Nowy numer 42/2019 Archiwum

Sobór Watykański II i Mur Berliński

Historia przejawia czasami radosną zdolność do takiego zestawiania ze sobą rocznic, że jedna rzuca światło na drugą.

21 listopada 1964 r. papież Paweł VI oficjalnie ogłosił uchwaloną przez Sobór Watykański II „Konstytucję dogmatyczną o Kościele”, w pierwszych słowach której Chrystusa nazwano „światłem narodów” i która znana jest stąd pod nazwą Lumen gentium. 25 lat później, w nocy z 9 na 10 listopada 1989 r., runął Mur Berliński i tak samo jak beton, który przez dekady dzielił Niemcy, legł w gruzach projekt komunistyczny w Europie. 50 lat po Lumen gentium i 25 lat po rewolucji 1989 roku można zobaczyć wyraźniej, że sobór przyczynił się w jakiś sposób do upadku komunizmu.

Jednak nie w taki, jaki sobie wyobrazili watykańscy dyplomaci. W posoborowej euforii myślano, że „otwartość” Soboru Watykańskiego II ułatwi „zharmonizowanie” Wschodu z Zachodem. Tak, że Mur Berliński i powojenne podziały w Europie ulotnią się jak kamfora. To, co wydarzyło się w rzeczywistości, było o wiele bardziej dramatyczne i pokazuje, jak historia zbawienia, działająca wewnątrz tego, co świat nazywa „historią”, może nawrócić krzywą dziejów w bardziej ludzkim kierunku.

Lumen gentium opisała Kościół jako sakrament: Kościół jest „znakiem i narzędziem ... zjednoczenia z Bogiem i jedności między ludźmi”. Ta upragniona „jedność między ludźmi” jest możliwa jedynie poprzez „zjednoczenie z Bogiem”. Nie może jej wytworzyć na wskroś ziemska, bez reszty zsekularyzowana nowoczesność. Jak to ujął kiedyś wielki teolog soborowy Henri de Lubac – bez Boga istoty ludzkie mogą urządzić świat tylko przeciwko sobie. Wiele osób na Zachodzie uznało nawoływanie soboru do dialogu i otwartości za zaproszenie do przemodelowania katolickiej krytyki komunizmu. Tymczasem Kościół w Polsce – z dwoma gigantami kard. Stefanem Wyszyńskim i młodym arcybiskupem krakowskim Karolem Wojtyłą – odczytał Lumen gentium (i w zasadzie cały Sobór Watykański II) jako zaproszenie do zdecydowanego nacisku na wolność religii i inne podstawowe prawa człowieka. Tak, by Kościół mógł być tą jednoczącą, wyzwalającą siłą, którą polski komunizm ewidentnie być nie mógł.

To przeświadczenie Wojtyła zabrał ze sobą do Rzymu, kiedy w październiku 1978 r. został wybrany na papieża. Potem, będąc z powrotem w ojczyźnie podczas swojej pierwszej podróży apostolskiej, Jan Paweł II zręcznie wplótł wątki z chrześcijańskiej historii Polski w soborowy apel do katolików o nawracanie świata z nowym zapałem. I w ciągu 9 dni zainspirował rewolucję sumienia zakorzenionego w Chrystusie, świetle narodów: Chrystusie, od którego uczymy się prawdy o miłosiernym Ojcu i prawdy o naszym człowieczeństwie; Chrystusie, który jest prawdziwym wyzwolicielem, bo – jak to Jan Paweł II ujął w swojej pierwszej encyklice Redemptor hominis – On jest „Odkupicielem człowieka”.

Rewolucja sumienia Jana Pawła II była iskrą na podpałkę, która gromadziła się w centralnej i wschodniej Europie przez lata – i 10 lat później, w listopadzie 1989 r., Mur runął, obalony przez rozbudzone sumienia mężczyzn i kobiet, którzy odważyli się podjąć ryzyko wolności, którzy odważyli się żyć w prawdzie.

Komunizm w końcu by się zawalił pod ciężarem własnego fałszu i niedołęstwa. Ale nie mogło by dojść do tego w roku 1989 bez rewolucji sumienia Jana Pawła II. A papiestwo Jana Pawła II było z kolei możliwe dzięki Soborowi Watykańskiemu II: nie temu, który papież Benedykt XVI nazwał „soborem mediów”, co niejako rozczłonkowało katolicyzm, ale dzięki prawdziwemu soborowi; temu, który wezwał Kościół do uznania Chrystusa za „światło narodów” i nawracania świata za pomocą wszystkich narzędzi składających się na katolicką symfonię prawdy.

Zatem: bez Soboru Watykańskiego II nie byłoby Lumen gentium; bez Lumen gentium i Soboru Watykańskiego II nie byłoby Jana Pawła II; a bez Jana Pawła II nie byłoby rewolucji roku 1989.

To, co świat zna jako „historię”, to tylko zewnętrzna skorupa. Pod jej powierzchnią działa historia zbawienia – tj. wyzwalająca Boska opatrzność – często dyskretnie, ale czasami bardziej dostrzegalnie. Były dwa takie dostrzegalne momenty – 50 i 25 lat temu. Powinniśmy je uznać i uczcić.

George Weigel jest członkiem Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie.

Tłum. Katarzyna Grygierczyk

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL