Nowy numer 43/2020 Archiwum

Jak z tego wyjść?

O konsekwencjach ujawnienia podsłuchów oraz gwarancjach wolności sumienia z prof. Andrzejem Zollem

Andrzej Grajewski: W jakim stanie jest państwo po ujawnieniu afery podsłuchowej?

Prof. Andrzej Zoll: To wielowątkowe pytanie. Niewątpliwie zdemolowanych zostało szereg jego ważnych obszarów, ważnych dla państwa. Jest rzeczą oczywistą, że służby specjalne mające chronić państwo, zwłaszcza służby kontrwywiadowcze, kompletnie zawiodły. Są w rozkładzie. Jeśli przez tak długi okres nie były w stanie ustalić tego, że najbardziej prominentni funkcjonariusze państwa są podsłuchiwani, bez względu na to, przez kogo, to jest to absolutna kompromitacja tych służb. Konsekwencją powinny być głębokie zmiany kadrowe, a być może nawet ich reorganizacja. Trudno jednak nie zauważyć, że sposób rozgrywania tego kryzysu przez opozycję także musi budzić wątpliwości. W moim bowiem przekonaniu w tym momencie zagrożony został nie tylko rząd, ale i państwo. Stawiam taką tezę bez względu na to, czy za nagraniami stały obce służby specjalne, czy rodzime grupy przestępcze. Zagrożone zostało państwo i wykorzystanie tego do próby obalenia rządu, destabilizacji sytuacji w państwie uważam za zachowanie, które niedobrze świadczy o naszym życiu politycznym. Brakuje mi w tym działaniu refleksji o dobru wspólnym.

W tym, jak mówią i o czym mówią podsłuchiwani politycy, nie znajduję nawet śladu troski o dobro wspólne.

Mogę się z tą oceną zgodzić. Oczywiście opozycja ma prawo wykorzystywać takie wydarzenie, na dodatek sprokurowane przez samych polityków obozu rządzącego. Chodzi mi jedynie o to, aby w walce politycznej nie podejmować działań, które w tym konkretnym momencie mogą przynieść straty nam wszystkim.

Wróćmy do oceny poszczególnych osób, których rozmowy poznaliśmy po publikacji tygodnika „Wprost”.

Zacznę od rozmowy byłego ministra Sławomira Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem, odpowiadającym wcześniej za informację finansową. Tu sytuacja jest oczywista.

Oczywista – ale w jakim sensie?

W tym sensie, że mamy tutaj do czynienia z próbą bezprawnego wpływania na czynności państwa. Abstrahując od tego, czy ten urzędnik coś w sprawie żony ministra Nowaka zrobił, czy też nie. Samo składanie przez niego obietnic bardzo źle o nim świadczy. Powinien natychmiast przerwać taką rozmowę i w ogóle jej nie kontynuować. Zresztą język wszystkich tych rozmów jest bardzo smutny. Pokazuje, jakie mamy elity. W swojej działalności publicznej zdarzało się, że brałem udział w prywatnych rozmowach z politykami, także w restauracjach. Nie wiem, czy nas podsłuchiwano, czy nie. Nie boję się jednak publikacji tych rozmów. Prowadziliśmy je bowiem w cywilizowany sposób, posługując się językiem, który nie potrzebuje wulgaryzmów, aby wyrażać emocje. Czytając stenogramy opublikowane przez „Wprost”, dostrzegam katastrofalne obniżenie standardów.

Rozmowa Sienkiewicz–Belka?

Każda z osób zaangażowanych w życie publiczne ma prawo do szerszej oceny, nie tylko odnoszącej się do kwestii swojego resortu. Sam fakt więc poruszania kwestii nie należących do kompetencji danego polityka nie jest jeszcze sam w sobie rzeczą naganną. Jednak w tej rozmowie dostrzegam wyraźne przekroczenie roli przez obu jej uczestników, a zwłaszcza przez prezesa Belkę.

Sugeruje on możliwość zakupu rządowych papierów przez NBP, aby pomóc rządowi przed wyborami. Taka deklaracja w ustach prezesa NBP jest skandalem. Pomijam obrzydliwy, chamski język, którym Belka się posługuje.

To jest jedna rzecz, a drugą kwestią jest, że Belka postawił warunek, czyli dymisję jednego z członków rządu. W tym momencie absolutnie wyszedł z roli prezesa NBP. Oceniam to jako rzecz naganną, wymagającą konsekwencji.

Czyli jego dymisji?

Tak, powinna nastąpić jego dymisja. Pomimo tego, że ocena jego działań w okresie kryzysu jest bardzo pozytywna. Pewnych rzeczy prezes NBP w żadnych okolicznościach nie może mówić, gdyż niszczy w ten sposób autorytet instytucji, którą kieruje. Jeśli prezes NBP swoimi wypowiedziami podważa niezawisłość banku centralnego, powinien ustąpić.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się