Nowy numer 2/2021 Archiwum

Unia w ślepym, zielonym zaułku

Rozmowa z Konradem Szymańskim, byłym europosłem i członkiem Komisji ds. Przemysłu i Energii PE.

Jacek Dziedzina: Brak polskiego weta na szczycie to szczyt rozczarowania?

Konrad Szymański: Zapowiedzi pani premier, że nie zgodzi się na żadne rozwiązania, które będą przynosiły obciążenia dla przemysłu i koszty dla energetyki, nie zostały spełnione. W konkluzjach szczytu, które pani premier podpisała, nie ma gwarancji, że koszty dla energetyki i przemysłu nie będą wyższe. Tyle tylko, że trudno mówić o rozczarowaniu, bo taki wynik szczytu mnie nie zaskakuje. W ostatnich dniach było wyraźnie widać, że tylko na użytek wewnętrzny w Polsce rząd pręży muskuły, natomiast wszystkie sygnały, które dochodziły z Zachodu świadczyły o tym, że Polska szuka wszelkich możliwości, by uniknąć weta. A weto, w moim przekonaniu, było warunkiem koniecznym, żeby otrzymać nowe i sensowne propozycje.

Jaki inny kształt tego samego pakietu klimatycznego byłby dla nas mniej szkodliwy?

Jakie są możliwości, okazałoby się dopiero w momencie faktycznego załamania tych rozmów. To by trwało parę tygodni i wszyscy zainteresowani, by osiągnąć porozumienie, musieliby przynieść Polsce jakieś propozycje. Zasadniczym celem powinno być takie ukształtowanie tej polityki, aby faktycznie koszty obciążenia dla energetyki i przemysłu nie rosły. Dzisiaj mamy do czynienia z pakietem, który jest oparty na tych samych mechanizmach, co stary pakiet, tylko że jeszcze radykalniej.

Co to oznacza dla naszej gospodarki?

To, że mimo tych „wygranych” darmowych uprawnień na emisję CO2, energetyka będzie pod olbrzymią presją, żeby wycofywać się z węgla. Produkcja energii będzie więc coraz droższa, co oznacza, że przemysł energochłonny będzie miał wyższe koszty. Inne sektory gospodarki również będą pod presją ograniczania emisji. W efekcie powstaną większe koszty dla gospodarki i ryzyko, że połowa gospodarstw domowych będzie na granicy ubóstwa energetycznego. Żaden z tych efektów polityki klimatycznej, które poniekąd już znamy, nie został przełamany przy okazji tego szczytu i nowego pakietu.

Darmowe pozwolenia na emisję CO2 nie są w stanie zatrzymać podwyżek cen energii, przynajmniej na jakiś czas?

Częściowymi odszkodowaniami skutecznie tego trendu nie da się zatrzymać, to jest przykładanie plastra na dużo poważniejszy problem, jakim jest całość tej polityki. Kompensacje – i te w zakresie darmowych uprawnień, i te w zakresie obiecanych pieniędzy na inwestycje – są niewspółmierne do kosztów, które ta polityka przyniesie. Mechanizmy kompensacyjne w nowym pakiecie odpowiadają 20–30 proc. kosztów polityki klimatycznej UE dla Polski.

Mieliśmy szansę wywalczyć coś więcej?

Państw, które jednoznacznie popierały ostrą politykę klimatyczną, nie było aż tak dużo. Większość wyczekiwała, co się stanie, jakie propozycje się pojawią. Jedynym problemem było to, że z naszej strony zabrakło woli ryzyka i otworzenia tej agendy na nowo. Jeżeli Polska nie była w stanie zaryzykować, to kto miał to zrobić?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama