Nowy numer 44/2020 Archiwum

Jak zadziałają 
procedury?

O tym, co by się stało, gdyby polską granicę przekroczyły obce wojska, z Romualdem Szeremietiewem rozmawia Tomasz Rożek


Tomasz Rożek: Próbuję sobie wyobrazić sytuację, w której polską granicę zaczynają przekraczać obce wojska. Co wtedy się dzieje?


Romuald Szeremietiew: Prezydent na wniosek rządu wydaje stosowne zarządzenia mówiące o tym, że jesteśmy w stanie wojny, a to powinno uruchomić przewidziane prawem procedury przeciwstawienia się agresji. Jeżeli byłoby to uderzenie tylko z powietrza, powinien zadziałać system wczesnego ostrzegania, NATO dysponuje takim systemem. Zamiar dokonania ataku na lądzie trudniej ukryć, bowiem wcześniej agresor musi zmobilizować duże ilości wojska, co nie powinno ujść uwadze naszego wywiadu. Powinien być czas na stosowną reakcję polskich władz.


W obwodzie kaliningradzkim właśnie gromadzą się wojska rosyjskie i powstają stanowiska rakiet Iskander.


Nasze służby rozpoznania powinny to obserwować i gdyby okazało się, że Rosjanie mogą z tego rejonu zagrozić bezpieczeństwu naszego kraju, natychmiast powinny być o tym informowane nasze władze. Powinny też istnieć w dowództwie sił zbrojnych plany obrony na taką okoliczność. Gdy ogłosi się stan wojny, te plany należy stosować. W zależności od rodzaju zagrożenia i jego skali trzeba przecież wiedzieć dokładnie, które jednostki i w jakiej liczbie powinny być uruchomione i jakie konkretnie działania obronne mają one realizować. Co roku prezydent podpisuje Polityczno-Strategiczną Dyrektywę Obronną, która powinna zawierać wytyczne do planowania obronnego wojska. Nasze plany powinny być zgrane z planami natowskimi.


No więc właśnie. Plany, procedury, poziomy. To wszystko ładnie wygląda na papierze, ale cała struktura wydaje się
bardzo skomplikowana. Czy te procedury są ćwiczone?


Myślę, że tak się dzieje. Co jakiś czas media informują o kolejnych manewrach wojskowych. Niektóre z nich z udziałem żołnierzy z armii sojuszniczych. To, co jednak najważniejsze, to utrzymywane w tajemnicy ćwiczenia, sprawdzanie i doskonalenie procedur. One odbywają się bez wysyłania żołnierzy na poligony, są przeprowadzane w cyberprzestrzeni. 


Jaka w tym całym gąszczu procedur jest rola ministra obrony?


W razie wybuchu wojny minister obrony schodzi niejako na dalszy plan. Zgodnie z tendencją, ostatnio mocno forowaną przez BBN, rolę kluczową ma odgrywać prezydent, który na wniosek premiera powołuje naczelnego dowódcę sił zbrojnych i określa, na jakim obszarze i z jakimi siłami ma on wykonywać swoje obowiązki.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama