Nowy numer 41/2019 Archiwum

Zjedz te jęki

O Bogu, który dzieli się swoim bólem, i modlitwie pod drzwiami agencji towarzyskiej z Anną i Krzysztofem Mikulskimi rozmawia Aleksandra Pietryga.

Aleksandra Pietryga: Jak to działa? Idziecie na spotkanie wspólnoty i myślicie: „Hmm... Za kogo się jeszcze nie modliliśmy? Jest! Ofiary handlu ludźmi. Tej intencji jeszcze nie było”.

Anna Mikulska: (śmiech) Rzeczywiście, jak się to wyrwie z kontekstu, brzmi nieco surrealistycznie. Ale życie z Bogiem zawsze zaczyna się od tego samego – od zaufania Jemu. Brzmi prosto, natomiast w takim codziennym chodzeniu i słuchaniu Go to już takie łatwe nie jest. Myślę, że zostaliśmy pociągnięci przez Boga do zaufania, że to On prowadzi. Ja nie muszę kontrolować sytuacji. On poprowadzi mnie także na drodze modlitwy wstawienniczej, wskaże mi konkretne przestrzenie, o które mam się modlić. Trzeba jedynie przyprowadzić siebie, czasem siłą, na miejsce modlitwy, na miejsce słuchania.

Inicjatywa należy do Boga?

Krzysztof Mikulski: Dokładnie. Trzeba położyć akcent na to, w jaki sposób On chce działać, a nie co my możemy zrobić. My jedynie zgadzamy się na to, aby On nas poprowadził. On mówi w sposób, który my jesteśmy w stanie przyjąć, by za tym pójść. Kiedy mówimy do dzieci, z reguły nie używamy górnolotnych słów, naukowych wyrażeń, ale mówimy w prosty sposób, tak żeby dzieci nas zrozumiały. Bóg robi właśnie tak samo. Anna Mikulska: Naszym wkładem w rozpoznanie drogi modlitwy było zaufanie, że to, co On mówi, jest prawdziwe i godne zaufania.

Ofiary handlu ludźmi, Izrael, pokój na świecie, jedność chrześcijan, miasto Katowice. Ogarniacie modlitwą takie obszary, o których istnieniu my zwykle nawet nie pamiętamy. Nie przywiązujemy do nich wagi, skupieni na problemach, które wydają się bardziej realne: codzienne trudności, kryzysy małżeńskie, choroby naszych dzieci, brak kasy w domowym budżecie... Wy się tym nie przejmujecie?

Krzysztof Mikulski: Jasne, mamy swoje problemy, coś tam nas męczy, coś boli. Ale kiedy zaczęliśmy na serio słuchać Pana Boga, weszliśmy w autentyczną relację z Nim, On zaczął pokazywać nam, żeby porzucić te rzeczy, które nas dotykają, które są dla nas ważne, a zająć się sprawami, które są ważne dla Niego. I to też jest ciekawe, bo w różnych miejscach, w których się poruszaliśmy, przez wiele osób Pan kierował do nas ten sam komunikat: zostawcie to, co was dotyka, a zajmijcie się Bożym sercem i tym, co w nim jest. A Pan obiecał, że w tym czasie będzie rozwiązywał nasze problemy.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • hapten
    27.07.2019 15:55
    "A nie macie takiej pokusy, żeby najpierw modlić się za swoje dzieci, a dopiero potem za cudze?" Pani redaktor modlitwę za własne dzieci nazywa POKUSĄ. Pokusa jest zawsze do złego. Modlitwa za własne dzieci jest więc czymś złym. To już jest wyższy level poprawności równościowej. Ordo caritatis jest wyłożone w Nowym Testamencie i w Katechizmie KK dość jasno.
    doceń 6

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL