Nowy numer 48/2020 Archiwum

Rozpoznani

Gdy opatrywali rannych, trwali na barykadach lub zdobywali budynki bronione przez Niemców, nie wiedzieli, że za kilkadziesiąt lat będą „gwiazdami filmowymi”. Dzięki dystrybucji filmu „Powstanie Warszawskie” na DVD mogą się rozpoznać wśród bohaterów.

17 sierpnia, wychodząc z kanału wraz ze swoim oddziałem, „Felek” został pojmany przez Niemców i rozstrzelany. – Nigdy nie poznałam wujka, ale w domu mieliśmy różne zdjęcia, dokumenty z nim związane. Gdy zobaczyłam go na filmie, poczułam ogromne wzruszenie i dumę. Gdy w MPW pan zajmujący się rozpoznawaniem osób występujących w filmie zobaczył zdjęcie mojego wujka, od razu powiedział: wiem, o którą scenę, o kogo chodzi – opowiada pani Rakowska. Do tej pory rozpoznano już 179 osób. Dzieje niektórych z nich trafiły do albumu „Rozpoznani”, wydanego przez MPW. – Nasi historycy dokładnie sprawdzają autentyczność wskazań. Weryfikują datowanie kadru, porównują ze zdjęciami przyniesionymi przez rodzinę, analizują prawdopodobieństwo pojawienia się danej osoby w danym miejscu w czasie, w którym filmy były kręcone. Wszystkie dotychczasowe zgłoszenia zostały potwierdzone – mówi Jan Ołdakowski. Po co tak wiele trudu, by czasem poznać drobny szczegół na temat krótkiej sceny w filmie? – Dla nas każdy szczegół jest ważny. Powstanie warszawskie jest dobrze opisane, my staramy się wiedzę o nim poszerzać. Bardzo ważne są dla nas na przykład relacje, jak odbywało się kręcenie tych kronik – dodaje.

Bohaterowie jak żywi

Najwięcej na ten temat mogą powiedzieć sami bohaterowie. Do dziś żyje ich co najmniej sześciu. – Nagrywano akurat nasz patrol, kiedy przyniesiono rannego. Gdy zaniesiono go do drugiego pomieszczenia, jakiemuś chłopakowi kazano położyć się na noszach, a nam jeszcze raz je przenieść. Byłyśmy tym trochę rozbawione – mówi pani Milbrandt. Na filmie rozpoznała także Krystynę Krysicką-Smolińską „Krysię”, która szła obok niej, niosąc nosze. – Pracowałyśmy razem jako sanitariuszki, potem byłyśmy razem w obozie jenieckim. To była moja przyjaciółka, na którą zawsze mogłam liczyć. Byłyśmy bardzo zżyte, także po wojnie utrzymywałyśmy kontakt. Szkoda, że nie dożyła projekcji tego filmu, na pewno by się ucieszyła… – opowiada. W innej scenie widać Witolda Walewskiego „Wincenta”. W czasie powstania miał 22 lata. Walczył m.in. o PAST-ę. Po zwycięstwie, gdy wyprowadzano pojmanych Niemców, wygrażał jednemu z nich pistoletem. Sceny zdobycia jednego z największych budynków stolicy filmowało kilku operatorów. Byli tam także fotografowie. – Kolegą mojego taty był Eugeniusz Lokajski. Walczyli razem w kompanii „Koszta”. Lokajski robił zdjęcia żołnierzom, dokumentował walki. Dlatego mój tata ma wiele zdjęć, znalazł się także na tym filmie – opowiada Małgorzata Walewska-Wolf. Wraz z publikacją „Powstania Warszawskiego” na DVD wiele elementów pracy Muzeum Powstania Warszawskiego może trafić „pod strzechy”. To nie tylko film, ale także liczne dodatki, począwszy od filmu o realizatorach powstańczych kronik, a skończywszy na galerii zdjęć, dzięki którym można porównać, jak liczne miejsca ukazane w filmie wyglądają dziś. Sam obraz można obejrzeć także w wersji z opisem historycznym – większość scen opatrzonych jest krótkim wytłumaczeniem. – Mamy nadzieję, że dzięki temu filmowi kolejne osoby będą mogły rozpoznać siebie lub swoich bliskich wśród bohaterów powstańczej Warszawy – mówi Jan Ołdakowski.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama