Nowy numer 43/2020 Archiwum

"Po tsunami nikt już z nikim nie walczy"

Mieszkańcy krajów wybrzeży Oceanu Indyjskiego obchodzili w piątek rocznicę tsunami, które nawiedziło region 10 lat temu, zabijając 230 tys. ludzi. Uroczystości rozpoczęły się w Banda Aceh w Indonezji, mieście, które znajdowało się najbliżej ogniska wstrząsów.

W rocznicowych obchodach w najbardziej dotkniętej katastrofalnym tsunami Indonezji, gdzie śmierć poniosło 170 tys. osób, a także w Tajlandii, Indiach czy na Sri Lance zebrali się przedstawiciele władz, dyplomaci, a przede wszystkim rodziny ofiar i zaginionych oraz ocaleni z kataklizmu.

Kilka tysięcy ludzi zgromadziło się w piątek w parku w Banda Aceh, na północnym krańcu Sumatry. Ceremonie rozpoczęły się od odśpiewania przez chór indonezyjskiego hymnu. Uroczystościom modlitewnym przewodził wiceprezydent Indonezji Jusuf Kalla. Wraz z innymi przedstawicielami władz złożył kwiaty przed zbiorowym grobem, w którym pochowano tysiące niezidentyfikowanych do dziś ofiar tsunami.

"Łzy, które przelewano w tym czasie, były dowodem zagubienia, szoku, żalu, przerażenia i cierpienia. Modliliśmy się wtedy" - powiedział do zebranych. Przypomniał o pomocy, która napłynęła po kataklizmie, i podziękował lokalnym oraz zagranicznym darczyńcom. Na odbudowę i w ramach pomocy humanitarnej zebrano wówczas bezprecedensową - jak zaznaczają media - kwotę w wysokości ponad 11 miliardów euro.

Wierni zbierają się na modłach w meczetach całej prowincji Aceh, której stolicą jest Banda Aceh, i odwiedzają zbiorowe groby, w których pochowanych zostało wiele ofiar. Gubernator prowincji Zaini Abdullah podkreślił, że kataklizm stanowił również "przypomnienie, że trzeba dbać o nasze środowisko, w dalszym ciągu zachowywać czujność i nauczyć się lepiej zarządzać w przypadku" podobnych zdarzeń.

W czwartek, w przeddzień rocznicy, uroczystości odbyły się w Wielkim Meczecie w Banda Aceh.

Zbudowany w XIX wieku Wielki Meczet w Banda Aceh był jedną z nielicznych budowli w mieście, która przetrwała atak tsunami. Imam Asman Ismail ocenił, że kataklizm dał "cenną lekcję" mieszkańcom miasta, które od 30 lat było widownią krwawych walk między wojskami rządowymi i rebeliantami. "Po tsunami nikt już z nikim nie walczy, ludzie żyją do dziś w zgodzie i pokoju" - powiedział.

Starania mające na celu zakończenie konfliktu wznowiono wkrótce po kataklizmie. Doprowadziły one do zawarcia porozumienia pokojowego w sierpniu 2005 r.

Na południu Tajlandii, gdzie połowę z 5,3 tys. ofiar tsunami stanowili zagraniczni turyści z ok. 40 krajów, grupa obcokrajowców zebrała się w parku memorialnym w wiosce Ban Nam Khem. Zebrani wspominali chwile, gdy wezbrała potężna fala wody wymieszanej ze szczątkami bungalowów, samochodów i łodzi, zabijając połowę mieszkańców wioski.

"Powiedziałem żonie, by uciekała, aby ratować życie; to nie była fala, lecz czarny mur" - opowiadał szwajcarski turysta Raymond Moor, który przeżył 10 lat temu uderzenie tsunami. Gdy on sam został porwany przez wodą, czuł się, jak mówił, jakby trafił do "wirującej pralki".

W oddalonym o ok. 25 km kurorcie Khao Lak stu ocalałych wraz z rodzinami ofiar pochodzących z Niemiec, Austrii i Szwajcarii wzięło udział w uroczystości na plaży. Następnie złożyli kwiaty w wodach Morza Andamańskiego, a dyplomaci ułożyli wieńce na piasku.

Na Sri Lance, która w tsunami straciła ok. 30 tys. ludzi, uroczystości zaplanowano m.in. w miejscu, gdzie potężne fale porwały pociąg pasażerski; zginęło 1,5 tys. ludzi.

Wywołane przez potężne trzęsienie ziemi pod dnem oceanu, o sile ponad 9 w skali Richtera, fale tsunami uderzyły w wybrzeża 26 grudnia 2004 r. niszcząc wszystko na swojej drodze. Najbardziej ucierpiała indonezyjska prowincja Aceh, jej stolica została zmieciona z powierzchni ziemi. Początkowo, gdy w wyniku wstrząsów zaczęły się walić budynki, ludzie w panice wybiegli na ulice. Ok. 20 minut później w głąb lądu wdarła się ściana wody dochodząca do 10 metrów.

Dziesięć lat po tsunami w basenie Oceanu Indyjskiego funkcjonuje zintegrowany system wczesnego ostrzegania przed wielką falą, którego zabrakło w 2004 roku. Władze krajów dotkniętych katastrofą, przede wszystkim Indonezja, zreformowały działanie służb ratowniczych.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama