Nowy numer 44/2020 Archiwum

Podstawowy test

Kilkuset pastorów zielonoświątkowych wyciągających ręce w stronę papieża Franciszka i dziękujących Bogu za jego pontyfikat? Ten zdumiewający filmik wywołał spory ferment i zmienił serca wielu moich znajomych.

Pora na podsumowanie. Jednym z najniezwyklejszych nagrań, jakie widziałem w ciągu ostatnich 12 miesięcy, był krótki filmik wrzucony na nasz gościowy portal. Nie zdumiało mnie nawet to, że papież Franciszek nagrał na smartfona przemówienie skierowane do zielonoświątkowców. Zdumiałem się odzewem ze strony kilkuset amerykańskich pastorów.

14 stycznia w czasie swego kongresu podczas spotkania z biskupem zielonoświątkowców, Anthonym Palmerem, stanęli i zaczęli… błogosławić Boga za Franciszka. A przecież wielu z nich wywodzi się ze środowisk, w których straszono do niedawna „katolickim Babilonem”.

„Jak może istnieć Kościół protestancki? Przecież protest Lutra się skończył” – pytał bp Tony Palmer. Naprawdę spodziewałem się tego, że gdy ten charyzmatyczny człowiek (zginął kilka miesięcy później, 20 lipca w wypadku motocyklowym) rzuci do pastorów: „Wszyscy powinniśmy być katolikami”, ci zareagują chichotem. Nie było żadnej szyderki, ironii. Tłum uwielbiał Boga, którego Syn dzień przed śmiercią wołał z tęsknotą: „aby byli jedno”.

– Za papieżem idą jego czyny – wyjaśniał mi tę reakcję Andrzej Sionek, człowiek zaangażowany od lat w ewangelizację i dialog z braćmi protestantami. – Jego znaki są znakami prorockimi, dlatego wywołują nieprawdopodobny rezonans i mają tak potężne oddziaływanie. Jego gesty są namaszczone przez Boga, dlatego sprawiają na ludziach, którzy są wrażliwi duchowo, tak ogromne wrażenie. Ci ludzie widzieli gotowość spotykania się jeszcze w Buenos Aires z pastorami, rabinami, gotowość znajdowania sobie przyjaciół wśród liderów świata ewangelicznego. Serce papieża jest pojednane. To nie jest człowiek, który jedynie mówi językiem wizji Vaticanum Secundum. W nim ta wizja żyje, a życie pochodzi z życia! Nasz Kościół jest w fazie nieustannego nawracania się. Aby spotkanie było możliwe, potrzebne jest z obu stron upokorzenie się, pokorny gest, wołanie Dawida: „pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz”. To podstawowy test. Przeciwieństwem tego wołania jest pycha i lęk. Jeżeli nie będzie jedności Kościoła, to nas po prostu nie będzie. Stracimy rację naszej zasadniczej misji, do której zostaliśmy powołani: „abyśmy byli jedno”. Po co? Po to, „by świat uwierzył”. Po co światu podzielony, popękany Kościół? Może dojdzie do takiej desperacji, takiego upokorzenia, że w końcu zrozumiemy, że nie ma innej drogi?

Papież Franciszek do Braci Ewangelików - konferencja Kenneth Copeland Ministries
Apostolski Ruch Wiary

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także