Nowy numer 40/2020 Archiwum

Bezpieczni 
od zamętu


Bardzo chciałbym napisać, że na rzymskim synodzie o rodzinie nie stało się nic niepokojącego. 


Chciałbym, ale nie mogę. Co prawda sprawozdanie końcowe różni się zasadniczo od podsumowania dyskusji po pierwszym tygodniu obrad, ale zamęt wywołany tym pierwszym tekstem oraz wypowiedziami niektórych ojców synodalnych pozostał. Jakby na świecie nie dość było zamętu (szeroko o przebiegu i ustaleniach synodu piszemy na ss. 18–22). 

W znakomitej książce „Jak zachód utracił Boga” Mary Eberstadt przypomniała, że Kościół od początku głosił zasady moralne bardzo odmienne od powszechnie praktykowanych. „W pogańskim świecie, w którym chrześcijaństwo powstało, dzieciobójstwo nie należało do rzadkości (…), wiele niezamężnych kobiet miało dzieci, rozwód stanowił łatwy sposób wydobycia się z małżeńskiej niedoli (przynajmniej dla mężczyzn), a w niektórych tych sferach homoseksualizm był chlebem powszednim”. W takim świecie nauka Kościoła była, rzecz jasna, szeroko komentowana i odrzucana. W ogniu krytyki znalazł się sam Jezus wyjaśniający uczniom, że rozwód jest niedopuszczalny: „Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane”. Kościół katolicki, w przeciwieństwie do anglikańskiego czy protestanckiego, nie uległ jednak presji. Konsekwentnie odpowiadał „nie, nie i jeszcze raz nie” wszystkiemu, co jest grzechem. Stopniowo rozwijał też pozytywną naukę o małżeństwie i rodzinie, czego najświeższym przykładem jest teologia ciała św. Jana Pawła II.



Czy niektórzy ojcowie synodalni ulegli presji? Abp Stanisław Gądecki, jedyny przedstawiciel Polski na synodzie, który odegrał na nim kapitalną rolę, w rozmowie z „Gościem” (ss. 22–23) stara się trochę usprawiedliwić autorów tekstu roboczego. Nie zmienia to jednak faktu, że najbliższych 12 miesięcy do zwyczajnego zgromadzenia synodu w październiku 2015 roku może być niespokojnych. Tym bardziej warto świadomie przeżywać modlitwę, jaką ksiądz odmawia w trakcie każdej 
Mszy św. podczas obrzędów Komunii: „Wybaw nas, Panie, od zła wszelkiego (…) abyśmy zawsze wolni od grzechu i bezpieczni od wszelkiego zamętu, pełni nadziei oczekiwali przyjścia naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa”. 

Kiedy trwał synod o rodzinie, trybunał apelacyjny w Lahaurze potwierdził wydany w 2010 roku wyrok śmierci za rzekome bluźnierstwo przeciwko Mahometowi na Asię Bibi. Od ponad pięciu lat przebywa ona w więzieniu, czekając na śmierć. Wystarczyłoby, żeby jednym zdaniem wyrzekła się Jezusa, a już byłaby na wolności. Kim jest Asia Bibi? Chrześcijańską żoną i matką piątki dzieci. Gdyby synod upomniał się o jej życie i dobro jej rodziny, taki głos byłby usłyszany szeroko.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się