Nowy numer 49/2019 Archiwum

Wiatrakowa rewolucja?

Wygląda jak komin i tylko dla specjalistów jest jasne, że to elektrownia wiatrowa. Eksperci nie szczędzą projektowi ciepłych słów. Mówią o przełomie i rewolucji. Sprawne produkowanie prądu z wiatru staje się szczególnie istotne w kontekście unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego.

Pomysłów na produkcję energii z wiatru jest dużo. Spora ich część nie nadaje się do szerszego wykorzystania. Przykładem takiej konstrukcji jest turbina latająca.

Latający wiatrak

W zeszłym tygodniu wyniesiono taką w powietrze. Zasada działania tego typu urządzeń opiera się na tym, że siła wiatru rośnie wraz z wysokością. To właśnie dlatego w górach wieje mocno, to właśnie dlatego konstruktorzy tradycyjnych turbin wiatrowych chcą, by ich maszty były jak najwyższe. Z powodów konstrukcyjnych, wysokich kosztów i bezpieczeństwa wysokość masztów jest jednak ograniczona. Konstruktorzy na całym świecie od lat próbowali turbiny wiatrowe wynieść wysoko w atmosferę. Udało się firmie Altaeros Energies z USA, która stworzyła pierwszą latającą elektrownię.

Latającą na uwięzi. Elektrownia bardziej przypomina sterowiec, który wyprodukowany prąd przekazuje na ziemię za pośrednictwem kabla. Już pierwsze testy wykazały, że umieszczona na 300 metrach turbina jest o 65 proc. bardziej efektywna niż wiatrak wybudowany na powierzchni Ziemi. Już niebawem sterowce – turbiny będą zasilały niewielkie osady np. na Alasce. Przy okazji oprócz energii elektrycznej będą dostarczały także internet. Są lekkie, mobilne, wydajne, ale ich praktyczne wykorzystanie jest ograniczone. Trudno sobie wyobrazić ich zastosowanie na przykłd tam, gdzie jest ruch lotniczy czy w miejscach mocno zaludnionych.

W pionie, nie poziomie

Problemem energetyki wiatrowej jest zmienność wiatru oraz relatywnie niewielka ilość prądu, jaką produkują wiatraki. Częściowo za sprawą nacisków unijnych tradycyjnych wiatraków jest u nas coraz więcej, ale ich wydajność nie jest oszałamiająca. Także dlatego, że Polska nie jest krajem zbyt wietrznym.

Te naturalne warunki są dla całego procesu produkcji energii z wiatru kwestią kluczową. W Polsce wiatraki produkują pomiędzy 20 a 25 proc. nominalnej energii, czyli tej, którą wiatrak dawałby, gdyby warunki atmosferyczne były optymalne. Okazuje się jednak, że inna konstrukcja turbiny wiatrowej dosyć znacząco poprawia wydajność elektrowni wiatrowej. W Kodniu, w okolicach Białej Podlaskiej, powstały pionowe turbiny wiatrowe. Mają 30 metrów wysokości, są ciche, bezpieczne i wydajne.

Takie wiatraki skonstruowali ojciec Waldemar i jego synowie Ireneusz i Tomasz Piskorzowie. Wieża ich konstrukcji składa się z trzech kolumn i z daleka wygląda jak trzy stojące obok siebie kominy. Tak jak latające turbiny wiatrowe mają ograniczony potencjał, tak te zbudowane w Polsce są uniwersalne. Przede wszystkim nie potrzebują tak silnego wiatru jak tradycyjne wiatraki. Efektywność tej konstrukcji wynosi 40 proc., podczas gdy tradycyjnych wiatraków 20–25 proc. Na dodatek innowacyjne wiatraki są cichsze (nie emitują infradźwięków) i łatwiejsze w budowie (bo lżejsze).

Nie muszą być wysokie i można je montować nawet na dachach budynków. – Pionowe turbiny wiatrowe startują już przy małej prędkości wiatru i co najważniejsze – pracują niezależnie od jego kierunku. Są więc efektywniejsze od klasycznych elektrowni wiatrowych – mówi Ireneusz Piskorz. Wiatraki Piskorzów choć mogą pracować przy małych prędkościach wiatru, wytrzymują napory powietrza wiejącego nawet do 200km/h. Elektrownia w Kodniu jest pierwsza, ale konstruktorzy chcą jeszcze w tym roku rozpocząć budowę w okolicach Rzeszowa i Trójmiasta.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Zobacz także

  • Adam
    09.12.2014 16:11
    To ze w Polsce nie ma ani jednej elektrowni atomowej swiadczy o tym jak bardzo nasz kraj jest zacofany.Polska jest ciagle biednym i slabym krajem.
    doceń 1
  • włodek
    23.01.2015 00:12
    Poczytajcie o cwaniaczku który usiłuje na pniu sprzedawać to cudo, a nabierzecie dystansu do tej rewelacji. Sylwester S. prokuratura w Olsztynie, albo pokrzywdzeni przez Remedium doradcy finansowi. Dobrze by było, żeby Gość niedzielny nie promował oszustów.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji