Nowy numer 47/2020 Archiwum

W miłości bez zmian


Te moje cotygodniowe kilka zdań tym razem, z racji Bożego Narodzenia, zacznę od osobistego wyznania.


Z każdym rokiem chrześcijaństwo coraz bardziej mnie zadziwia i pociąga. Jest dla mnie zupełnie jasne, że nikt poza Kościołem nie ma, bo i mieć nie może, lepszej wizji Boga i człowieka. Człowiekowi najlepiej jest na tym świecie, gdy we wszystkim ufa Bogu. Jest poczęty po Bożemu, żyje po Bożemu, umiera po Bożemu. Zdaję sobie sprawę z tego, że w Europie coraz mniej ludzi podziela mój zachwyt. Kościół ze swoją prawdą wydaje się w odwrocie, co jednak nie zmienia mojego przekonania. Ostatecznie to nie statystyka decyduje o tym, gdzie znajduje się prawda. A poza tym nie pierwszy raz prawda o Jezusie znajduje się pod ostrzałem. Na przykład w XVII-wiecznej Anglii zakrystianie byli karani grzywną za ozdobienie kościoła na Boże Narodzenie (więcej na ss. 36–38).

Cudowne w Kościele jest to, że co roku mówi to samo: że jest Bóg, że kocha człowieka, że nigdy nie przestał o nim myśleć, pozwolił swojemu Synowi urodzić się i zamieszkać na ziemi. Od dnia narodzin Jezusa w Betlejem sporo zmieniło się na świecie. Na Gwiazdę Betlejemską, o której astronomowie mówią, że była kometą, mieszkańcy Palestyny mogli jedynie patrzeć z podziwem. W tym roku sonda Rosetta po 10-letniej podróży wylądowała na komecie Czuriamow–Gierasimienko, co zdaniem specjalistów jest naukowym hitem roku 2014 
(więcej na s. 7). Dokonał się niewiarygodny postęp technologiczny, ale pragnienie miłości pozostało takie samo. W Boże Narodzenie Kościół znowu przypomni ludziom, że Jezus może to pragnienie zaspokoić.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się