Gość Świdnicki 26/2019 Archiwum

Między Wschodem a Zachodem

O sytuacji kościoła na Dalekim Wschodzie oraz o szansach zakończenia sporu z rządem w Pekinie z o. Lucasem Chanem, jezuitą z Hongkongu

Maciej Legutko: Jak wygląda obecnie sytuacja Kościoła w Hongkongu i Chinach? Czy władza ogranicza tam katolikom swobodę praktyk?

O. Lucas Chan: Na początku chciałbym zwrócić uwagę na istotną różnicę. Sytuacja w Chinach jest inna niż ta w Hongkongu, gdzie panuje swoboda wyznania. Możemy praktykować bez żadnych przeszkód. Mamy trzech biskupów i dwóch kardynałów. W Chinach jest jednak inaczej.

Chrześcijanie wciąż doświadczają tam prześladowań?

W ciągu ostatnich 15–20 lat sytuacja uległa poprawie. Nie znaczy to jednak, że prześladowania minęły. Wszystko zależy od lokalnego hierarchy. Jeśli biskup jest uległy wobec państwa, praktyki religijne podlegają kontroli. Władze wysyłają na Msze tzw. szpiegów. Pamiętam, jak parę lat temu byłem na Eucharystii w jednym z kościołów w południowych Chinach. Po Mszy spotkałem się z proboszczem. Wraz z nim pojawił się jeszcze jeden człowiek. Wtedy proboszcz zaczął mi dawać dyskretne znaki, że mężczyzna koło niego to szpieg. Biskupi, którzy pozostają wierni Watykanowi, nie dopuszczają do prześladowań.

À propos wierności Watykanowi. Czy w Chinach wciąż działają dwa różne Kościoły?

Tak właśnie jest. Pierwszy to Kościół „patriotyczny”, kontrolowany przez władze. Drugi nazywamy „podziemnym”. Kościół patriotyczny, szczególnie jego liderzy, nie uznaje władzy papieża. Natomiast Kościół podziemny jest mu posłuszny, w związku z czym wierni praktykują nieoficjalnie, w podziemiu. Wielu z nich wciąż jest więzionych, a nawet torturowanych. Mniej więcej 20 lat temu sytuacja zmieniła się nieco na lepsze. Podział między dwoma Kościołami nie jest już tak ostry jak kiedyś. Nieraz trudno nawet ocenić, czy dany wierny uczęszczający na niedzielną Mszę jest z Kościoła patriotycznego czy podziemnego. Są już także biskupi deklarujący posłuszeństwo papieżowi, których również akceptuje władza.

Ale czy sakramenty udzielane przez Kościół patriotyczny są uznawane przez Watykan?

Nie ode mnie, lecz od Watykanu zależy, czy są one uznawane. Jeżeli biskup nie jest uznawany przez Watykan, ważność udzielanych przez niego sakramentów jest kwestią problematyczną. Modlimy się i wierzymy w to, że pewnego dnia wszyscy liderzy Kościoła w Chinach będą żyli w zgodzie z Kościołem powszechnym. Dobrym znakiem jest też fakt, że liczba katolików w Chinach rośnie, w kościołach jest dużo ludzi. Z pewnością nie pomogłoby rozwojowi chińskiego Kościoła, gdybyśmy skupili się tylko na tym, który wierny jest z patriotycznego, a który z naszego Kościoła.

Ilu katolików jest obecnie w Chinach i w Hongkongu?

W Hongkongu mieszka 8 milionów ludzi, katolicy stanowią 5 proc. populacji, czyli ponad 370 tysięcy. W Chinach jest ponad 12 milionów katolików. Trudno jednak powiedzieć, ilu dokładnie, bo nie da się precyzyjnie policzyć wiernych Kościoła podziemnego. W Hongkongu działa jednak specjalne centrum badawcze, które stara się przygotować dokładne statystyki.

Czy atmosfera konsumpcjonizmu i poświęcenia pracy, powszechna w tej części świata, jest istotną przeszkodą w rozwoju azjatyckiego Kościoła?

To prawda, w wielkich miastach obserwujemy negatywne skutki konsumpcjonizmu i sekularyzacji. Nie można jednak uogólniać tego w stosunku do całej Azji. Posłużę się przykładem Korei Południowej – to niezwykle rozwinięty i nowoczesny kraj, lecz z dużą liczbą chrześcijan, i to nie tylko katolików. Stanowią oni już ponad 40 proc. społeczeństwa. Koreańczycy zaczynają nawet własnymi siłami ewangelizować inne kraje. Z kolei Japończycy nie są już tak otwarci na chrześcijaństwo. Zresztą ich rodzime religie też tracą na znaczeniu. Natomiast w Hongkongu mamy mocną katolicką społeczność. W dużej mierze dzięki naszym duszpasterzom bardzo zaangażowanym w nauczanie wiernych. W Hongkongu wielu z nich studiuje teologię. To rzadka rzecz w Azji. Oczywiście zupełnie inną sytuację mamy z kolei na Filipinach, tam katolicyzm zawsze był i wciąż jest bardzo silny.

W sierpniu Koreę odwiedził papież Franciszek. Czy wizyta ta wpłynęła na Kościół katolicki w całej Azji, czy też jej skutki raczej są ograniczone do Korei?

Na pewno wizyta w Korei wywarła silny wpływ na miejscowy Kościół. W innych azjatyckich krajach jest to mocne wsparcie szczególnie dla młodych ludzi. Interesujący jest także aspekt teologiczny. Z okazji wizyty papieża w Azji amerykański teolog wietnamskiego pochodzenia, ojciec Peter Phan z Georgetown University, napisał list otwarty do ojca świętego. Zaproponował w nim, by pobyt w Azji był dla Franciszka gestem w stronę większego otwarcia się Kościoła na Daleki Wschód także w dyskursie teologicznym. Powiem szczerze, że byłem trochę zaskoczony tym listem, ale uważam, że może to być dobra okazja do wzmocnienia więzi Kościoła na Zachodzie i na Wschodzie oraz zwrócenia większej uwagi na szkołę teologii rodem z Azji.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji