Nowy numer 24/2019 Archiwum

Jezuici rozliczają się ze swoją przeszłością

Prowincja Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego podjęła decyzję, aby zbadać całą dokumentację zgromadzoną na swój temat w zasobach IPN. Efekty pracy zostały przedstawione w książce, która jest przykładem mądrego rozliczenia się z przeszłością.

Publikacja „Komunistyczny aparat represji wobec jezuitów Prowincji Polski Południowej” jest wspólnym dziełem IPN oraz jezuickiego Wydawnictwa WAM. Stanowi pokłosie sesji, zorganizowanej 14 czerwca 2012 r. przez Instytut Politologii Akademii Ignatianum w Krakowie oraz krakowski oddział IPN. Składa się z 12 obszernych artykułów, wśród których najważniejsze jest studium o. Andrzeja Pawła Biesia SJ „Jezuici zarejestrowani jako osobowe źródła informacji – skala problemu”. To kompetentne studium, zarówno opisujące syntetycznie skalę problemu, jak i podnoszące wątpliwości w stosunku do materiału źródłowego, którym dysponował autor. W pozostałych artykułach pokazane są postacie jezuitów nieugiętych, represjonowanych, inwigilowanych, szykanowanych, a także przypadki dramatycznych nieraz upadków, jak w poruszającym studium Wojciecha Frazika „Casus tajnego współpracownika pseudonim Kazek”. Wielkie wrażenie robi szkic Filipa Musiała „Krakowska bezpieka wobec jezuitów Prowincji Małopolskiej 1945–1989”, napisany z erudycją, umiejscawiający opisywane zagadnienia w szerszym kontekście działań bezpieki wobec Kościoła. Warto mieć świadomość, że książka dotyczy jednego z ważniejszych filarów Kościoła w Polsce. Po wojnie Prowincja Małopolska, która na skutek zmian granicznych straciła część swoich struktur na Kresach Wschodnich, objęła zasięgiem także nowe tereny, przede wszystkim Górny i Dolny Śląsk. W 1975 r. przyjęła nową nazwę – Prowincja Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego.
 

Ogromna kwerenda

Decyzję o przeprowadzeniu badań podjął w 2006 r. ówczesny prowincjał o. Krzysztof Dyrek SJ. Do realizacji tego zadania wyznaczono o. Andrzeja Pawła Biesia SJ, który blisko 6 lat spędził w archiwach IPN. Wybór padł na niego ze względu na wiek, a przede wszystkim na przygotowanie zawodowe. O. Bieś miał doktorat z historii, był autorem wielu prac naukowych na temat dziejów jezuitów w Polsce, cieszył się także zaufaniem przełożonych. Jak wyjaśnia w rozmowie z „Gościem”, kwerenda była ogromna, gdyż dotyczyła wszystkich jezuitów należących do Prowincji Polski Południowej w latach 1945–1989. Pracował w archiwum IPN w Wieliczce, gdzie ściągano także dokumenty z innych oddziałów IPN. Podkreśla wielką życzliwość archiwistów oraz grupy pracowników naukowych IPN, którzy zaangażowali się w ten projekt, a przede wszystkim prof. Filipa Musiała.

Mówi, że do badań w archiwach IPN się nie palił. Przeprowadził kwerendę, wykonując polecenie przełożonego. Wyniki swej pracy starał się przedstawić bez emocji, opisując jedynie fakty, interpretację pozostawiając czytelnikom. Kwerenda była trudna nie tylko ze względu na duże rozproszenie materiałów i konieczność przejrzenia tysięcy dokumentów. Wiele z tych materiałów było fragmentarycznych, niejasnych, nie dających pewności, jak je oceniać i interpretować. Dotyczy to także dokumentacji 3 prowincjałów, którzy zostali zarejestrowani jako tajni współpracownicy, ale najczęściej, poza materiałami ewidencyjnymi, nie ma żadnych śladów świadczących o ich współpracy. Dlatego wykaz wszystkich znalezionych w tych dokumentach osób o. Bieś nazwał „Zestawienie informacji o jezuitach występujących w dokumentach SB jako agenci, informatorzy lub tajni współpracownicy”, unikając kategorycznej oceny tych przypadków.

Na pytanie, czy coś go szczególnie poruszyło w postawach współbraci, którzy poszli na współpracę z bezpieką, o. Bieś odpowiada, że w kilku przypadkach szokujący był sposób wykorzystywania tych kontaktów na użytek wewnętrznych sytuacji w zakonie. Nie tylko byli tajnymi współpracownikami, ale także świadomie wykorzystywali kontakty z bezpieką w rozgrywkach toczonych wokół jakichś kwestii w zakonie. Jest przekonany, że wykonał pożyteczną pracę, której nie wszyscy jego współbracia, mówiąc eufemistycznie, byli zwolennikami. Nie brakowało głosów, aby nie zajmować się rozdrapywaniem przeszłości. – Dzięki tej kwerendzie – mówi o. Bieś – osoby uwikłane w przeszłości miały szansę zmierzyć się ze śladem, który ich kontakty pozostawiły w dokumentacji organów bezpieczeństwa PRL.

Ustalenia poczynione w trakcie badań przekazał przełożonym. Oni prowadzili dalsze rozmowy z osobami, których dotyczyła znaleziona dokumentacja. Ci zakonnicy reagowali różnie, jedni ze skruchą, inni bagatelizując lub zaprzeczając faktom. Jednocześnie o. Bieś jest przekonany, że materiał zaprezentowany w książce nie zamyka sprawy. Dalsze kwerendy oraz badania dają szansę na wyjaśnienie wielu ważnych przypadków, których ślady znajdujemy obecnie jedynie w materiałach ewidencyjnych.
 

Niecałe 4 procent

Działania zainicjowane przez o. Dyrka były kontynuowane podczas kadencji o. Wojciecha Ziółka. Od początku był zwolennikiem ich przeprowadzenia i polecił, aby były kontynuowane. Warto dodać, że decyzję o takiej formie rozliczenia z trudną przeszłością podjęła tylko jedna z dwóch działających w Polsce prowincji. Prowincja Wielkopolsko-Mazowiecka tego nie zrobiła. W książce z imienia i nazwiska, a czasem tylko operacyjnego pseudonimu, opisanych jest 45 jezuitów zarejestrowanych w różnych kategoriach jako współpracownicy organów bezpieczeństwa PRL. Wielu z nich to postacie znaczące w życiu prowincji, m.in. trzech prowincjałów: Stanisław Nawrocki, Bogusław Steczek i Eugeniusz Ożóg. Żyje tylko o. Steczek, który stał na czele prowincji w latach 80. O istocie ich domniemanej współpracy trudno cokolwiek powiedzieć, ponieważ najczęściej nie zachowały się dokumenty operacyjne, tylko materiały ewidencyjne.

Ojciec Ziółek zwraca uwagę na fakt, że prowincjałowie niejako z urzędu byli skazani na rozmowy z przedstawicielami aparatu państwowego, także organów bezpieczeństwa PRL. Być może część tych rozmów posłużyła funkcjonariuszom jako pretekst, aby zarejestrować swych rozmówców jako tajnych współpracowników, ale bez znajomości pełnej dokumentacji bardzo trudno w tej sprawie cokolwiek wyrokować. Publikacje prasowe na temat uwikłania jezuitów we współpracę z bezpieką sugerowały, że problem był udziałem znacznej grupy zakonników.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Anaja
    21.11.2014 08:14
    Wielki szacun dla tych jezuitów!
    Ale co myśleć o tych z tej drugiej prowincji? Wszystko pod dywan?
    Albo kiedy uderzą się w piersi inne zgromadzenia i zakony?
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji