Nowy numer 3/2021 Archiwum

Szpital jak indiańska wioska

Nowatorska terapia. Metodę rehabilitacji ręki dzieci z porażeniem mózgowym, stosowaną od lat w Holandii, Skandynawii, Australii i Stanach Zjednoczonych, w Polsce zastosowano po raz pierwszy w Dzierżążnie.

Przy Oddziale Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży w zamiejscowej placówce Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie stanęła indiańska wioska Rozstawiono tipi, ogrodzono je linami i bibułą, a mali Indianie zajęci byli m.in. przygotowaniem strojów, tworzeniem makiety wioski, tropieniem zwierzyny czy spacerami po moście linowym. I chociaż wszyscy byli zaangażowani w przygotowanie indiańskich potraw, to nie tylko dlatego nosili na jednej ręce kuchenne rękawice.

Zabawa, która leczy

W Dzierżążnie zakończył się pilotażowy turnus rehabilitacyjny dla dzieci z porażeniem mózgowym. – W terapii uczestniczyły cztery dziewczynki i czterech chłopców w wieku od 8 do 14 lat – informuje lek. med. Marta Banach, ordynator oddziału. –To dzieci z tzw. niedowładem połowiczym, u których niesprawna jest jedna ręka i jedna noga po tej samej stronie ciała – tłumaczy. Mali pacjenci przez cały dzień są zaangażowani w zabawę, która stanowi jednocześnie terapię.

– Wytworzył się bardzo zgrany zespół – mówi Marzena Kozioł, terapeuta zajęciowy. – Intensywność zajęć jest dużo większa niż na co dzień. Czas szybko leci, nikt się nie nudzi. Dzieci cały czas czekają na nowe zadania. Widząc, że inne dają radę, chcą im dorównać – zapewnia. A rehabilitacja jest wyjątkowo intensywna. Na czternastodniowy turnus przypada dziesięć dni terapii, prowadzonej w dni powszednie. Zajęcia trwają dziewięć godzin dziennie, rozpoczynają się już o godz. 7.30, kończą późnym popołudniem.

Na dwa fronty

– CIMT (ang. Constraint Induced Movement Therapy, terapia wymuszonego ruchu) polega na wymuszonej aktywności ręki niedowładnej – wyjaśnia ordynator Marta Banach. – Efekt uzyskujemy w ten sposób, że zakładamy kuchenną rękawicę na rękę sprawną po to, aby zaktywizować tę drugą, niedowładną – mówi. Sprawnej ręki z rękawicą dzieci nie używają w czasie zabaw, gier sportowych, zajęć plastycznych. W ten sposób wzmacnia się mięśnie dotknięte niedowładem, zwiększa zakres ruchomości i uzyskuje umiejętności dotąd nie osiągane. – Wolontariusze pracujący przy projekcie mają, podobnie jak dzieci, założone rękawice na ręce sprawniejszej – zaznacza Marta Banach. Nakładanie rękawicy przez wolontariusza ma aspekt psychologiczny. Szczególnie na początku turnusu. U dzieci z porażeniem połowiczym ręka sprawna zastępuje im obie. Znacznie bardziej niż osoby zdrowe mają tendencję do ograniczania używania ręki niedowładnej. Zabranie im przez rękawicę ręki sprawniejszej jest przez nie odbierane niezbyt dobrze. Aby ten dyskomfort zmniejszyć wolontariusze również ograniczają swoje możliwości. Jednocześnie dzieci poddane są terapii w trybie BIMT (ang. Bimanual Therapy, terapia oburęczności) rozwijającej współpracę obu rąk. – Z radością zrzucają rękawicę. Kiedy np. przechodzą przez mostek linowy, muszą używać obu rąk – opowiada lekarka. Pierwsza forma terapii zajmuje sześć, druga trzy godziny dziennie. Taki wymiar czasu jak również połączenie dwóch metod są niespotykane dotąd w kraju. Standardowo przyjęte są trzy godziny zajęć na cały dzień.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama