Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Wrażliwość nie do poznania

Człowiek wrażliwy doznaje więcej. Czy jednak oznacza to, że potrafi też więcej poznać?

Jeszcze raz przywołam obraz rany. Ranę trzeba opatrzyć. Pozwolić komuś, by jej dotknął. Oczyszczanie rany piekielnie boli. I ten ból, niezwykle silne i negatywne doznanie, trzeba zinterpretować. Jest mi źle – to całkiem bezpieczna interpretacja. Jesteś zły – z pewnością można znienawidzić człowieka, który rany opatruje. Już bolało – można popatrzeć optymistycznie w przyszłość.

Otóż, wbrew pozorom, tak właśnie dekodujemy nasze doznania. Znam ludzi, którzy potrafią godzinami rozpamiętywać, jak im jest źle. Lub, sam to słyszałem w szpitalu, pomstować na osoby, które zajmują się leczeniem. Na przykład na pielęgniarkę.

To jest przypadek posłańca, który przynosi złą wiadomość i dlatego musi zginąć. W każdym razie niewiele jest osób, które dzięki wrażliwości więcej doznają i też więcej poznają. Najczęściej ludzie koncentrują się na sobie. To dlatego, gdy niby chcemy się zainteresować cudzą chorobą, dajemy rady adekwatne do naszych kłopotów. Problemy innych z łatwością przypominają nam nasze własne i potęgują koncentrację na sobie. Znam niewiele naprawdę wrażliwych osób, które dzięki temu wiedzą więcej...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama