Nowy numer 42/2019 Archiwum

Trzecia strona Adwentu


Rozpoczął się Adwent. A wraz z nim odwieczne narzekanie.

Z jednej strony słychać smętne jęczenie, że znów skomercjalizowany Adwent. Że zamiast ciszy i skupienia, zewsząd słychać amerykańskie pseudokolędy. A zamiast przygotowań do Bożego Narodzenia – trwa szał gwiazdkowych zakupów. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście komercja przygniata sacrum. I człowiek gubi się w tym krasnalowym, merrychristmasowym „hohoho”. Z drugiej strony rozlega się narzekanie na „robotę”. Bo znów trzeba mieszkanie nabłyszczyć, trzeba nagotować na pułk wojska. Bo i prawda. Pewne rzeczy związane z „technicznym” przygotowaniem Bożego Narodzenia trzeba wykonać. A niektórym, jak wiadomo, z „techniką” nie po drodze. Więc pojawia się stres...

Spokojnie. Jak jest strona pierwsza i druga, to warto postarać się o trzecią. Bez narzekania, jęczenia, bez stresu i wysiłku, który z radosnym oczekiwaniem ma niewiele wspólnego. Trzecia strona Adwentu. Spokój, radość, błogosławiony czas – błogosławionego stanu. Ta strona istnieje! Z roku na rok widzę to wyraźniej. Wśród bliskich i dalszych znajomych, w przedświątecznych akcjach, które mają Adwentowi przywrócić prawdziwe znaczenie. W odnawiającej się radości z Mszy św. na cześć Matki Bożej: na Roraty w mojej parafii z roku na rok chodzi coraz więcej osób. W parafiach ościennych, podobnie. Coraz więcej osób włącza się do przeróżnych adwentowych pomysłów pomocowych. I nie chodzi wyłącznie o te wielkie, najbardziej znane i nagłośnione. Myślę tu o nieznanych niemal nikomu, lokalnych akcjach, które z jednej strony pomagają uboższym „technicznie” przygotować święta, a z drugiej pomagają uwierzyć, że na tym „złym świecie” nie jesteśmy zupełnie sami. I wokół nas jest bardzo dużo dobrych, życzliwych ludzi. Więc gdy następnym razem przyjdzie nam ochota do narzekania i przedświątecznego jęczenia, warto wygonić ją metodami konstruktywnymi. A jednocześnie bardzo potrzebnymi: rzetelną robotą dla innych, spojrzeniem poza perspektywę własnego nosa. Ze spokojem dla siebie i prawdziwą radością oczekiwania na najważniejsze Narodziny. Wtedy ani nudno nie będzie, ani przedświąteczne przepracowanie nas nie dopadnie, ani nawet kolorowy krasnal nie będzie nas już więcej denerwował. Bo go po prostu nie zauważymy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

  • Anna
    04.12.2014 11:49

    Pani Agato:  "Merry Christmas" a nie "Marry Christmas". Ja rozumiem, że Pani się wszystko z małżeństwem kojarzy, ale jak się nie jest pewnym, trzeba sprawdzić.

    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji