Nowy numer 3/2021 Archiwum

Był sparaliżowany – teraz chodzi

Dzięki przeszczepieniu komórek nerwowych odpowiedzialnych za węch, mężczyzna odzyskał czucie w nogach. Czuję się jak nowo narodzony – mówi Polak, Dariusz Fidyka.

„To bardzo dobra informacja dla wszystkich sparaliżowanych na całym świecie”, piszą brytyjskie dzienniki i podkreślają, że to pierwszy przypadek w historii, gdy osobie z przerwanym rdzeniem kręgowym udało się przywrócić czucie i kontrolę nad mięśniami. 38-letni Dariusz Fidyka, strażak, został w 2010 r. dźgnięty nożem. Doszło wówczas do przerwania rdzenia kręgowego. Od tego czasu był całkowicie sparaliżowany od pasa w dół. Dziś może zrobić samodzielnie kilka kroków i jeździć samochodem. - Czuję się jak nowo narodzony - mówi zoperowany mężczyzna.

W czasie operacji lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu we współpracy z kolegami z Wielkiej Brytanii zastosowali nowatorską metodę. Polegała ona na wszczepieniu w miejsce przerwanego rdzenia kręgowego tzw. glejowych komórek węchowych, które mają zdolność regeneracji. Po pobraniu z mózgu zdrowej tkanki, lekarze przez kilka tygodni mnożyli odpowiednie komórki, które następnie zostały wszczepione pacjentowi razem z fragmentem nerwu. Został on pobrany z nogi pacjenta. Badania nad tą techniką prowadził brytyjski badacz Geoffrey Raisman, a zabieg we Wrocławiu przeprowadzili polscy chirurdzy pod kierownictwem dr Pawła Tabakowa. Projekt wsparli brytyjscy naukowcy z fundacji UK Stem Cell Foundation i Nicholls Spinal Injury Foundation.

Kilka miesięcy po operacji mężczyzna zaczął czuć nogi i mógł nimi poruszać. Dziś jest w stanie zrobić kilka kroków przy pomocy chodzika. Udało mu się nawet prowadzić samochód. Stacja BBC zaplanowała na wtorkowy wieczór emisję filmu dokumentalnego o operacji i rehabilitacji polskiego strażaka.

- Kiedy nie czujesz prawie całego ciała, jesteś bezradny, ale gdy ponownie zaczynasz czuć, to tak jakbyś rodził się na nowo – powiedział Dariusz Fidyka dziennikarzom BBC. - Ta sytuacja pokazała mi, że nigdy nie należy się poddawać. Trzeba walczyć do końca, bo nigdy nie wiadomo kiedy otworzą się drzwi, które wydają się być zamknięte.

W rozmowie z BBC Raisman stwierdził, że przypadek Fidyki jest większym osiągnięciem niż lot człowieka na Księżyc. Według sceptyków jedna operacja to za mało, aby udowodnić skuteczność tej metody. Entuzjaści twierdzą, że takie przeszczepy teoretycznie mogą być w przyszłości szansą dla sparaliżowanych.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama