Nowy numer 24/2019 Archiwum

Wojna jest wygrana

Hiphopowe rymy wyrapowane z prędkością karabinu. Hasło: „Ręce do góry” w czasie uwielbienia. Szczere wyznanie: „Składam tobie świadectwo, to mój Pan pokazał mi nad złem zwycięstwo”. Spokojnie: ta wojna jest już wygrana.

And the winner is… Jesus Christ – chciałoby się sparafrazować „wielkich tego świata”. W warszawskim Dobrym Miejscu nie było czerwonych dywanów, szczerzenia ząbków i kreacji, na które Kowalski ze swą średnią krajową musiałby harować przez dekadę. Były reflektory, głośniki, mocne bity, jazzowe smaczki, pieśni chwały, a artyści z różnych muzycznych „bajek”, którzy przez dwa dni występowali na scenie czwartej odsłony festiwalu Chrześcijańskie Granie, nie mieli wątpliwości, Kto jest zwycięzcą. Pojechałem do Warszawy z liderem Katoliki Front Grzesiem Bociańskim.

Ponieważ razem w czwartkowe wieczory prowadzimy w Radiu Em audycję „Z górnej półki” (uwaga, lokowanie produktu!), chcieliśmy po raz kolejny posłuchać „na żywca” tych, których znamy ze starannie wypieszczonych w studiu produkcji. Warto było.

Wyrwani z ognia

„Wyrwał nas spośród płomieni” – śpiewała poznańska grupa 33 (ekipa związana z TGD i rekolekcjami „Na fali wielbienia”). Po świadectwie perkusisty kapeli, opowiadającego o pożarze, który trawił ich mieszkanie („Usłyszałem wtedy głos: »I co? Gdzie teraz podziało się twoje wielbienie?« i w tym momencie wbrew wszystkiemu zacząłem błogosławić Boga”), publika zrozumiała, że to nie jest jedynie głęboka pobożna metafora. Gdy zespół śpiewał „Jesteś Królem”, tłum wstał i zaczął uwielbiać Boga. Przed miesiącem na ewangelizacji Mariacka Bless Night w Katowicach po raz kolejny przekonałem się, jak potężną siłę rażenia ma hip-hop. Wówczas ze sceny płynęły rymy ks. Jakuba Bartczaka, Bęsia i DJ Jonasa, a słuchał ich rosnący z minuty na minutę tłum. Część reagowała szyderką („Ty, patrz, czarny rapuje!”), ale większość osób była skłonna kliknąć „lubię to”. W Warszawie dzień po dniu usłyszeliśmy dwie odsłony hip-hopu. „Składam Tobie świadectwo, bo wiem, że istnieje wciąż Jego królestwo. To mój Pan pokazał mi nad złem zwycięstwo. MC Misyjny to jest moje posłannictwo” – rapował Frenchman. Wychowywał się razem z polskim hip-hopem. Pół Polak, pół Francuz, urodzony w Afryce, gdzie spędził 14 lat swojego dzieciństwa. Znany między innymi z takich formacji jak Bass Medium Trinity i Jamal, płyt Abradaba, a przede wszystkim ze świetnego solowego krążka „Świadectwo”.

W czasie jego koncertu padły wszelkie mury między publiką a sceną. Gdy raper wszedł w tłum i rymując „Daj mi bit”, zaczął przybijać ludziom „piątki”, zapory runęły. Nie było już dwóch stron barykady. „Często chodzicie do spowiedzi? Ja jestem stałym abonentem” – rzucił ze sceny Frenchman. „Abba, Ojcze, odpuść mi wszystkie te ciemne dni z mojego duchowego CV” – usłyszała publika. Spowiedź pokolenia hip-hopu. Świetne, trafiające w sedno teksty, omijające szerokim łukiem pobożne banały i łopatologię. Na koncercie uwielbienia (prowadzili go muzycy TGD, Strony B i El Camino) nie było już podziału na scenę i widownię. Nie trzeba było nikogo zachęcać kibolskim: „Wszyscy wstają i śpiewają!”, bo publika doskonale wiedziała, co ma robić. Koncert przestał być koncertem i stał się spotkaniem. Znów obowiązywało hasło: „Ręce do góry”.

Zwiałem z piekła

Kolejnego dnia też rządził hip-hop. Mniej wysublimowany, szczery do bólu, nieowijający w bawełnę. – Wiesz, przy kumplach udawałem, że się trzymam, ale w sercu nosiłem nieprawdopodobne cierpienie, pustkę – opowiada Jacek Zajkowski, na scenie hiphopowej znany jako Zetaigreka. Wychował się w Sokółce. Teraz jest nieustannie w drodze (koncerty, świadectwa, rekolekcje). – Wszystko mi się w życiu poplątało, posypało. Pustkę starałem się wypełnić różnymi substancjami, ale na dłuższą metę nie dawało to żadnego ukojenia. Dalej żyłem w marazmie, zalęknieniu. Pojawił się lęk, konkretne demoniczne dręczenia. Uciekłem w alkohol, narkotyki. Każdego dnia była marihuana. Wszedłem mocno w hip-hop. W klimaty zza oceanu; przemoc, narkotyki, melanże, rozwiązłość. Skreśliłem Dekalog, Kościół. Stanąłem na miejscu Boga. Udawałem, że się trzymam. Tylko do domu wracałem totalnie pusty, smutny, samotny. Zmieniło go spotkanie. Nie z tej ziemi. Opowiada o tym, rymując z prędkością karabinu. Nie owija w bawełnę. Publika, która przyszła na koncert do Dobrego Miejsca, usłyszała: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus/ Ku wolności duszy, ciała i umysłu/ Ku wolności z diabelskiego ucisku/ WZN wojownicy, a nie Spartan trzystu”. WZN? Już wyjaśniam „Wyrwani z niewoli”. – To najkrótsza opowieść o moim życiu. Naprawdę uciekłem z piekła.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Maja
    07.06.2017 21:03
    Rewelacyjne!!!! Hej, gdzie można usłyszeć: Abba, Ojcze, odpuść mi wszystkie te ciemne dni z mojego duchowego CV????
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji