Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Biskupi polscy na mocy ustawy o stosunku Kościół–państwo nadzorują Dzieło razem z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Niestety, „opieka” tego ostatniego ogranicza się do czytania sprawozdań Fundacji. Mimo wniosków, MEN nigdy nie zgodziło się na przekazanie dotacji na stypendia dla uzdolnionej, a ubogiej młodzieży, która zgłasza się lub jest typowana przez ludzi z Dzieła.

Ks. Drob: – Wszystko, co robimy, możliwe jest tylko dzięki hojności zwykłych ludzi. Wielu z nich co miesiąc ofiarowuje nam stałą kwotę. Zwykle 50 lub 20 zł. To znaczy, że muszą być to ludzie, którym się nie przelewa, ale którzy bardzo kochają Jana Pawła II. I dobrze zrozumieli jego przesłanie, by pomóc młodzieży i inwestować w jej moralny i intelektualny rozwój. Młodzi ludzie to nasza przyszłość.

Są też instytucje czy banki, które wspierają Dzieło. Ale nie wszystkie regularnie. Najważniejszy jest dar serca. Każdy z nas może się włączyć w to Dzieło, wrzucając do puszki każdego roku datek w czasie obchodów Dnia Papieskiego albo przekazując 1 proc. swojego podatku. A Dzień Papieski to jedna z inicjatyw Dzieła. Obchodzony jest co roku w drugą niedzielę października i nawiązuje do daty wyboru kard. Wojtyły na papieża.
 

Jak uczniowie

Z pomocy Dzieła korzysta obecnie 2,5 tys. stypendystów. Gimnazjaliści i licealiści dostają miesięcznie po 320 zł. 150 zł to pomoc socjalna, a 170 zł mają na naukę. Mogą przeznaczyć je na naukę języka obcego, korepetycje czy książki. Wszystko musi być udokumentowane rachunkami. – Bo różne są sytuacje i dzieci pochodzą z różnych środowisk i rodzin. Chcemy uniknąć sytuacji, w której pieniążki te poszłyby na alkohol czy inne rzeczy – komentuje Fundacja.

Stawka dla studentów jest nieco wyższa, bo 500 zł. Czy to dużo dla kogoś, kto z małej miejscowości jedzie nagle na studia do Krakowa czy Warszawy? Jak przekonują w Fundacji – i tak, i nie. – Gdybyśmy mogli dawać po tysiącu, to nie dawalibyśmy. Chodzi o to, żeby młodych ludzi mobilizować, żeby bardziej się starali, może przy okazji o stypendium uczelniane zawalczą dobrymi wynikami czy podejmą pracę dorywczą – wyjaśnia przewodniczący zarządu Fundacji.

Stypendium mogą otrzymać uczniowie, którzy osiągają najlepsze wyniki w nauce – wymagana średnia ocen to co najmniej 4,8. – Dla kogoś, kto pochodzi na przykład z 15-osobowej rodziny, a takich mamy, to jest wielki wysiłek osiągnąć taki wynik w nauce przy obowiązkach domowych, bo ktoś taki na pewno angażuje się w pomoc przy rodzeństwie. I takie perły trzeba wesprzeć – dodaje ks. Drob.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama