Nowy numer 3/2021 Archiwum

Siłaczki od Aniołów

Dom dla niepełnosprawnych dzieci. – Miłość matki to nawet zza grobowej płyty potrafi dziecku pomóc, jak jest źle. Jak nie pomóc? Przyznać się, że jestem leniwa, założyć nogę na nogę i oglądać telewizję…?

Jest takie miejsce, w którym spotkać można Kulejące Anioły. – Niektórzy mówią, że takich aniołów nie ma, ale to jest nieprawda, bo jak prowadzę kuśtykającego Karolka, to jest kulejącym aniołem, który ma czyste serce i umysł, nie kombinuje, po prostu jest sobą – mówi z uśmiechem Krystyna Fuławka, przewodnicząca zarządu koła Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym w Pszczynie, mama Maćka, niepełnosprawnego chłopca z autyzmem.

Zapach drożdżowego ciasta

Anioły w tym mieście mieszkają od wielu lat. PSOUU prowadzi dwie placówki: Dzienny Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy dla dzieci od 3. do 25. roku życia oraz Świetlicę Terapeutyczną, w której pomoc otrzymują starsi podopieczni stowarzyszenia. Kiedy w pomieszczeniach zrobiło się ciasno, matki postanowiły wybudować dla swoich niepełnosprawnych dzieci prawdziwy dom. Nazwały go Domem Kulejących Aniołów i opowiadają, że będzie otwarty, ciepły, tętniący życiem, że będzie pachniało w nim domowym obiadem i drożdżowym ciastem.

Na początku mało kto wierzył, że ośrodek powstanie, tym bardziej że na jego budowę nie otrzymano wcześniej zapowiadanych pieniędzy z UE. Stowarzyszenie dostało od miasta kawałek ziemi w Piasku koło Pszczyny. W 2010 roku wbito pierwszą łopatę, a teraz trwają prace wykończeniowe. – Miłość matki to nawet zza grobowej płyty potrafi dziecku pomóc, jak jest źle. Jak nie pomóc? Przyznać się, że jestem leniwa, założyć nogę na nogę i oglądać telewizję? – mówi wzruszona mama Maćka. – My to takie matki-siłaczki jesteśmy, bo tak byśmy chciały na swoje ramiona wszystko wziąć. Z dumą oprowadza po budynku, który kilka lat temu był tylko marzeniem. Wprawiono już nowe okna i część drzwi, gotowa jest kotłownia i wszystkie instalacje, zamontowano także windę, wykafelkowano kuchnie i pralnie, właśnie trwają prace w łazienkach. W ośrodku znajdować się będą sale rehabilitacyjne, pracownie ceramiczna i gospodarstwa domowego, gabinety lekarskie i psychologiczne, a także kaplica, pralnia, kuchnia, pokoiki dla dzieci i przestronne łazienki. Wszystko dostosowane do potrzeb osób poruszających się na wózkach. Powstaje także atrium, w środku którego posadzone zostanie drzewo, a po bokach znajdą się ogródeczki, gdzie dzieci uprawiać będą warzywa i zioła.

– Chciałabym, aby ten dom był jak każdy prawdziwy ciepły dom, w którym robi się powidła, przecier, mus ogórkowy na zupę – planuje pani Krysia. Wszystko ma sprzyjać temu, by dzieci stawały się coraz bardziej samodzielne. Także otoczenie budynku zostanie zagospodarowane tak, żeby można było z niego jak najpełniej korzystać przez cały rok. Dlatego powstaną tam ścieżki rowerowe, huśtawki, ławeczki. Wokół domu będzie także miejsce dla zwierząt: konia, psów, kaczek, a nawet owiec.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama