Nowy numer 43/2020 Archiwum

Na początek spotkanie


Żeby kogoś pokochać, to go trzeba poznać. 
Jego rzecznicy nie są dość atrakcyjni.

W poprzednim felietonie napisałem, że jeśli ktoś przechodzi na islam, to nie z chrześcijaństwa, lecz z postchrześcijaństwa. Odezwało się po tym tekście sporo osób, które poczuły się urażone końcówką – tym, że powołałem się na doświadczenie ewangelizacji, która jest właściwą odpowiedzią na laicyzację. Twierdzili, że to emocje, że efekciarstwo. Ktoś uznał, że to rozbłysk, że akcyjność, że wzajemna adoracja. 


Ciekawe, że takie sprzeciwy odzywają się zawsze, gdy mowa o ewangelizacji („nowej” czy nie – wszystko jedno). I to niekoniecznie w reakcji na jakieś twierdzenia, lecz nawet na świadectwo. Ze świadectwem się nie dyskutuje – skoro mówię, że coś mnie zbliżyło do Boga, to albo mi się wierzy, albo nie i koniec. A tu nie koniec – tu pojawia się chór głosów, które mówią mi, że to mnie nie zbliżyło do Boga, tylko tak mi się wydaje. Bo – jak z tego wynika – dobry katolik to taki, który nigdy Boga nie doświadczył, nie ma żadnej z Nim relacji, ale kocha liturgię, słucha tylko muzyki organowej i niezłomnie trwa w wierności, która nie wiadomo skąd się wzięła.


No właśnie – wierność nie bierze się z teorii. Nikogo nie dziwi, że ludzie pobierają się najczęściej po okresie fascynacji, po odkryciu, że ta a nie inna osoba to dla mnie ktoś wyjątkowy. Jakoś nikt nie domaga się, żeby narzeczeni, w imię „realizmu” okazywali sobie „szorstką przyjaźń” na podobieństwo Kwaśniewskiego i Millera, żeby, wicie-rozumicie, potem nie było rozczarowań. 
Na początku jest zazwyczaj pełne zachwytu spotkanie. To jest iskra energii, początek decyzji totalnej, na całe życie. Na pewno to jeszcze nie dojrzała miłość, ale impuls do niej.

Rzadko się zdarza, żeby ktoś żyjący z dala od Chrystusa, nagle zdecydował na zimno: „Od dzisiaj jestem wierny Chrystusowi”. Wątpliwe, żeby ci, co dziś rzucają się o „emocjonalność” pierwszych spotkań z Bogiem, sami zaczynali od „nocy wiary”. Przypomnijcie sobie ten czas, gdy wielu z was dotknęła, a może i powaliła, jasność Chrystusa. Była wtedy radość, były łzy i było pełne zdumienia odkrycie, że Bóg żyje i działa naprawdę. A potem często, owszem – dla duchowego rozwoju – przychodzi czas posuchy, gdy Bóg jakby się ukrywa i gdy musi wystarczyć świadomość tego, co było na początku. Ale ten zachwyt spotkaniem na początku to wartość! A ewangelizacja to właśnie umożliwienie spotkania człowieka z Chrystusem. Spotkania, a nie swatania Go na odległość. Resztę On już zrobi, nie trzeba Go wyręczać.


Znam wielu ludzi nawróconych dzięki ewangelizacji. Z reguły jest tak, że jeśli ktoś na tym świecie kocha Kościół – to oni do tych ludzi należą. I jeśli ktoś kocha Eucharystię, przyjmuje sakramenty, chce trwać przed Najświętszym Sakramentem – to oni właśnie. I jeśli ktoś szanuje księży i modli się za nich – to oni. Jeśli ktoś broni Kościoła i chroni go jak swój dom, to też oni – bo to jest ich dom.


Diabeł robi z ludźmi różne sztuczki, ale jednego nie robi na pewno: nie wiąże ich 
z Kościołem. Nie widzieć tego jest błędem, a przeszkadzać ewangelizacji jest czymś jeszcze gorszym. 


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także