Nowy numer 2/2021 Archiwum

Tu rodzą się proliferzy

Kobiety, które mają za sobą aborcję i doświadczyły uzdrowienia mocą Jezusa, są bardzo niebezpieczne dla przemysłu aborcyjnego – mówi Edith M. Gutierrez w rozmowie z Weroniką Pomierną.

Weronika Pomierna: Niektóre feministki twierdzą, że syndrom postaborcyjny to wymysł środowisk pro life. Zatem istnieje czy nie istnieje?

Edith M. Gutierrez: To, że czemuś zaprzeczamy, nie oznacza, że tego nie ma. Wiele kobiet, które zdecydowały się na aborcję, zmaga się z depresją, myślami samobójczymi i lękami. Nie są w stanie patrzeć na kobiety w ciąży, głos małego dziecka sprawia im ból. Mają pretensje do lekarza, który przeprowadził aborcję, żal do chłopaka lub męża, który nie udzielił potrzebnego wsparcia, do tych, którzy przymusili je do tej decyzji. Co to za wybór, gdy dziewczyna słyszy: „Jeśli nie pozbędziesz się tego problemu, to koniec z nami”. Albo gdy mama mówi, że jeśli nie zrobi aborcji, to nie ma prawa mieszkać w jej domu. Wiele kobiet, które zdecydowały się na aborcję, ma później problemy z wchodzeniem w relacje. Dużo małżeństw rozpada się po aborcji. Najbardziej cierpią kobiety, które zażyły tabletki aborcyjne. W przypadku „tradycyjnej” aborcji wszystko odbywa się w gabinecie. Kobieta wraca potem do swojego domu. W przypadku tabletki aborcja splata się ze sferą osobistą, z domem, który do tej pory stanowił bezpieczną przestrzeń. Trudniej odciąć się od wspomnień.

Gdy dr Theresa Burke, założycielka Winnicy Racheli, mówiła o związku między aborcją a bulimią i anoreksją, nawet promotor jej nie wierzył.

Theresa robiła w Stanach doktorat z psychologii. Pracowała z grupą młodych kobiet, które zmagały się z bulimią i anoreksją. Po pewnym czasie okazało się, że większość z nich zdecydowała się kiedyś na aborcję. Gdy powiedziała o tym swojemu profesorowi, usłyszała, że nie ma prawa wypytywać ich o to oraz że aborcja to prywatna sprawa kobiety. Sęk w tym, że Theresa wcale o to nie pytała. Kobiety same mówiły jej o nękających je przez lata wspomnieniach dotyczących aborcji. Theresa zastanawiała się, jak im pomóc. Gdy zrobiła doktorat, zaczęła badać powiązania między aborcją i zaburzeniami odżywiania. 27 lat temu opracowała program terapeutyczny, skierowany do kobiet i mężczyzn, którzy zdecydowali się na aborcję. Mogą z niego skorzystać również osoby, które asystowały przy aborcjach oraz te, które wiedzą, że w ich rodzinach wykonano kiedyś aborcję. Program nazwany Winnicą Racheli jest realizowany w 83 krajach na całym świecie.

Tu rodzą się proliferzy   Winnica to miejsce, gdzie winogrona są pielęgnowane, aby mogły przynieść obfitszy plon. Henryk Przondziono /Foto Gość

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama