Nowy numer 3/2021 Archiwum

"Żona enkawudzisty"

Agnessa Mironowa, żona wysoko postawionego funkcjonariusza NKWD prowadziła w latach 30. XX w. dostatnie, wypełnione zabawami życie. W latach 40. koło fortuny się obróciło - sama trafiła do łagru. Jej wspomnienia zatytułowane "Żona enkawudzisty" właśnie ukazały się w Polsce.

"Nie są to pamiętniki w ścisłym znaczeniu tego słowa, nie jest to zapis literacki ani powieść. Jest tu wszystkiego po trochu" - pisze w posłowiu Irina Szerbakowa. Wspomnienia Agnessy Mironowej spisała Mira Jakowienko, z wykształcenia fizyk, która zbierała historie więźniów stalinowskich łagrów. Podczas przeprowadzania wywiadów Jakowienko nie używała dyktafonu, polegając na swojej pamięci zapisywała w domu to, czego dowiedziała się od rozmówcy, dlatego jej teksty uważane są raczej za próby literackie niż za dokumenty.

Wśród osób, z którymi rozmawiała Jakowienko Agnessa Mironowa jest postacią szczególną. Zanim trafiła do łagru w Kazachstanie była żoną jednego z wysoko postawionych czekistów - Siergieja Mironowa, który podczas ich 10-letniego związku awansował od szefa lokalnej komórki Czeka w Kazachstanie do szefa NKWD całej Syberii Zachodniej. Mironowa opowiada więc nie tylko o swoich przeżyciach w obozie, ale także o okresie, gdy była beneficjentką radzieckiego systemu. Sama nie interesowała się polityką, jak mówi, w jej życiu najważniejsza zawsze była miłość. Pod koniec lat 20. zakochała się w przystojnym czekiście, uciekła z nim od męża i rozpoczęła życie małżonki człowieka, który osobiście odpowiadał za masowe aresztowania, represje i egzekucje, które w latach 30. dotknęły miliony obywateli ZSRR.

Agnessa kilkakrotnie powtarza, że żyła w tych latach tak, "jakby miała ciągle przymrużone oczy", nie interesowała się niczym oprócz swoich toalet i przyjęć. Jednak z jej wspomnień wynika, że doskonale orientowała się w sytuacji, choć nie wpływało to na jej stosunek do męża. Początek jej życia z Mironowem przypada na początek lat 30., kiedy w Kazachstanie, gdzie przyjechali, panował głód wywołany przez przymusową kolektywizacją i "rozkułaczanie".

Wzdłuż trasy, którą jechał ich wypełniony smakowitymi zapasami pociąg, walały się trupy ludzi zmarłych z głodu, zdarzały się akty kanibalizmu. Agnessa była wstrząśnięta, ale zupełnie nie łączyła klęski głodu z działalnością męża. Sporo czasu zajęło jej zrozumienie sytuacji własnej siostry, która w tym czasie była na Ukrainie. Tam także panował głód, może nawet okropniejszy w skutkach niż ten w Kazachstanie. Agnessa dopiero po pewnym czasie zrozumiała aluzyjne prośby o paczki z żywnością z listów siostry, która bała się prosić otwarcie o pomoc. Jednak w trakcie wizyty u rodziny na Ukrainie nie mogła nie zauważyć tego, co się tam działo.

Koszmarna sytuacja w kraju nie przeszkadzała Agnessie dobrze się bawić. Jej wspomnienia z lat 30. to nieprzerwany ciąg zabaw, podróży i wystawnych kolacji. Największą przyjemność czerpała z faktu, że mogła sobie pozwolić na toalety, o których większość kobiet w radzieckim kraju nie mogła nawet marzyć. Im wyżej awansował jej mąż, tym większa atencją i luksusami otaczana była jego żona. W samym środku komunistycznego państwa Agnessa zorganizowała sobie dwór ze służbą, żyła jak udzielna księżna.

Jej wspomnienia dają unikalny wgląd w obyczajowość kierownictwa radzieckiej partii i NKWD, komisarzy ludowych i ich zastępców, rozgrywające się w domach wypoczynkowych, na daczach, w luksusowych mieszkaniach hulanki, bankiety, pikniki, modne wówczas pokazy filmowe. Mironowa opisuje mechanizm powszechnego procederu gry w karty za państwowe pieniądze, który w gruncie rzeczy był sposobem wręczania łapówek - niżej postawieni czekiści specjalnie przegrywali wielkie sumy w grze ze swoimi zwierzchnikami. Jej opisy dostatniego życia na tle masowego głodu i nędzy obalają mit o rzekomej bezinteresowności czekistów, którzy tak naprawdę pławili się niedostępnych dla innych luksusach.

Ale nadszedł rok 1937 - rok Wielkiego Terroru - i w życiu Agnesssy i jej męża pojawił się strach. Formalnie wszystko wyglądało pięknie - Mironow awansował, został naczelnikiem zarządu NKWD na cały Kraj Zachodniosyberyjski. Teraz dosłownie odpowiadał głową za wykonanie tak zwanych limitów terroru, czyli planowych liczb aresztowań wyznaczonych przez NKWD. W całym kraju zamykanych były setki tysięcy ludzi, także zwolenników partii i czekistów, w śledztwach dozwolone zostały tortury, łagry zapełniały się więźniami. Mironow wiedział, że przy najmniejszym potknięciu tam właśnie trafi, starał się więc być bardzo sumienny. Charakterystyczna jest zapamiętana przez Agnessę rozmowa Mironowa z kuzynem, który mówi jej mężowi: "Masz ręce unurzane we krwi po łokcie. Jak możesz tak żyć?". Mironow odpowiada: "Jestem psem Stalina, nie ma dla mnie innej drogi".

Terror zataczał coraz szersze kręgi, wielu dotychczasowych przyjaciół i znajomych znikał bez wieści, co oznaczało, że zostali aresztowani, często wraz z rodzinami. Agnessa i Mironow mieszkali wtedy w prestiżowym moskiewskim Domu na Nadbrzeżu zarezerwowanym dla partyjnych notabli, gdzie co noc przyjeżdżały czarne samochody NKWD po kolejne ofiary. Jednego dnia ktoś był na szczycie władzy, drugiego - siedział w więzieniu i czekając na wyrok. Chwilową ulgę od strachu przyniosła im misja Mironowa w Mongolii, najkrwawszy epizod w jego karierze.

Podczas pół roku doprowadził tam do aresztowania ponad 10 tysięcy osób, z których połowa została rozstrzelana, a reszta trafiła do łagrów. Szacuje się, że ofiarami represji padło w tym czasie niemal 10 proc. ludności Mongolii. Nowy Rok 1938 roku Mironowie spędzają na Kremlu, w towarzystwie Stalina i wszystkich najwyższych urzędników. Jednak zaraz po świętach przychodzi to, czego spodziewali się mimo sukcesów i awansów - Mironow zostaje aresztowany. Po roku śledztwa Agnessa dowiaduje się, że jej mąż został skazany na "10 lat bez prawa korespondencji", co oznaczało, że został rozstrzelany.

Po śmierci Mironowa Agnessa wyszła za mąż za jego kuzyna, po wybuchu wojny, cała rodzina została ewakuowana z Moskwy do Kujbyszewa. Za sprawą donosu sąsiadów, którzy oskarżyli ją o narzekanie na radziecką władzę, Agnessa trafiła na pięć lat do jednego z kazachstańskich łagrów. Udało jej się przeżyć, choć wiele razy ocierała się o śmierć. Beneficjentka radzieckiej władzy na koniec stała się jej ofiarą.

Książka "Żona enkawudzisty" ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama