GN 2/2021 Archiwum

Uniwersytet Serca Jezusa

– Jesteśmy wierni misji wyznaczonej przez założyciela – przekonuje ks. prof. Antoni Dębiński, rektor. – KUL to dobro narodowe. Musimy go chronić i rozwijać, aby służył Polsce i Kościołowi – podkreśla ks. prof. Andrzej Maryniarczyk.

Studiowałem na tej uczelni i dlatego nie potrafię o niej myśleć i pisać bez emocji. Proszę mi to wybaczyć. Są to uczucia i wspomnienia bardzo pozytywne. Zachowałem obraz KUL-u jako wyjątkowego miejsca na duchowej mapie Polski. Ilekroć spotykam kogoś, kto tam studiował, nieodmiennie pojawia się wspomnienie niepowtarzalnej atmosfery, a także mistrzów, kolegów, przyjaciół. Wszystko to zawsze w kontekście wiary i Kościoła. Jestem najgłębiej przekonany, że ten uniwersytet, jedyny katolicki uniwersytet w Polsce, jest dobrem, które potrzebuje ochrony i wsparcia. I nie chodzi o traktowanie KUL-u jako „zabytku”, szacownej pamiątki dawnych zmagań o wolność, ale o zadbanie o to, by w obliczu współczesnych wyzwań ta uczelnia pełniła nadal aktywną, służebną rolę wobec Kościoła i Polski. Wsparcie wierzących to jedna rzecz. Druga to działalność samej uczelni, jej poziom, styl, kierunek rozwoju. Tradycje są wielkie, ale niezbędne jest mądre odpowiadanie na nowe wyzwania. Raz po raz pojawiają się pytania: jaka jest kondycja KUL-u, w którą stronę zmierza?

KUL nie może stać z boku

Krytyka wypowiedzi ks. prof. Szostka, etyka z KUL-u, byłego rektora, postawiła powyższe pytania na ostrzu noża. Byłem właśnie w Lublinie, zbierałem materiał do artykułu, rozmawiałem z rzeczniczką. Zadzwonił telefon z PAP-u z prośbą o wypowiedź eksperta z katolickiej uczelni na gorący temat: jak ma postąpić lekarz odmawiający legalnej aborcji, skoro prawo nakazuje mu wskazać abortera. Dziennikarce PAP-u nie chodziło o pogląd konkretnego profesora ani o stanowisko uczelni. Chodziło o opinię etyka, który zaprezentowałby katolicki pogląd i dał jego uzasadnienie. Ks. Szostek przedstawił swoje stanowisko, które okazało się kontrowersyjne. Pojawiła się wątpliwość, czy jego odpowiedź jest w zgodzie z moralnym nauczaniem Kościoła. (Oświadczenie teologów moralistów potwierdziło pośrednio zasadność tych wątpliwości). Zostawiam na boku merytoryczną stronę sporu. Chodzi mi o sam uniwersytet. Opinia ks. prof. Szostka sprowokowała, nie po raz pierwszy zresztą, pytania o katolickość KUL-u. Trudno się temu dziwić czy na to oburzać. Oczekiwania wobec tego uniwersytetu są większe niż wobec każdej innej uczelni. To dobrze. Sednem problemu jest właśnie przymiotnik „katolicki”. On rozstrzyga o wyjątkowości i oryginalności KUL-u. Wokół tego słowa ogniskują się niepokoje, krytyki, ale i nadzieje związane z tą uczelnią.

„Misją Uniwersytetu jest prowadzenie badań naukowych w duchu harmonii między nauką i wiarą, kształcenie i wychowanie inteligencji katolickiej oraz współtworzenie chrześcijańskiej kultury i troska o to, by treścią Ewangelii przepojone zostały kategorie myślenia, kryteria ocen i normy działania”. Tak zapisano w statucie. – Tego się trzymamy, realizujemy swoją misję, nie wolno nas osądzać na podstawie pojedynczych wystąpień – wyjaśnia rektor. Przyjmuję te słowa w dobrej wierze. Ale część środowiska KUL-u wyraża niepokój, że uniwersytet w ciągu ostatnich lat traci stopniowo swój niepowtarzalny klimat, gubi gdzieś katolicką „sól”. W materiałach promocyjnych zachęcających do studiowania na tej uczelni akcent pada na wysoki poziom kształcenia, bogatą ofertę kierunków, nowoczesne pracownie, ciekawe propozycje kulturalne i wiele innych walorów. „Katolickość” nie jest w ogóle wskazana jako najważniejszy atut, wyróżnik tej uczelni. W dziale promocji usłyszałem, że KUL jest ostoją wartości, a jego katolickość jest czymś oczywistym. Ale ponieważ Kościół jako taki nie ma dziś najlepszej opinii u młodzieży, więc trzeba akcentować wartość samego studiowania, nie epatować katolickością.

Śmiem twierdzić, że jest dokładnie odwrotnie. Największym atutem KUL-u jest jego katolickość. Czyli promując KUL, powiedziałbym raczej tak: właśnie dlatego jest to uniwersytet najbardziej otwarty ze wszystkich i najnowocześniejszy, że jest otwarty na prawdę o Bogu, a dzięki temu na pełną prawdę o człowieku i o świecie. Najszersze horyzonty są tam, gdzie rozum pozostaje w jedności z wiarą, bo wtedy jest to rozum najlepiej oświecony, wolny od nacisków ideologii.

Nie łudźmy się – presja sekularyzmu będzie narastać. Dziś niestety nie zawsze możliwa jest spokojna, kulturalna debata o miejscu Kościoła i wiary w życiu publicznym. Mamy raczej do czynienia z walką duchową o kształt Polski, Kościoła, polityki, życia społecznego. Furia lewicowych środowisk wywołana przez „Deklarację wiary” lekarzy jest tego potwierdzeniem. To jest autentyczna bitwa o człowieka, i to na wielu frontach. KUL, czy tego chce, czy nie, znajduje się na pierwszej linii tej wojny. Zostaje często wciągnięty w sam środek konfliktu. I w takich chwilach pojawiają się pytania o ideową klarowność uczelni. Świadczą one o tym, że wielu ludziom zależy na tym wyjątkowym uniwersytecie. Wysoki poziom samych studiów – jasne, że o to trzeba dbać. Ale równie ważne są wysokie standardy wychowania oraz to, by KUL nie przyjmował postawy eskapizmu, nie stał z boku, ale zabierał głos w gorących kwestiach sporów o Polskę i Kościół, dając świadectwo prawdzie. Tak było w czasach PRL-u, i to przyniosło mu zasłużoną chwałę.

Pod patronatem Serca Jezusowego

Noblesse oblige, czyli szlachectwo zobowiązuje. Ponad 95 lat historii KUL-u to niezwykle piękna karta. W samych początkach uczelni, w ideach, które towarzyszyły jej założycielowi, kryje się nadal aktualne wezwanie. Patronem uniwersytetu jest Najświętsze Serce Jezusa! Imię Jana Pawła II pojawiło się w nazwie uczelni tuż po jego śmierci z oczywistych względów. Ksiądz Idzi Radziszewski dostrzegł, że odrodzona po zaborach Polska potrzebuje elit o szerokich horyzontach, ale jednocześnie głęboko zakorzenionych w Kościele. Pisał: „Polska uchodzi, i słusznie, za kraj katolicki, ale znający bliżej stosunki wiedzą doskonale, że, niestety, bardzo często ten katolicyzm jest czymś bardzo powierzchownym, niepobudzającym do czynu, owszem, w bardzo wielu wypadkach jest tylko resztką pozostałej tradycji bez głębszego uświadomienia. […] I jeśli kiedy, to zwłaszcza teraz uniwersytet katolicki ma olbrzymie zadanie do spełnienia, rozpoczęła się bowiem budowa państwa polskiego. Należy w tym tak ważnym momencie zaprawić żywotne jego soki katolicyzmem, w przeciwnym bowiem razie dostaną się do nich zabójcze zarazki rozkładowe i cały organizm powstającego państwa zatrują może na zawsze”. Nic się nie zmieniło.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama